Xiaomi wróciło do mocnego wzrostu w kwietniu 2026 roku. Dane China Passenger Car Association pokazują, że firma dostarczyła 36 702 samochody, czyli o 71,18 proc. więcej niż w marcu i o 28,40 proc. więcej niż rok wcześniej.
Za ten wynik odpowiada przede wszystkim nowa generacja sedana SU7. Auto weszło do sprzedaży 19 marca, a pierwsze dostawy ruszyły 23 marca, więc kwiecień był jego pierwszym pełnym miesiącem na rynku. Efekt? 26 826 egzemplarzy i aż 73,09 proc. udziału w sprzedaży Xiaomi EV.
SU7 pociągnął wynik, YU7 wyraźnie odpuścił
Skok SU7 jest duży nawet jak na chiński rynek, gdzie nowe modele potrafią wystrzelić z miesiąca na miesiąc. W marcu sedan miał 7 882 rejestracje, więc w kwietniu urósł o 240,35 proc. To pokazuje jedną rzecz: Xiaomi wreszcie dowiozło wolumen, a nie tylko zamieszanie w mediach społecznościowych.
Z drugiej strony SUV YU7 nie utrzymał tempa. W kwietniu zamknął miesiąc wynikiem 9 876 sztuk, co oznacza spadek o 27,16 proc. względem marca, gdy znalazł 13 558 nabywców. Udział modelu w miksie sprzedaży spadł do 26,91 proc.
To ciekawa zmiana, bo jeszcze w marcu proporcje były odwrotne. Wtedy SU7 odpowiadał za 36,76 proc., a YU7 za 63,24 proc. sprzedaży. Teraz sedan przejął stery bardzo wyraźnie.
Zamówienia wyglądają jeszcze lepiej niż dostawy
Do 6 maja nowa generacja SU7 zebrała ponad 80 000 twardych zamówień w zaledwie 48 dni od debiutu. Część klientów przyspieszyła decyzję, bo 5 maja skończył się pakiet korzyści startowych wyceniany na maksymalnie 69 000 juanów, czyli około 10 150 dolarów.
Brzmi dobrze na papierze, ale trzeba mieć z tyłu głowy prostą rzecz: zamówienia to nie dostawy. Xiaomi już jednak pokazało w kwietniu, że potrafi ten popyt zamieniać na realne auta wydawane klientom, a nie tylko na slajdy dla inwestorów.
Cel na 2026 jest ambitny, ale na razie wygląda realnie
Od stycznia do kwietnia Xiaomi dostarczyło 117 558 samochodów, czyli o 12,55 proc. więcej niż rok wcześniej. Cel na cały 2026 rok to 550 000 aut. Dla porównania, w całym 2025 roku firma zakończyła rok z wynikiem 411 837 sztuk, więc teraz potrzebuje wzrostu o około 34 proc.
Na tym etapie nie wygląda to jak fantazja z prezentacji dla akcjonariuszy. Jeśli SU7 utrzyma tempo, a YU7 przestanie zjeżdżać, Xiaomi może ten plan dowieźć bez większego dramatu.
Za chwilę dojdzie YU7 GT, a potem Europa
Pod koniec maja Xiaomi pokaże YU7 GT, czyli elektrycznego SUV-a w wersji high-performance. Auto ma oferować 738 kW mocy, czyli 990 KM, oraz prędkość maksymalną 300 km/h. Cena ma mieścić się w widełkach 450 000-500 000 juanów.
To już nie jest segment „rozsądnego Xiaomi”, tylko próba wejścia wyżej, w okolice marek premium. Firma chce też wyjść poza Chiny w drugiej połowie 2027 roku, a pierwszym kierunkiem ma być Europa.
Jeśli te liczby utrzymają się jeszcze kilka miesięcy, wejście Xiaomi do Europy przestanie być ciekawostką, a zacznie być problemem dla starych producentów. Pytanie tylko, czy bardziej boicie się taniego SU7, czy jednak 990-konnego YU7 GT?
Jeździsz Xiaomi SU7?
Dołącz do wątku właścicieli — porównaj zasięg, koszty i doświadczenia.














Dołącz do dyskusji