Enefit uruchomił wakacyjną promocję na ładowanie w Polsce na lipiec i sierpień 2026 roku. Z opublikowanego cennika wynika, że na szybkich ładowarkach DC operator schodzi do 2,16 zł/kWh bez abonamentu, czyli minimalnie poniżej Orlen Charge z jego 2,19 zł/kWh.
Wakacyjny cennik Enefit: do 2,16 zł/kWh na DC, a miejscami 1,99 zł/kWh
Promocyjne stawki mają obowiązywać po zalogowaniu się do aplikacji Enefit Charge Polska i pełnej rejestracji konta, łącznie z dodaniem karty płatniczej. Bez tego trudno mówić o realnym dostępie do tych cen, bo operator wymaga wejścia w swój własny ekosystem.
Cennik wygląda tak:
- AC: 1,78 zł/kWh
- DC do 100 kW: 2,02 zł/kWh
- DC powyżej 100 kW: 2,16 zł/kWh
- Białystok, ul. Jana Pawła II 77, ładowarka 320 kW: 1,99 zł/kWh
- Piekary Śląskie, ul. Bytomska 49, ładowarka 140 kW: 1,99 zł/kWh
To oznacza, że nawet najmocniejsze ładowarki w sieci Enefit są dziś wycenione nieco lepiej niż analogiczna oferta Orlenu. Różnica jest mała, bo mówimy o 3 groszach na kWh, ale przy rynku, na którym operatorzy bardzo pilnują marż, takie ruchy nie biorą się znikąd.
2,1 zł/kWh wygląda dziś jak granica bólu
Najciekawsze w tej promocji nie są nawet same ceny, tylko poziom, do którego operator zszedł. 2,16 zł/kWh na DC bez abonamentu i 1,99 zł/kWh na wybranych lokalizacjach sugerują, że okolice 2,1 zł/kWh stają się rynkowym punktem odniesienia.
Widać to także po konkurencji. Orlen Charge ma dziś 2,19 zł/kWh bez abonamentu, a GreenWay Polska schodzi do 2,1 zł/kWh dopiero po wykupieniu pakietu Energia Max za 39,99 zł miesięcznie. Enefit próbuje więc zagrać prostym komunikatem: bez abonamentu, bez kombinowania, od razu taniej.
To nie jest poziom, który zrobi z publicznego ładowania tanią alternatywę dla domu. Ale to już stawka, przy której część kierowców przestaje traktować szybkie ładowarki wyłącznie awaryjnie.
Są też rabaty lojalnościowe, ale dopiero na kolejny miesiąc
Operator dorzuca program zniżek zależnych od miesięcznego zużycia energii. Warunek to co najmniej 2 sesje ładowania w miesiącu.
Progi są następujące:
- 10 proc. rabatu przy zużyciu 60-99,9 kWh
- 15 proc. rabatu przy zużyciu 100-179,9 kWh
- 20 proc. rabatu przy zużyciu od 180 kWh
Jest jednak haczyk: rabat działa w kolejnym miesiącu. Jeśli więc ktoś zrobi wakacyjną trasę w lipcu, niższe ceny zobaczy dopiero w sierpniu. To dobra mechanika do zatrzymania użytkownika, ale średnio użyteczna dla kogoś, kto chce tylko jednorazowo podładować auto w trasie.
Przy maksymalnym rabacie stawka AC spadałaby z 1,78 zł/kWh do około 1,42 zł/kWh. To już poziom zbliżony do kosztu energii w taryfie domowej z opłatami, więc dla osób regularnie korzystających z punktów AC może to mieć sens.
Dwie lokalizacje wyglądają najlepiej, ale sieć jest mała
Najciekawsze cenowo punkty to Piekary Śląskie i Białystok, gdzie obowiązuje jedna stawka 1,99 zł/kWh niezależnie od mocy ładowarki. Pierwsza lokalizacja leży przy skrzyżowaniu A1 z DW911, druga na wylocie z Białegostoku, na ciągu S8/DK8. Czyli nie są to przypadkowe adresy, tylko miejsca, które można sensownie wpiąć w podróż.
Problem jest inny: Enefit nadal ma w Polsce małą sieć. Promocja wygląda dobrze na grafice i w tabelce, ale skorzystają z niej głównie ci, którzy akurat przejeżdżają obok konkretnych punktów albo mają te stacje po drodze na co dzień.
To ogranicza wagę całej akcji. Bo nawet najlepsza cena nie robi dużej różnicy, jeśli sieć nie daje powtarzalności i nie pokrywa tras.
Jest nowa aplikacja. To już druga, a poprzednia nie zachwycała
Do skorzystania z promocyjnych stawek potrzebna jest aplikacja Enefit Charge Polska. To już drugie mobilne narzędzie operatora po wcześniejszym Enefit Volt.
Nowa aplikacja została przygotowana przez Elocity, znane też z wdrożeń dla Horyzont EV i Las EV. Sam fakt zmiany dostawcy nie jest problemem, ale użytkownik końcowy widzi co innego: znowu trzeba pobrać nową apkę, zarejestrować konto i podpiąć kartę.
A że ani poprzednia, ani obecna aplikacja nie zbierały szczególnie dobrych opinii, trudno uznać to za detal. W ładowaniu publicznym software bywa równie ważny jak moc słupka.
Trzeba uważać na depozyty i dopłaty poza aplikacją
Regularny cennik Enefit pokazuje też coś, co warto mieć z tyłu głowy. Przy płatności przez aplikację lub kartę RFID pobierany jest depozyt 50 zł. Przy terminalu płatniczym albo płatności ad hoc robi się z tego aż 300 zł, a sama cena ładowania jest wtedy powiększana o 20 proc.
To w praktyce oznacza, że promocyjne stawki są dla użytkowników aplikacji. Kto chce podjechać z ulicy i zapłacić kartą bez rejestracji, ten dostanie gorsze warunki.
I to jest właśnie ta mniej marketingowa część historii: cena „od” wygląda dobrze, ale pełna wygoda nadal kosztuje więcej.
Enefit pokazał, że na publicznym DC da się zejść do 2,16 zł/kWh bez abonamentu i nie udawać, że to oferta premium. Pytanie tylko, czy inni operatorzy też uznają okolice 2,1 zł/kWh za nowy sufit, czy jednak był to jedynie wakacyjny wyjątek na małej sieci.
Czy przy takiej cenie zaczęlibyście częściej ładować auto publicznie poza trasą, czy nadal ma to sens głównie awaryjnie?












Dołącz do dyskusji