Porsche ogłosiło wygaszenie działalności trzech spółek zależnych: Cellforce Group, Porsche eBike Performance oraz Cetitec. Równolegle firma pokazała wyniki za pierwszy kwartał 2026 roku: 60 991 aut, czyli o 15 procent mniej niż rok wcześniej. Przekaz jest prosty: mniej eksperymentów, więcej samochodów.
Porsche wraca do tego, na czym zarabia
Najmocniejszy komunikat nie dotyczy nawet samych zwolnień, tylko kierunku. Porsche mówi wprost, że chce znowu skupić się na podstawowym biznesie. A podstawowy biznes tej marki to nie rowery, nie własne ogniwa i nie software house dla grupy, tylko sportowe auta z wysoką marżą.
To oznacza zamknięcie trzech spółek i redukcję ponad 500 miejsc pracy. Brzmi brutalnie, ale z punktu widzenia zarządu jest logiczne: jeśli sprzedaż siada, tniemy to, co nie daje szybkiego zwrotu albo nie jest niezbędne dla rdzenia marki.
Cellforce nie dowiozło
Najbardziej symboliczna jest historia Cellforce Group. To miał być projekt własnych, wysokonapięciowych ogniw do elektrycznych Porsche. Ambicja była duża, bo mówimy o bateriach do aut sportowych, gdzie liczy się nie tylko pojemność, ale też oddawanie mocy, masa i odporność na katowanie.
Tyle że ten projekt już wcześniej wyraźnie hamował. Zatrudnienie spadło tam z 290 do 50 osób, a teraz Porsche uznało, że spółka nie ma wystarczająco sensownej przyszłości w długim terminie. Krótko mówiąc: własne ogniwa brzmiały dobrze na papierze, ale najwyraźniej przestały się spinać biznesowo.
To też ciekawy sygnał dla całej branży. Nawet marka z takimi marżami i takim zapleczem nie jest w stanie bez bólu dowieźć własnego programu bateryjnego.
E-bike’i też wylatują z planu
Jeszcze większe cięcie dotyczy Porsche eBike Performance. Ta spółka rozwijała napędy do rowerów elektrycznych, ale zmieniające się warunki rynkowe sprawiły, że projekt przestał mieć sens ekonomiczny. Efekt to zamknięcie zakładów w Ottobrunn i Zagrzebiu oraz utrata pracy przez około 350 osób.
Szkoda? Pewnie tak. Tyle że to był biznes poboczny, a nie coś, co miało uratować wyniki marki z Zuffenhausen. W praktyce Porsche uznało, że nie ma sensu udawać konglomeratu lifestyle’owo-technologicznego, jeśli rynek mówi „sprawdzam”.
Przy okazji to kolejny sygnał odcinania się od wcześniejszych pobocznych układanek kapitałowych. Kilka dni wcześniej Porsche wycofało się też z udziałów w Rimac Group.
Cetitec też do zamknięcia
Trzecia spółka to Cetitec, czyli firma zajmująca się oprogramowaniem do komunikacji danych w autach Porsche i szerzej w grupie Volkswagena. Tutaj skala jest mniejsza, ale decyzja wpisuje się w ten sam schemat: projekty rozwojowe się przesunęły, zakres prac się zmienił, więc spółka znika.
Pracę straci około 60 osób w Niemczech i kolejne 30 w Chorwacji.
Sprzedaż spada, 911 ciągnie markę
W pierwszym kwartale 2026 roku Porsche dostarczyło 60 991 samochodów. To wynik o 15 procent gorszy rok do roku. Firma tłumaczy to zakończeniem produkcji spalinowego 718, wysoką bazą po ubiegłorocznym debiucie elektrycznego Macana i słabszym otoczeniem dla aut zelektryfikowanych w USA.
Najciekawsze jest to, że w tym wszystkim błyszczy stara dobra 911. Dostawy wzrosły o 22 procent. I to właśnie ten model pokazuje dziś, gdzie naprawdę jest serce tej marki. Nie w e-bike’ach, nie w pobocznych startupach, tylko w drogich, mocnych wersjach aut, które klienci kupują mimo cen.
Gorzej wygląda sytuacja w Chinach, gdzie Porsche sprzedało 7 519 aut, czyli o 21 procent mniej niż rok wcześniej. To już nie jest drobne potknięcie, tylko poważny problem na rynku, który przez lata pompował wyniki wielu marek premium.
Macan Electric i Cayenne EV mają teraz dowieźć
Macan pozostaje jednym z filarów gamy. Porsche dostarczyło 18 209 egzemplarzy, z czego 8 079 sztuk stanowiła wersja elektryczna. Cała linia spadła jednak o 23 procent rok do roku, więc nie ma tu miejsca na triumfalizm.
Taycan też nie pomaga, bo zakończył kwartał z wynikiem 3 420 aut, czyli o 19 procent słabszym niż rok wcześniej.
Teraz cała uwaga idzie na elektrycznego Cayenne’a. Pierwsze egzemplarze mają trafić do klientów latem 2026 roku. To może być dla Porsche ważniejszy samochód niż Taycan, bo Cayenne jest globalnym bestsellerem marki. W pierwszym kwartale znalazł 19 183 nabywców.
Porsche nie porzuca elektromobilności. Porsche porzuca poboczne projekty, które nie dawały wyniku. Różnica jest spora. Pytanie brzmi, czy elektryczny Cayenne wystarczy, żeby przykryć słabszego Taycana i schłodzenie rynku premium EV.












Dołącz do dyskusji