Przejdź do treści
News

Odpaliliśmy LovEV v2. Szybciej, czytelniej i z rzeczami, których wcześniej nie było

Lovev V2 Home

Jeśli wchodzisz na LovEV od telefonu, pierwsze wrażenie powinno być proste: mniej bałaganu, więcej tego, po co tu jesteś. Newsów. Testów. Poradników. I narzędzi, które realnie pomagają przy elektryku, a nie tylko ładnie wyglądają w prezentacji.

Spis treści Pokaż Ukryj

Właśnie odpaliliśmy LovEV v2. To nie jest lekki lifting kolorków. To nowa wersja serwisu, którą budowaliśmy od zera pod mobilkę, szybkość i codzienną pracę redakcji. Stary układ miał swoje lata. Dowoził treść, ale coraz bardziej ciążył. Wolniej się ładował, gorzej skalował i trudniej było dokładać rzeczy, których od dawna brakowało.

v2 ma to naprawić. Nie obietnicami, tylko tym, co już widać na lovev.pl.

Co się zmieniło wizualnie

Najbardziej rzuca się układ. Strona główna nie jest już ścianą kart. Jest kolejność: najpierw wiadomość, potem to, co właśnie testujemy, potem aplikacje, katalog, poradniki i reszta. Na telefonie ma się dać skrolować bez kombinowania, gdzie jest co.

Artykuły dostały spokojniejszą typografię i więcej powietrza. Tytuł, lead, treść. Zdjęcia mają wspierać tekst, a nie go zagłuszać. W testach i recenzjach łatwiej dojść do werdyktu, bez skakania po trzech różnych blokach.

Jest też tryb ciemny. Drobiazg, ale przy czytaniu wieczorem albo w aucie przy ładowarce robi różnicę.

Jeśli coś Ci nie pasuje w nowym wyglądzie, napisz. To nie jest wersja „zamrożona na zawsze”. Layout da się dopracować. Fundament już nie.

Szybkość. Bo wolny serwis o EV to żart

Elektromobilność czyta się głównie z telefonu. Między ładowaniem, w kolejce, w przerwie. Jak strona myśli trzy sekundy, zamykasz kartę i idziesz gdzie indziej.

v2 od początku było projektowane pod Core Web Vitals, nie pod „ładny screenshot z Lighthouse po wyłączeniu reklam”. Lżejszy motyw, mniej zbędnych skryptów, nowszy pipeline mediów, własny silnik SEO zamiast kolejnej ciężkiej wtyczki od wszystkiego. Efekt ma być prosty: szybsze otwieranie artykułów, mniej skoków layoutu, mniej irytacji.

Nie będę tu publikował tabelki z labem i udawał, że to kończy temat. Ważniejsze jest to, jak strona zachowuje się u Ciebie. Jak coś dalej muli na konkretnym telefonie albo łączu, daj znać. Takie zgłoszenia są dla nas ważniejsze niż ładny wynik w sterylnym teście.

Nowe rzeczy, które mają sens od razu

Kilka elementów weszło razem z redesignem i nie są ozdobnikami.

Trwające testy na stronie głównej.
Widać, co akurat mamy w redakcji albo na ładowarce. Bez spoilerów i bez udawania, że materiał już jest. Teraz na radarze są m.in. Kia EV2 i wallbox Rheidon WB500. Jak ktoś lubi śledzić, co sprawdzamy zanim wyjdzie pełny tekst, ma to w jednym miejscu.

Katalog EV i baza warsztatów.
Modele, dane, szybkie wejście w porównanie „co w ogóle jest na rynku”. Obok tego warsztaty, bo po zakupie elektryka i tak kończy się pytaniem, kto to ogarnie lokalnie.

Ogłoszenia.
Używane EV nie znikają z LovEV. Marketplace jest częścią platformy, nie doklejką z boku. Kupujesz, sprzedajesz, wracasz do newsa albo testu bez skakania po trzech domenach.

Aplikacje redakcji.
Charge & Sleep do hoteli z ładowarką i WattRate do cen ładowania nie są już schowane w stopce. Są na home, bo to narzędzia, z których korzystamy sami i które mają pomagać poza samym czytaniem artykułów.

Newsletter (wkrótce).
Krótko, raz w tygodniu, bez codziennego spamu. Jak wolisz dostawać skrót zamiast sprawdzać stronę codziennie, zapis jest na dole home.

Co dalej z treścią (i po co wam to mówimy)

Nowa strona ma sens tylko wtedy, gdy treść idzie za nią. Dlatego nie kończymy na redesignie.

W kolejce są kolejne testy samochodów i sprzętu. Część już widać w bloku „Trwające testy”. Część dopiero wchodzi do planu. Cel jest prosty: więcej własnych pomiarów, mniej przepisywania komunikatów prasowych, więcej odpowiedzi na pytania typu „ile to realnie bierze z gniazdka”, „jak ładuje w trasie”, „czy wallbox nie jest marketingowym cudem”.

Równolegle dokręcamy katalog, ogłoszenia i poradniki zakupowe. LovEV ma być miejscem, do którego wracasz przy decyzji, nie tylko przy scrollowaniu newsa z Chin.

Jeśli śledzisz nas od dawna, jedno zastrzeżenie: przez najbliższe dni możesz trafić na drobne szwy po migracji. Link, który kiedyś prowadził gdzie indziej, układ na bardzo starym telefonie, coś w komentarzach. Naprawiamy to na bieżąco. Lepiej odpalić wersję, z której da się korzystać, niż trzymać starą platformę kolejny kwartał „bo jeszcze jeden element do poprawy”.

Po co w ogóle ta zmiana

Bo rynek EV w Polsce już nie jest ciekawostką dla early adopterów. Ludzie wybierają pierwsze auto na prąd, liczą koszt ładowania, szukają serwisu, sprawdzają używkę i chcą wiedzieć, które auto nie zaskoczy ich zimą na S8, gdzie stacji ładowania jest jak na lekarstwo (szok!).

Do tego potrzebujesz medium, które jest szybkie, czytelne i nie udaje, że komunikat producenta to test. LovEV v2 ma być właśnie tym: dziennikarstwo + dane + narzędzia w jednym miejscu.

Wejdź, przejedź home, otwórz ostatni news, sprawdź katalog albo ogłoszenia (jeszcze nie ma dodanych, ale to kwestia czasu). Jak coś działa lepiej: super. Jak coś wkurza: pisz (to ważne!). To Wasz serwis w takim samym stopniu jak nasz.

A jak ktoś pyta „czy warto było przebudować całość zamiast doklejać kolejne łatki” – tak. Stary fundament generyczny już nie dawał rady. Nowy ma dowozić treść przez kolejne lata, nie przez kolejne trzy miesiące.

Komentarze

Zobacz także