Z opuszczonym szlabanem, migającymi światłami i pociągiem już w polu widzenia Tesla sama ruszyła do przodu. Kierowca wcisnął gaz, żeby zdążyć opuścić tory, a skład minął auto dosłownie chwilę później. Tak wygląda kolejny przypadek, który mocno psuje narrację o „Full Self-Driving”.
Sekunda, która mogła skończyć się tragedią
Do zdarzenia doszło w Teksasie. Właściciel Tesli, Joshua Brown, który zamieścił pełny film z wydarzenia w serwisie Storyful, twierdzi, że stał przed aktywnym przejazdem kolejowym i czekał, aż pociąg przejedzie. Szlaban był opuszczony, światła migały, sytuacja była jasna dla każdego kierowcy.
I wtedy auto z aktywnym FSD samo przyspieszyło.
Brown mówi, że potrzebował chwili, by zrozumieć, co się dzieje. Zamiast hamować, wcisnął gaz do podłogi, żeby jak najszybciej opuścić tory. Tesla przebiła się przez ramię szlabanu, które uderzyło w okolice bocznej szyby kierowcy i zrzuciło przedmioty z deski oraz konsoli środkowej.
Pociąg był już bardzo blisko. Auto przejechało przez tory dosłownie sekundy przed nim.
Dopiero po wszystkim ekran miał wyświetlić komunikat o rozłączeniu Autopilota z pytaniem, co się stało.
To nie wygląda na jednorazową wpadkę
Problem polega na tym, że to nie jest pierwszy taki przypadek. W marcu nagranie z Kalifornii pokazało Model 3 jadący na FSD prosto przez opuszczony szlaban z prędkością około 23 mph, czyli 37 km/h. Właściciel opisał to krótko: „Tesla FSD prawie mnie dziś zabiła”.
Do tego dochodzą dziesiątki podobnych zgłoszeń w social mediach. NBC News zebrało ich ponad 40. W 2025 roku w Pensylwanii Tesla jadąca na FSD została już uderzona przez pociąg po tym, jak system skierował auto na tory.
| Element | Dane |
|---|---|
| Miejsce zdarzenia | Teksas, USA |
| System | Tesla FSD Supervised, poziom 2 |
| Sytuacja na przejeździe | Opuszczony szlaban, migające światła, nadjeżdżający pociąg |
| Reakcja kierowcy | Wciśnięcie gazu, by opuścić tory |
| Skutek | Auto przebiło szlaban i przejechało przez tory tuż przed pociągiem |
| Historia kierowcy z FSD | ponad 40 tys. mil użytkowania |
| Inne znane przypadki | ponad 40 zgłoszeń o błędach FSD na przejazdach |
| Śledztwo NHTSA | co najmniej 58 incydentów, 14 wypadków, 23 rannych; później lista urosła do ok. 80 naruszeń |
NHTSA już patrzy Tesli na ręce
Sprawą przejazdów kolejowych zainteresowali się też senatorowie Ed Markey i Richard Blumenthal, którzy zwrócili się do NHTSA o formalne zbadanie zachowania FSD na torach.
Sama agencja już prowadzi szersze postępowanie dotyczące FSD. W dokumentach pojawiło się wcześniej 58 incydentów, 14 wypadków i 23 osoby ranne. Później liczba udokumentowanych naruszeń urosła do około 80. Chodzi nie tylko o przejazdy kolejowe, ale też wjeżdżanie na pas dla przeciwnego kierunku czy przejazdy na czerwonym świetle.
To ważne, bo Tesla nadal sprzedaje FSD pod nazwą sugerującą znacznie więcej, niż system faktycznie potrafi. Formalnie to wciąż poziom 2, więc kierowca musi cały czas patrzeć na drogę i być gotowy do natychmiastowej reakcji.
Dzień później Tesla wypuściła nową wersję
Tu robi się ciekawie. Dzień po tym zdarzeniu Tesla zaczęła wdrażać FSD v14.3. Firma chwali się nowym kompilatorem i środowiskiem uruchomieniowym opartym o MLIR oraz deklaruje o 20 proc. szybszy czas reakcji.
W opisie zmian pojawiła się też wzmianka o lepszym radzeniu sobie z „rzadkimi i nietypowymi obiektami wystającymi, zwisającymi lub nachylonymi na tor jazdy pojazdu”. Tesla nie napisała wprost o szlabanach kolejowych, ale trudno nie skojarzyć tego z opisanym incydentem.
Brzmi dobrze na papierze. Problem w tym, że mówimy o elemencie infrastruktury, który ma być prosty do wykrycia nawet dla rozkojarzonego człowieka. Pomarańczowo-biały szlaban opuszczony w poprzek pasa ruchu nie jest egzotycznym „edge case’em”.


Marketing swoje, droga swoje
Tesla twierdzi, że FSD Supervised jest siedem razy bezpieczniejsze od przeciętnego kierowcy w USA. Firma mówi o jednym wypadku na 5 do 7 mln mil, podczas gdy dla ludzi średnia ma wynosić około 660 tys. mil. Tyle że nie ma publicznego rozbicia tych danych według rodzaju zdarzeń, nie ma też jasności, jak liczone są rozłączenia systemu tuż przed kolizją.
Sam Elon Musk przyznał wcześniej, że do momentu, w którym FSD będzie wyraźnie bezpieczniejsze od człowieka, zostało jeszcze kilka lat.
I właśnie dlatego takie nagrania mają znaczenie. Bo pokazują, że między obietnicą a realnym zachowaniem auta nadal jest spora luka.
Jak wy to widzicie: nazwa „Full Self-Driving” przy systemie poziomu 2 jeszcze ma sens, czy Tesla dawno przekroczyła tu granicę?











Dołącz do dyskusji