Fiat przygotowuje mały samochód elektryczny Koala, który ma wejść na rynek w 2028 roku i wykorzystać platformę nowego Citroena 2CV. Włoska marka nie pokazała auta podczas salonu w Paryżu, choć według jej szefa projektu samochód jest już na podobnym etapie rozwoju jak francuski koncept.
Nowy Citroen 2CV ma 3,76 metra długości, a wersja produkcyjna powinna ważyć około jednej tony i kosztować mniej więcej 15 000 euro. Fiat chce zbudować na tej samej architekturze własny model, ale nie będzie to 2CV z innym znaczkiem.
„Przygotowujemy mały samochód oparty na 2CV i będzie to coś, co wywoła efekt wow”, powiedział magazynowi „Autocar” Arnaud Belloni, nowy dyrektor generalny Fiata, Abartha i Lancii. Szef stylistów François Leboine dodał, że pierwszy Fiat na platformie E-Car jest „tak samo gotowy jak 2CV”, lecz Paryż nie był odpowiednim miejscem na jego prezentację.
Koala zamiast elektrycznej Pandiny
Nazwa Koala należy już do Fiata. W gamie zwierzęcych oznaczeń znajdą się więc Panda, Grizzly i Koala, choć zoolog przypomniałby zapewne, że koala jest torbaczem. Belloni przyznał też, że Fiat nie może użyć nazwy Kodiak, ponieważ podobne oznaczenie dużego SUV-a stosuje Skoda.
Jeszcze pod koniec 2023 roku nowy elektryk był łączony z nazwą Pandina. W 2024 roku Fiat pokazał pięć studiów przyszłych modeli, w tym Mega-Pandę, która ostatecznie weszła do produkcji jako Grande Panda. Nazwę Pandina dostała natomiast stara, spalinowa Panda sprzedawana w Europie od około 15 lat.
Rozdzielenie nazw ma praktyczny sens. Spalinowa Pandina pozostaje najpopularniejszym samochodem we Włoszech i będzie produkowana w Pomigliano d’Arco co najmniej do 2027 roku. Fiat obiecał utrzymać niedrogi model benzynowy, więc Koala początkowo pojawi się obok niego, a nie jako bezpośredni następca.
Europejski szef marki Gaetano Thorel mówił wcześniej, że potrzebuje „wielonapędowej odpowiedzi” dla użytkowników Pandy. Sama platforma E-Car nie przewiduje jednak silników spalinowych. Stellantis projektuje ją wyłącznie dla napędu elektrycznego, a wybór powstanie przez równoległą sprzedaż dwóch różnych samochodów.
Mały akumulator, niska masa i niedokończone przepisy
E-Car jest przygotowywana pod europejską klasę M1E, zaproponowaną przez Stellantis i Renault w lipcu 2025 roku oraz uwzględnioną przez Komisję Europejską w pakiecie motoryzacyjnym z grudnia 2025 roku. Samochody tej kategorii miałyby powstawać w Europie, mierzyć najwyżej 4,20 metra i liczyć się jako 1,3 pojazdu przy obliczaniu średniej emisji floty. Przepisy nadal nie są jednak ostateczne. Inspiracją są japońskie kei cary, odpowiadające za około 40 procent tamtejszego rynku.
Według „Quattroruote” Koala będzie krótsza niż cztery metry, ma ważyć około jednej tony i trafić do wspólnej produkcji z 2CV w Pomigliano w 2028 roku. Fiat i Citroen nie ujawniły specyfikacji. Rozważane są akumulatory 25-35 kWh, zasięg 200-300 km WLTP, ogniwa LFP oraz moc 29-37 kW w wersjach miejskich albo 44-66 kW w bardziej uniwersalnych odmianach. Żadna z tych wartości nie została potwierdzona przez producenta.
Belloni zapowiada stylistykę bez podejścia neo-retro. Pewną wskazówką może być pudełkowaty projekt Ippo, wybrany w konkursie dla włoskich studentów. Fiat zaoferował pracę siedmiu uczestnikom, z których czterech nadal pracuje w studiu projektowym.
W Paryżu marka pokazała za to Multiplay, połączenie pick-upa, SUV-a i vana, oraz bliską produkcji Multipl.inę. Ten czteroosobowy pojazd kategorii L7e również ma wejść do produkcji w 2028 roku. Na Koalę trzeba poczekać do osobnej prezentacji, której terminu Fiat jeszcze nie podał.




Komentarze
Jedno zdanie wystarczy.