Mahle zapowiedziało modułowy range extender dla elektrycznych ciężarówek, który ma wejść w przestrzeń zajmowaną zwykle przez kilka modułów baterii. Producent mówi o ponad 800 km łącznego zasięgu, z czego około 400 km daje akumulator, a kolejne 400 km dokłada generator z małym dieslem.
To rozwiązanie ma zadebiutować publicznie na IAA Transportation w Hanowerze, 15-20 września. Dla części flot to może być realny most do elektryfikacji, ale most z rurą wydechową.
Co Mahle pakuje do jednego modułu
Nowy zestaw Mahle to nie tylko silnik spalinowy. W jednej obudowie zmieszczono kompaktowego diesla, generator, zbiornik paliwa, zbiornik AdBlue, układ oczyszczania spalin oraz chłodzenie i osprzęt płynowy. Firma twierdzi, że całość można zintegrować z istniejącą elektryczną ciężarówką dość łatwo, w miejscu części baterii.
Cena za ten trik jest oczywista: EV robi się konstrukcją wyraźnie bardziej złożoną. Znika część przewagi prostoty, która dziś odróżnia bateryjną ciężarówkę od klasycznego diesla.
Mahle zakłada, że po wyjęciu około 1/3 pojemności baterii da się obniżyć nacisk tylnej osi o około 400 kg, a masę całego pojazdu o około 600 kg. To ma przełożyć się na większą ładowność. W transporcie to argument mocniejszy niż marketing o „elastyczności”.
110-130 kW z generatora i 80% mniej CO2, ale z gwiazdką
Generator nie napędza kół mechanicznie. Wysyła do układu elektrycznego 110-130 kW mocy i w ten sposób podtrzymuje jazdę. Mahle dodaje, że układ nie korzysta z metali ziem rzadkich.
Producent dorzuca też tezę o emisjach. Jeśli diesel ma pracować na biopaliwie HVO100, emisja CO2 ma być według firmy „praktycznie zerowa”. To brzmi ładnie na slajdzie. W normalnej eksploatacji, na zwykłym paliwie, Mahle mówi już o około 80% niższej emisji CO2 względem klasycznej ciężarówki z silnikiem Diesla.
Padł też dość szczery argument operacyjny. Marco Warth z Mahle, odpowiedzialny za badania i rozwój, stwierdził, że range extender ma uniezależnić wdrażanie e-ciężarówek od zbyt wolnego rozwoju infrastruktury. Jeśli ładowarka jest zajęta, trasa się wydłuża przez pogodę albo korek, ciężarówka z takim modułem po prostu jedzie dalej.
I tu dochodzimy do sedna. To nie jest konkurent dla Tesli Semi czy eActrosa 600 w czystej postaci, tylko proteza dla rynku, który nadal nie ma dość ładowarek i mocy przy trasach dalekobieżnych. Skuteczna? Pewnie tak. Elegancka z punktu widzenia elektromobilności? Już mniej.
Jeśli Mahle dowiezie łatwy montaż i sensowny koszt, część flot może wybrać taki półśrodek szybciej niż duży akumulator i czekanie na MCS. Pytanie do Was: w ciężarówce lepszy jest dziś większy akumulator czy jednak range extender na diesla?




Komentarze