BYD rusza z własną siecią Flash Charging poza Chinami i od razu celuje w Australię oraz Nową Zelandię. To ważny ruch, bo mówimy o ładowarkach o mocy, która jeszcze chwilę temu brzmiała jak science fiction: nawet 2 MW.
Pierwsze stacje jeszcze w tym roku
Start ma nastąpić do końca roku. W Australii BYD uruchomi na początek trzy stacje Flash Charging, a pierwsza fala ruszy od października.
Lokalizacje są już wskazane: Adelaide, Melbourne i Sydney. Sprzęt trafi najpierw do wybranych salonów Denza, czyli marki premium należącej do BYD.
W Nowej Zelandii plan jest podobny. Najpierw ładowarki pojawią się przy salonach Denzy, ale firma nie podała jeszcze konkretnych lokalizacji ani skali pierwszego etapu.
Denza Z9 GT ma być wizytówką tej technologii
Nieprzypadkowo wszystko zbiega się z debiutem modelu Denza Z9 GT w Australii i Nowej Zelandii. Auto ma wejść na te rynki w trzecim kwartale tego roku i należy do pierwszych globalnych modeli BYD, które dostały drugą generację baterii Blade przystosowaną do Flash Charging.
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Model | Denza Z9 GT |
| Wejście na rynek Australii i Nowej Zelandii | III kwartał |
| Akumulator | 122,49 kWh |
| Ładowanie 10-70% | 5 minut |
| Ładowanie 10-90% | 9 minut |
| Maksymalna moc ładowarki | 2 MW |
| Ładowanie jednego auta | do 1,5 MW |
| Ładowanie dwóch aut jednocześnie | po 1 MW |
Brzmi grubo. I tak właśnie ma brzmieć, bo BYD chce pokazać, że szybkie ładowanie może przestać być marketingowym hasłem, a zacząć działać w praktyce.
2 MW robi wrażenie, ale diabeł siedzi w kompatybilności
Podczas europejskiej premiery Denzy Z9 GT w Paryżu BYD pokazał ładowarkę Flash Charger o mocy znamionowej 2 MW. Taki punkt może ładować dwa auta po 1 MW każde albo jedno auto z mocą do 1,5 MW.
Dla europejskiej wersji Z9 GT podano bardzo konkretne liczby: od 10 do 70 proc. w 5 minut i od 10 do 90 proc. w 9 minut. To już poziom, przy którym postój zaczyna przypominać klasyczne tankowanie z krótką przerwą na kawę. Krótką naprawdę.
Jest jednak haczyk. Z takiej mocy skorzystają tylko auta przygotowane pod tę architekturę. Dlatego BYD równolegle rozwija nie tylko ładowarki, ale też techniczne aktualizacje swoich modeli w różnych markach grupy.
BYD przyspiesza globalnie
Firma zapowiada, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy chce mieć 6 tys. stacji Flash Charging na rynkach międzynarodowych. Aż połowa tej liczby ma trafić do Europy.
To pokazuje skalę ambicji. Australia i Nowa Zelandia są jednym z pierwszych przystanków, ale plan obejmuje też Europę, Amerykę Łacińską, Bliski Wschód, Afrykę i region Azji i Pacyfiku.
W samych Chinach BYD nie startuje od zera. Firma ma już tam ponad 5,5 tys. stacji Flash Charging działających w 311 miastach. To daje jej mocny poligon doświadczalny przed większym wyjściem za granicę.
Denza jako test premium
Ciekawe jest też to, że BYD zaczyna od salonów Denzy, a nie od szerokiej sieci ogólnodostępnej. Ma to sens. Marka premium łatwiej „sprzeda” klientowi auto z bardzo drogą technologią ładowania i pokaże cały efekt wow bez czekania na rozbudowę publicznej infrastruktury.
Potem Flash Chargery mają trafiać także do dealerów BYD wraz z rozwojem sieci. Jeśli ten plan wypali, BYD może przestać być tylko producentem aut i wejść mocniej w rolę operatora własnego ekosystemu.
Pytanie brzmi, czy inni producenci będą w stanie odpowiedzieć równie szybko. Bo jeśli 5 minut do 70 proc. zacznie działać poza pokazami i premierami, gra robi się naprawdę ciekawa.
Jak myślicie: własne sieci ładowania budowane przez producentów aut to dobry kierunek, czy jednak lepiej, żeby trzymali się samej produkcji samochodów?













Dołącz do dyskusji