Changan Deepal S07 to kolejny chiński samochód elektryczny, który miałem okazję testować. I muszę przyznać, że już na pierwszy rzut oka mocno przypomina mi Teslę Model Y. Podobieństwo widać w stylistyce, w wymiarach i w ogólnej koncepcji samochodu. To duży, opływowy SUV, który próbuje połączyć przestronne wnętrze z nowoczesnymi technologiami. Ma kilka naprawdę ciekawych rozwiązań, ale znalazłem też mankamenty, które mogą być istotne podczas dalszych podróży i codziennego użytkowania.
Spis treści Pokaż Ukryj
Changan Deepal S07. Specyfikacja
- Wymiary: 4750 x 1930 x 1625 mm
- Masa własna: 2073 kg
- Pojemność baterii: 80 kWh
- Rodzaj baterii: NMC
- Moc silnika: 218 KM
- Napęd: na tylną oś
- Maksymalna moc ładowania DC: 93 kW
- Maksymalna moc oddawania energii V2L: 6 kW
- Liczba głośników: 14
- Ekran centralny: 15,6 cala
- Cena bazowa: 204 900 zł
- Cena testowanej wersji z elektrycznie składanym hakiem: 209 400 zł
Czy to Tesla Model Y w chińskim wydaniu?
Zacznijmy od wyglądu, bo tutaj podobieństwo do Tesli Model Y jest naprawdę widoczne. Deepal S07 ma bardzo opływową linię nadwozia, charakterystyczną dla współczesnych elektryków. Z zewnątrz może wydawać się nieco krótszy od Tesli, głównie przez wyżej poprowadzony tył, który nadaje mu trochę bardziej crossoverowy, a nawet kombiowaty charakter. Kiedy jednak spojrzymy na wymiary, okazuje się, że oba samochody są do siebie bardzo zbliżone. Deepal ma 4750 mm długości i 1930 mm szerokości, a jego masa własna wynosi 2073 kg.
Samochód prezentuje się naprawdę dobrze. Z przodu mamy ładnie wyprofilowaną maskę i charakterystyczne paski LED pełniące funkcję świateł do jazdy dziennej. Całość dobrze kontrastuje z pozostałymi reflektorami. Z tyłu uwagę zwraca spoiler z centralnie umieszczonym światłem, które ciekawie wyróżnia się na tle całej bryły. Nie jest to może stylistyczna nowość, ale Deepal S07 wygląda nowocześnie i zdecydowanie może się podobać.
Podobieństwa do Tesli widać również w rozwiązaniach technologicznych. Samochód ma sporo kamer rozmieszczonych między innymi po bokach i w lusterkach. Dzięki nim otrzymujemy widok 360 stopni, a do tego dochodzą kamery z przodu i z tyłu. Nie brakuje również asystentów jazdy, w tym asystenta utrzymywania pasa ruchu. Pod tym względem wyposażenie jest naprawdę bogate.
Frunk, którego pozazdrościłaby Tesla
Jedną z pierwszych rzeczy, które zwróciły moją uwagę, jest przestrzeń pod przednią maską. Deepal S07 ma ogromny frunk o pojemności 125 litrów. Nie przypominam sobie, żebym wcześniej testował samochód elektryczny z tak dużym przednim bagażnikiem. Jest nieco płytszy niż ten w Tesli Model Y, ale za to zdecydowanie szerszy. Bez problemu zmieścimy w nim nawet walizkę kabinową, a przy tym nadal możemy przewozić kable czy ładowarki.
Takie rozwiązanie bardzo się przydaje, szczególnie podczas dłuższych wyjazdów. Zamiast upychać wszystkie akcesoria w głównym bagażniku, możemy wykorzystać przestrzeń z przodu. Deepal ma też funkcję Vehicle to Load i pozwala oddawać energię z samochodu z mocą do 6 kW, więc możemy zasilać z niego zewnętrzne urządzenia. Przydatny dodatek podczas wyjazdów, biwakowania czy pracy poza domem.
Wnętrze przypomina Teslę, ale ma kilka własnych pomysłów
Po wejściu do środka podobieństwa do Modelu Y nadal są widoczne. Mamy duży centralny ekran, na którym wyświetlane są informacje o jeździe, prędkości, wybranym biegu i pozostałych parametrach samochodu. Znajdziemy tam również system infotainment oraz nawigację. Od Tesli zdecydowanie wyróżnia Deepala duży, bardzo dynamiczny wyświetlacz head-up.
