BYD odsłonił pierwsze zdjęcia swojego nowego flagowego elektrycznego SUV-a Great Tang i zrobił to tuż przed dużym wydarzeniem technologicznym 5 marca. To auto ma rozmiar „pełnowymiarowego salonu na kołach”, 7 miejsc, moc do 784 KM i architekturę 1000 V, która brzmi jak zapowiedź ładowania w tempie, którego w Europie wciąż brakuje. Pytanie brzmi: czy Great Tang ma sens dla polskiego kierowcy, czy raczej będzie pokazem możliwości, którego nie da się wykorzystać na naszych ładowarkach?
Great Tang: nowy flagowiec w rodzinie BYD Dynasty
Great Tang ma zadebiutować oficjalnie 5 marca podczas wydarzenia BYD określanego jako „Disruptive Technology”. Chiński producent zapowiada tam nie tylko nowe auta, ale też nowości w obszarze baterii, oprogramowania kokpitu oraz ultraszybkiego ładowania w skali megawata. I to jest ważny kontekst, bo Great Tang ma być zbudowany na platformie, która ma takie ambicje obsłużyć.
Pierwsze zdjęcia opublikował Lu Tian, szef sprzedaży online dywizji BYD Dynasty. Marka nie podała jeszcze pełnej specyfikacji ani cen, ale sporo informacji wypłynęło wcześniej z chińskich dokumentów homologacyjnych (MIIT). To pozwala dość precyzyjnie ustawić Great Tanga na mapie rynku: to będzie rywal dla dużych, rodzinnych SUV-ów klasy D, z naciskiem na przestrzeń i wyposażenie.
Wymiary i kabina: EV9 i IONIQ 9 dostają nowego konkurenta
Z danych z MIIT wynika, że Great Tang ma:
- długość 5 263 mm
- szerokość 1 999 mm
- wysokość 1 790 mm
- rozstaw osi 3 130 mm
To rozmiarowo okolice Denzy N9 i Li Auto L9, a więc segment „naprawdę duży SUV”. Dla europejskiego oka najbliższe skojarzenia to Kia EV9 i Hyundai IONIQ 9, a także większe niż BMW iX. W praktyce oznacza to auto, które w Polsce będzie świetne na trasy i dla dużej rodziny, ale w mieście (ciasne osiedla, stare parkingi podziemne, wąskie miejsca postojowe) może być wyzwaniem.
BYD potwierdził też układ siedzeń 2+2+3, czyli dwa fotele z przodu, dwa „kapitańskie” w drugim rzędzie i trzy miejsca w trzecim. To konfiguracja, którą klienci w Polsce zwykle kojarzą z minivanami lub dużymi SUV-ami premium. Z informacji o wnętrzu wynika, że BYD idzie w mocny „komfortowy” klimat: trzy duże ekrany na desce rozdzielczej, dodatkowy system rozrywki dla tyłu, lodówka oraz rozkładane fotele w drugim rzędzie.
Specyfikacja Great Tang (na dziś)
| Parametr | Dane (wg informacji ze źródła/MIIT) |
|---|---|
| Segment / typ | duży SUV (D-segment), elektryczny, 7-miejscowy |
| Wymiary (dł./szer./wys.) | 5263 / 1999 / 1790 mm |
| Rozstaw osi | 3130 mm |
| Układ siedzeń | 2+2+3 (7 miejsc) |
| Bateria | LFP (litowo-żelazowo-fosforanowa) |
| Napęd RWD (1 silnik) | 300 kW (402 KM) lub 370 kW (496 KM) |
| Napęd AWD (2 silniki) | 585 kW (784 KM) łącznej mocy |
| Platforma | BYD Super e-platform, architektura 1000 V |
| Zasięg (nieoficjalnie, CLTC) | RWD do 950 km, AWD ok. 850 km |
| Debiut | 5 marca 2026 |
Moc: 784 KM w rodzinnym SUV-ie to już inna liga
Najmocniejsza wersja Great Tanga ma mieć 585 kW, czyli 784 KM. To poziom, który jeszcze niedawno był zarezerwowany dla sportowych modeli albo topowych wersji premium. W praktyce w dużym, 7-osobowym SUV-ie taka moc ma dwa zastosowania: bardzo dobre przyspieszenia w trasie (wyprzedzanie „z zapasem”) oraz zdolność do jazdy z kompletem pasażerów i bagażem bez wrażenia „ociężałości”.
Wersje z jednym silnikiem też wyglądają poważnie: 402 KM albo 496 KM. To wartości wyraźnie powyżej tego, co w Polsce oferuje wiele elektrycznych SUV-ów w popularniejszych konfiguracjach. Jeśli BYD utrzyma rozsądną cenę w przeliczeniu na Europę, Great Tang może stać się mocnym argumentem dla tych, którzy dziś patrzą na EV9/IONIQ 9, ale nie chcą dopłacać „za logo”.
Bateria LFP: dobra wiadomość dla trwałości, pytanie o masę i zimę
BYD potwierdził, że Great Tang dostanie baterię LFP. W polskich realiach to zwykle plus: LFP lepiej znosi częste ładowanie do 100%, ma dobrą trwałość i bywa tańsze w produkcji. W dużym SUV-ie, który może robić rodzinne trasy, to może oznaczać mniejszy stres o degradację przy codziennym użytkowaniu.
