Właściciel Tesli podłączony do Superchargera wrzucił tryb jazdy i nacisnął Activate w nowej funkcji Emergency Drive Away. Zaraz potem przypomniał sobie o kablu i się zatrzymał. Auto nie przejechało ani centymetra, a mimo to dostało alert, który kasuje tylko serwis, i rachunek na 539 dol. za przegląd gniazda ładowania. Z kilku przypadków opisanych w USA wynika, że procedurę serwisową uruchamia już samo naciśnięcie przycisku.
Spis treści Pokaż Ukryj
Jak działa awaryjny odjazd od Superchargera
Tesla wprowadziła Emergency Drive Away 1 października w aktualizacji 2026.38.3, jak podał Teslarati. Funkcja pozwala odjechać od amerykańskiego Superchargera z wpiętym kablem, kiedy zostanie na stanowisku grozi czymś gorszym niż zniszczony sprzęt. Kierowca przełącza auto w tryb jazdy, trzyma hamulec i naciska Activate. Ekran ostrzega, że jazda z podłączonym kablem uszkodzi samochód i ładowarkę oraz że krótkie nagrania z kamer trafią do Tesli. Po potwierdzeniu Supercharger zwalnia blokadę wtyczki, a uchwyt wyrywa się, gdy auto ruszy.
Tesla Charging nie ukrywała konsekwencji. Naprawa stanowiska może kosztować do 25 tys. dol. (zależnie od lokalizacji), wizyta w serwisie na sprawdzenie gniazda jest obowiązkowa, a celowe nadużycie „pociągnie za sobą dodatkowe kary”. Firma nie napisała natomiast, że obowiązek serwisu powstaje w chwili naciśnięcia Activate, czyli zanim kabel w ogóle się oderwie.
Rachunki od zera do 539 dolarów
Przypadek z 539 dol. opisał Yaro, który na X jako @Tutrifour publikuje sprawy serwisowe Tesli. W trybie serwisowym auto pokazywało alert BMS_a228_EmergencyDriveAwayServiceRequired, a mimo czerwonego komunikatu nadal się ładowało. Yaro napisał: „Nie naciskajcie Activate w nowej funkcji Emergency Drive Away, bo serwis bierze 539 dol. za sprawdzenie gniazda ładowania i skasowanie alertu. Tak, nawet jeśli nie ruszyliście autem ani o cal”. Tesla nie opublikowała cennika takiej inspekcji i nie skomentowała wpisu, więc kwota pochodzi z jednego zlecenia.
InsideEVs zebrało kolejne przypadki z Reddita. Jeden użytkownik sprawdzał funkcję „z ciekawości”: od razu wrócił na P i ręcznie wyjął wtyczkę, a i tak dostał błąd do skasowania wyłącznie w serwisie, a Supercharger wyłączono z użytku. Serwis uznał wizytę za gest dobrej woli i nic nie policzył. Inny właściciel dostał wstępną wycenę 255 dol., a ostatecznie zapłacił 33,15 dol. Kolejny zapłacił 178,20 dol.
Rozrzut od zera do 539 dol. pokazuje, że stałej stawki za tę usługę na razie nie ma.
Teslarati broni samej zasady, bo po naciśnięciu Activate samochód nie wie, czy zatrzask gniazda nie został naprężony, więc na wszelki wypadek oznacza je do przeglądu. Przy okazji przycisk dostał własną cenę, a ta odstrasza skuteczniej niż ekran z ostrzeżeniem.
Pierwsze prawdziwe wyrwania kabla
Pierwsze znane użycie funkcji w praktyce zdarzyło się w Austin podczas weekendu F1. Kierowca najpewniej uruchomił ją przypadkiem i pociągnął za sobą kabel Superchargera, a według autora nagrania na Reddicie przeczytał komunikaty tylko do połowy. Na innym filmie widać, jak stanowisko ugina się od szarpnięcia, a jakaś część spada na ziemię za odjeżdżającym autem. Tacy kierowcy mogą nie wyjść z serwisu bez rachunku, zwłaszcza jeśli Tesla zacznie doliczać koszty napraw ładowarek.
Saw someone accidentally use the new emergency drive away feature
by u/Joshalander in TeslaLounge
Jeśli czerwony komunikat pojawi się po przypadkowej zmianie biegu z P, wystarczy wrócić na P i odłączyć kabel normalnie: z ekranu, w aplikacji Tesli albo przyciskiem na rączce wtyczki.
Źródła: teslarati.com, insideevs.com




Komentarze
Jedno zdanie wystarczy.