HUD pokazuje podstawowe informacje o jeździe, a podczas korzystania z fabrycznej nawigacji potrafi wyświetlać również animowane wskazówki w formie strzałek, które pokazują, w którą stronę powinniśmy jechać. Naprawdę fajny dodatek, który dobrze sprawdza się podczas prowadzenia.
Wnętrze jest przyjemnie wykończone. Mamy tutaj materiały imitujące skórę, sporo miękkich powierzchni i aż 14 głośników. Centralny ekran ma 15,6 cala i można go obracać. Nie działa to jednak tak jak w niektórych modelach BYD, gdzie ekran przechodzi z orientacji pionowej do poziomej. Tutaj możemy skierować go w stronę kierowcy, pasażera albo ustawić bardziej centralnie. Rozwiązanie dość nietypowe, ale daje możliwość dopasowania ekranu do własnych preferencji.
Wygodne fotele, sporo schowków i kilka ciekawych detali
Wyposażenie wnętrza jest naprawdę bogate. Mamy dwustrefową klimatyzację, a pasażerowie z tyłu otrzymują dodatkowy niewielki ekran, z którego mogą sterować temperaturą. Kierowca oczywiście może zarządzać całym systemem z przodu. Nie zabrakło podgrzewanej kierownicy, podgrzewanych foteli oraz elektrycznej regulacji foteli z pamięcią ustawień i wentylacją. Masażu niestety nie ma.
Ciekawie rozwiązano również ładowanie telefonów. Kierowca ma do dyspozycji ładowarkę indukcyjną o mocy 40 W, wyposażoną w chłodzenie. Duży plus, szczególnie że w wielu testowanych przeze mnie samochodach telefon potrafił się mocno nagrzewać podczas ładowania. Szkoda tylko, że ładowarka jest dostępna wyłącznie dla kierowcy. Pasażer nie ma własnego miejsca do bezprzewodowego ładowania, choć przynajmniej może wygodnie odłożyć telefon.
Miejsca na przechowywanie drobiazgów jednak nie brakuje. Pod ładowarką w konsoli środkowej znajduje się dodatkowa półka, na której można położyć torebkę lub inne rzeczy. Podłokietnik jest bardzo głęboki, a kieszenie w drzwiach pomieszczą nawet litrową butelkę. Producent zadbał również o dodatkowy głośnik umieszczony w górnej części drzwi, w okolicy klamki, który wygląda naprawdę fajnie. Podstawowe głośniki znajdują się oczywiście niżej, ale ten dodatkowy element jest ciekawym detalem wykończenia.
Same drzwi otwieramy przyciskiem, podobnie jak w Tesli. Miejsce jego umieszczenia wykończono jednak dekoracyjnym elementem przypominającym sztuczne drewno. Wychodzi z tego trochę nietypowe połączenie nowoczesności z klasycznym motywem. Dużym zaskoczeniem jest również obecność mocowania ISOFIX na przednim fotelu pasażera. Nie jest to rozwiązanie, które często spotykamy w samochodach.
Na pokładzie znalazł się także panoramiczny szklany dach z automatycznie zamykaną osłoną. Testowany egzemplarz miał również elektrycznie składany hak holowniczy. Wystarczy nacisnąć przycisk, a hak sam się rozkłada lub chowa. Za ten dodatek trzeba dopłacić około 4500 zł, ale jest zdecydowanie wygodniejszy niż ręczne mocowanie.
Kilka rozwiązań, których się nie spodziewałem
Jednym z bardziej zaskakujących elementów okazał się sposób uzupełniania płynu do spryskiwaczy. Wlew znajduje się pod plastikową osłoną pod maską. Najpierw trzeba więc zdjąć odpowiednią zaślepkę, a dopiero pod nią znajdziemy korek zbiornika. Nie jest to może ogromny problem, ale przyznam, że nie spodziewałem się takiego rozwiązania.
Deepal ma również oświetlenie ambientowe, które można personalizować, oraz klamki z funkcją welcome. Kiedy podchodzimy do samochodu, automatycznie się wysuwają, co podkreśla nowoczesny charakter auta.
