Kia opublikowała pierwsze zdjęcia i krótki film modelu PV7, swojego drugiego elektrycznego vana z rodziny PBV. Światowy debiut auta odbędzie się 14 września 2026 roku podczas targów IAA Transportation w Hanowerze.
Na razie to jeszcze nie premiera ze specyfikacją, tylko kontrolowany teaser. Ale już widać jedną rzecz: PV7 ma wejść wyżej niż PV5 i mocniej uderzyć w segment lekkich aut użytkowych.
PV7 ma być większy od PV5 i to widać od razu
Kia mówi wprost, że PV7 oferuje więcej przestrzeni i większe możliwości przewozowe niż PV5. To akurat zgadza się z tym, co było widać już wcześniej przy prototypach i koncepcie z CES 2024.
Tamte wymiary wynosiły 5 270 mm długości, 2 065 mm szerokości i 2 120 mm wysokości, przy rozstawie osi 3 390 mm. Dla porównania Kia PV5 Passenger ma 4 695 mm długości, 1 895 mm szerokości, 1 915 mm wysokości i 2 995 mm rozstawu osi. Różnica jest więc duża, nie kosmetyczna.
Na opublikowanych materiałach widać klasyczne, jednobryłowe nadwozie. Kia dorzuca do tego czarną maskę, czarne słupki i charakterystyczny rysunek świateł z przodu i z tyłu. Marketingowo brzmi to znajomo. Z punktu widzenia użytkowego ważniejsze jest co innego: PV7 ma być bazą pod więcej zastosowań niż PV5, zarówno cargo, jak i wersje osobowe.
Ta sama platforma, większa skala
PV7 bazuje na platformie E-GMP.S, czyli tej samej modułowej architekturze, którą dostał PV5. W praktyce oznacza to, że Kia chce skalować rodzinę PBV bez budowania wszystkiego od zera dla każdego modelu.
To ma sens szczególnie we flotach, gdzie liczy się nie tylko sam samochód, ale też oprogramowanie, zabudowy i serwis. Branżowo mówi się też o systemie Pleos Connect i narzędziach do zarządzania flotą, znanych już z mniejszych dostawczaków koncernu. Tego Kia jeszcze oficjalnie przy PV7 szerzej nie rozpisała, więc na potwierdzenie trzeba poczekać do Hanoweru.
Na stoisku marki pojawią się również nowe warianty PV5. Czyli Kia nie traktuje PV7 jako bocznego projektu, tylko jako kolejny krok w większej układance PBV.

PV5 już się sprzedał. Teraz Kia sprawdzi, czy większy van też chwyci
Tu jest drugi ciekawy wątek. Według podanych danych PV5 był najlepiej sprzedającym się małym elektrycznym vanem w Europie w pierwszej połowie roku, z udziałem 37 procent rynku. W pięciu krajach miał przekraczać 50 procent sprzedaży elektrycznych vanów segmentu C. Globalnie do sierpnia Kia sprzedała 39 000 egzemplarzy PV5.
To dobry punkt wyjścia dla PV7, ale nie gwarancja sukcesu. Większy van oznacza zwykle wyższą cenę, a w elektrycznych dostawczakach właśnie cena i realna użyteczność w trasie najszybciej weryfikują folder reklamowy.
Polski punkt odniesienia już mamy, bo Kia PV5 startuje od 176 500 zł. PV7 będzie większy, więc trudno oczekiwać podobnego poziomu. Jeśli Kia chce naprawdę wejść szeroko do flot, nie wystarczy ładny teaser i modułowa platforma. Potrzebne będą sensowne wersje nadwoziowe, konkretna ładowność, bateria dobrana do roboty i cena, która nie odstraszy księgowego.
Jednym zdaniem: PV7 wygląda jak auto skrojone pod kurierów, firmy usługowe i shuttle, ale dopiero we wrześniu zobaczymy, czy Kia przywiozła do Hanoweru narzędzie do pracy, czy głównie obietnicę. Jak myślicie, większy elektryczny van ma dziś w Polsce sens bardziej jako auto miejskie, czy już także w trasie?




Komentarze
Napisz, jeśli masz zdanie.