Z drugiej strony, LFP w dużych autach często oznacza większą masę pakietu przy tej samej energii użytecznej. A masa w Polsce ma znaczenie praktyczne: zużycie na autostradzie, realny zasięg zimą, a czasem nawet komfort na gorszych drogach. Na tym etapie BYD nie podał pojemności baterii ani wyników w europejskich procedurach, więc zostaje nam obserwować, jak firma zestroiła to auto pod realne prędkości.
Zasięg 950 km? Trzeba czytać drobny druk: CLTC
Lokalne media w Chinach sugerują zasięg do 950 km (CLTC) dla wersji RWD oraz około 850 km (CLTC) dla AWD. Brzmi imponująco, ale w Polsce trzeba to przeliczać „w głowie” na realia WLTP i jazdę autostradową.
CLTC jest zwykle bardziej optymistyczne niż WLTP. Bezpieczne podejście: traktować te liczby jako sygnał, że BYD celuje w bardzo duży zasięg, ale na polskiej A2 czy A4 przy 120–140 km/h realny wynik będzie znacznie niższy. Mimo to, jeśli Great Tang faktycznie ma duży pakiet i dobrą aerodynamikę, może być jednym z tych elektryków, które w trasie robią różnicę: mniej postojów, większy komfort planowania.
1000 V i „megawatowe” ładowanie: brzmi świetnie, ale Polska ma swoje ograniczenia
Najciekawszy element układanki to platforma Super e-platform i architektura 1000 V, która ma umożliwiać ładowanie z mocą nawet do 1000 kW (1 MW). Technicznie to może oznaczać:
- krótszy czas ładowania przy wysokich prądach,
- mniejsze straty i potencjalnie stabilniejszą moc w wyższych zakresach naładowania,
- większą odporność na „spadki mocy” w trasie, jeśli bateria i termika są dobrze zaprojektowane.
Tyle że w Polsce w 2026 roku nie mamy infrastruktury gotowej na megawat dla aut osobowych. Nawet bardzo mocne ładowarki HPC to zwykle 150–350 kW, a realnie i tak liczy się krzywa ładowania oraz kompatybilność auta z daną stacją. Great Tang może więc być „przyszłościowy” technicznie, ale użytkownik wykorzysta to dopiero wtedy, gdy sieć ładowania dogoni możliwości auta.
To ważne z perspektywy portfela: jeśli dopłacasz za technologię 1000 V, a ładujesz się głównie na 100–200 kW, korzyść będzie mniejsza niż w Chinach, gdzie BYD może równolegle budować ekosystem pod swoje parametry.
Cena w Chinach i polskie realia: powyżej 400 tys. juanów to już strefa premium
Źródło sugeruje, że Great Tang jako flagowiec może startować powyżej 400 000 juanów, czyli około 58 tys. dolarów. W prostym przeliczeniu to brzmi „zaskakująco normalnie” jak na rozmiar i moc, ale w Polsce cena końcowa zależy od homologacji, ceł, podatków, logistyki i strategii importera.
Gdyby taki samochód trafił do Polski oficjalnym kanałem, realne widełki mogłyby wylądować w okolicach poziomu, gdzie dziś kupuje się duże elektryczne SUV-y marek koreańskich i europejskich. Wtedy wchodzi temat dopłat: program „Mój Elektryk” pomaga, ale przy drogich autach często rozbija się o limity i warunki (firma/osoba fizyczna, deklaracje przebiegu, maksymalne kwoty wsparcia). Great Tang jest więc potencjalnie „marzeniem flotowym” dla części firm, ale dla klienta indywidualnego bez dopłaty może być po prostu drogi.
Kto w Polsce czeka na takie auto?
Jeśli BYD zdecyduje się wprowadzić Great Tanga do Europy, widzę trzy typowe grupy zainteresowanych w Polsce:
Rodziny, które dziś jeżdżą dużymi SUV-ami spalinowymi i chcą przejść na EV bez kompromisu w przestrzeni. Układ 2+2+3 i wyposażenie typu lodówka czy ekrany dla tyłu to dokładnie to, co „sprzedaje” się w długich trasach.
Firmy wożące ludzi: hotele, transfery, premium taxi. Duży zasięg i szybkie ładowanie (nawet jeśli ograniczone infrastrukturą) plus 7 miejsc robią robotę.
Kierowcy, którzy chcą mocy i komfortu, ale nie chcą płacić stawek marek premium. Great Tang w teorii może uderzyć właśnie w tę lukę, o ile cena w Europie nie „odjedzie”.
Na razie to jednak wciąż etap zapowiedzi i pierwszych zdjęć. Pełne dane BYD ma ujawnić podczas premiery 5 marca.
Jak oceniacie taki kierunek: duży, 7-osobowy elektryk z LFP i 1000 V? Gdyby Great Tang trafił do Polski w rozsądnej cenie, wolelibyście go od EV9/IONIQ 9, czy bardziej liczy się dla was marka i sieć serwisowa?























Dołącz do dyskusji