Bagażnik z tyłu jest mniejszy niż w Tesli Model Y, ale nadal wystarczający do codziennego użytkowania i wyjazdów. Bez problemu spakujemy kilka walizek i zabierzemy najpotrzebniejsze rzeczy na weekend czy dłuższą wycieczkę. W połączeniu z ogromnym frunkiem daje to całkiem praktyczny zestaw przestrzeni bagażowej.
Zużycie energii jest przyzwoite, ale ładowanie rozczarowuje
Deepal S07 ma baterię NMC o pojemności 80 kWh. Podczas jazdy po mieście zużycie energii wynosiło u mnie około 16-17 kWh/100 km. Na drogach szybkiego ruchu, przy prędkościach w okolicach 120-130 km/h, wzrastało do około 23 kWh/100 km.
Przy takich wartościach można liczyć na ponad 400 km jazdy po mieście i ponad 350 km w trasie, oczywiście zależnie od warunków, temperatury i stylu jazdy. Nie są to wyniki, które wywołują efekt wow, ale jak na samochód o tych gabarytach i masie wypadają całkiem przyzwoicie.
Niestety największy problem pojawia się przy ładowaniu. Maksymalna moc ładowania DC wynosi zaledwie 93 kW. I to jest dla mnie największa wada tego samochodu. Przy baterii o pojemności 80 kWh i samochodzie, który ma być konkurencją dla Tesli Model Y, oczekiwałbym zdecydowanie lepszego wyniku. Oczywiście można się ładować i korzystać z samochodu na co dzień, ale podczas dalszych podróży niższa moc oznacza po prostu więcej czasu spędzonego przy ładowarkach.
Gdyby Deepal oferował szybsze ładowanie, byłby znacznie ciekawszą propozycją dla osób regularnie pokonujących dłuższe trasy. Zasięg jest przyzwoity, zużycie energii nie przeraża, wyposażenie jest bogate, a przestrzeni nie brakuje. Szkoda, że właśnie ładowanie tak mocno odstaje od pozostałych elementów samochodu.
System infotainment ma jeszcze trochę do nadrobienia
System multimedialny działa całkiem płynnie i jest responsywny. Mamy bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto, więc osoby korzystające z telefonu jako głównego źródła nawigacji czy multimediów nie powinny mieć większych problemów. Większość interfejsu jest przetłumaczona, choć zdarzają się pojedyncze kwiatki językowe.
Jeżeli jednak chcemy korzystać ze wszystkich funkcji samochodu, lepiej pozostać przy fabrycznym systemie. I tutaj pojawiają się pewne niedoskonałości. Nawigacja potrafi wyświetlić komunikaty, które wyglądają tak, jakby nie zostały poprawnie przetłumaczone. Przykładowo przy zmianie prędkości na tempomacie pojawiał mi się komunikat, który wyglądał na napis po węgiersku.
Jeszcze większym problemem jest sama nawigacja. Pokazuje trasę od punktu A do punktu B, ale nie planuje postojów na ładowanie i nie sugeruje, gdzie powinniśmy się zatrzymać, żeby uzupełnić energię. Co ciekawe, wystarczy wejść w odpowiednią funkcję, żeby bez problemu wyświetlić ładowarki znajdujące się w pobliżu. Skoro samochód potrafi je znaleźć, dlaczego nie wykorzystuje tej informacji do planowania trasy? W samochodzie elektrycznym tej klasy to dość zaskakujące niedopatrzenie.
Przyznam też, że trochę czasu zajęło mi odnalezienie się w całym systemie. Nie wszystko jest od razu intuicyjne, a znalezienie informacji dotyczących zużycia energii czy zasilania wymagało chwili poszukiwań. Sam system działa jednak dobrze, całość jest płynna, responsywna i po pewnym czasie można się do niej przyzwyczaić.
Samochód pełen sprzeczności. Nie wszystko dopracowano
Deepal S07 to samochód pełen sprzeczności. Z jednej strony mamy duży ekran, dynamiczny HUD, 14 głośników, kamery dookoła samochodu, elektrycznie składany hak i ładowarkę indukcyjną z chłodzeniem. Z drugiej strony pojawiają się drobiazgi, których nie spodziewałbym się w samochodzie kosztującym ponad 200 tys. zł.
Przykładowo fotochromatyczne jest wyłącznie lusterko wewnętrzne. Boczne lusterka nie mają już tej funkcji. Niby szczegół, ale w samochodzie z tak bogatym wyposażeniem trochę to zaskakuje. Podobnie jest z systemem infotainment. Nie oczekuję, że marka dopiero wchodząca na polski rynek od razu będzie miała idealne tłumaczenia każdego komunikatu. Nawet producenci obecni w Europie od lat potrafią mieć z tym problemy. Rozumiem więc pojedyncze błędy językowe czy niedoskonałości interfejsu.
Są jednak rzeczy znacznie ważniejsze. Fabryczna nawigacja powinna potrafić zaplanować postoje na ładowanie. Tymczasem Deepal pokazuje trasę od punktu A do punktu B, ale nie podpowiada, gdzie się zatrzymać, żeby uzupełnić energię, choć ładowarki w pobliżu potrafi bez problemu wyświetlić.
Właśnie takie niedopracowane szczegóły sprawiają, że Deepal nie jest jeszcze produktem kompletnym. Nie chodzi o to, żeby wszystko było idealne, ale przy cenie przekraczającej 200 tys. zł oczekiwałbym, że podstawowe funkcje samochodu elektrycznego będą działały tak, jak powinny.
Komfort jazdy to jedna z największych zalet Deepala
Po kilku dniach za kierownicą Deepala S07 muszę przyznać, że samochód bardzo pozytywnie zaskoczył mnie komfortem jazdy. Zawieszenie jest naprawdę wygodne i dobrze sprawdza się zarówno podczas jazdy po mieście, jak i na dłuższych trasach. Nie miałem poczucia, że samochód męczy kierowcę czy pasażerów na nierównościach. Wręcz przeciwnie, podróżowanie nim było po prostu przyjemne. Do takiego samochodu szybko można się przyzwyczaić i bez większych obaw zaplanować nim dłuższą podróż.
Pod względem osiągów testowana wersja oferuje 218 KM i napęd na tylną oś. Nie jest to może wynik, który robi szczególne wrażenie na tle niektórych elektrycznych konkurentów, ale do codziennego użytkowania w zupełności wystarcza. Samochód nie sprawia wrażenia ospałego, a dostępna moc pozwala swobodnie poruszać się zarówno po mieście, jak i poza nim.
Changan Deepal S07 kontra Tesla Model Y. Cena może przekonać
Testowana przeze mnie wersja Deepala S07 kosztuje 209 400 zł i obejmuje elektrycznie składany hak holowniczy. Bez tego dodatku cena wynosi 204 900 zł. To mniej niż w przypadku Tesli Model Y, do której Deepal jest zresztą bardzo podobny pod względem wymiarów i ogólnej koncepcji.
Oczywiście nie jest to identyczna propozycja. Testowana wersja ma napęd na tylną oś i 218 KM, więc pod względem osiągów nie konkuruje z mocniejszymi odmianami Tesli. Z drugiej strony oferuje bogate wyposażenie, wygodne zawieszenie, duży frunk, panoramiczny dach, rozbudowany system kamer i sporo ciekawych rozwiązań we wnętrzu. Do tego dochodzi bardzo przyjemny komfort jazdy.
Największym problemem pozostaje dla mnie ładowanie. Maksymalna moc 93 kW przy baterii 80 kWh to zdecydowanie za mało, szczególnie jeśli ktoś planuje regularnie pokonywać dłuższe trasy. Przyzwoite zużycie energii i spory zasięg nie rozwiązują całkowicie tego problemu. Właśnie tutaj Deepal najbardziej odstaje od konkurencji.
Mimo to Changan Deepal S07 jest samochodem, który warto brać pod uwagę. Jest dobrze wyposażony, wygodny, przestronny i ciekawie zaprojektowany. Nie próbuje być samochodem sportowym, tylko komfortowym elektrycznym SUV-em do codziennego użytkowania. Gdyby producent poprawił szybkość ładowania i dopracował kilka elementów oprogramowania, byłaby to znacznie mocniejsza propozycja. Na dziś mamy jednak bardzo przyjemnego elektryka z kilkoma wadami, które mogą przeszkadzać osobom często podróżującym po autostradach.




Komentarze
Skoro samochód potrafi je znaleźć, dlaczego nie wykorzystuje tej informacji do planowania trasy?