William Li, założyciel i szef Nio, znowu ostrzega przed tyciem chińskich samochodów. W czwartek na nocnym forum branży motoryzacyjnej podczas World Internet Conference 2026 w Wuzhen mówił, że auto cięższe o 20% niszczy nawierzchnię 2,07 raza mocniej. Jego zdaniem rachunek za wyścig na pojemność baterii płacą drogi publiczne. Wypowiedź opisał w piątek chiński dziennik Yicai.
William Li powiedział: „Niektóre auta mają baterie 120 kWh ważące 700-800 kg. Dla samego samochodu ta masa nie ma wielkiego znaczenia, ale czy ktoś policzył, co to robi z drogami?”.
Wynik 2,07 pochodzi z prawa czwartej potęgi, którego używają inżynierowie drogowi. Według niego uszkodzenia nawierzchni rosną proporcjonalnie do nacisku na oś podniesionego do czwartej potęgi, a 1,2 do czwartej potęgi daje około 2,07. Przy podobnym rozkładzie masy na osie elektryk ważący 2400 kg zużywałby więc asfalt mniej więcej dwa razy szybciej niż auto o masie 2000 kg.
Obok Li na scenie siedział Eric Li, prezes Zhejiang Geely Holding Group. Była to ich pierwsza publiczna rozmowa od 28 września, kiedy obie grupy zawarły szerokie partnerstwo w ładowaniu i wymianie baterii. Dyskusja dotyczyła głównie żywotności akumulatorów i sposobów uzupełniania energii.
Baterie po 400-500 kg i podpis prezesa pod każdym kilogramem
Li mówi, że masa bezpośrednio wpływa na kompromisy techniczne w Nio. Pakiety baterii marki ważą zwykle 400-500 kg, czyli wyraźnie mniej niż wspomniane 700-800 kg. W zamian Nio godzi się na mniejszą pojemność i krótszy zasięg i szuka rozwiązań w tych granicach. Szef firmy przyznał też otwarcie, że nie wie, czy rynek kiedyś to wynagrodzi.
Do tematu wraca regularnie. 6 lipca 2025 roku na transmisji na żywo mówił, że branża ślepo powiększa baterie, a im cięższe auto, tym większe szkody dla dróg, dlatego wiele krajów nalicza podatki od masy pojazdu. Wypowiedź trafiła wtedy na listę najpopularniejszych tematów chińskich mediów społecznościowych. Na tegorocznym salonie w Pekinie Li zdradził, że w Nio każdy model ma zatwierdzany cel masowy, a każdy dodatkowy kilogram wymaga jego osobistego podpisu. W maju w wywiadzie dla Yicai wezwał do ograniczenia masy aut na szczeblu państwowym. Ostrzegał, że jeśli ponad 300 mln samochodów w Chinach stanie się ciężkimi pojazdami, drogi tego nie wytrzymają, a bez odgórnych wytycznych branża pogrąży się w chaotycznej konkurencji.
Odchudzanie też kosztuje. W czerwcu Li tłumaczył, że zejście z 2 t do 1,9 t w inteligentnym elektryku jest stosunkowo łatwe, ale każdy kolejny kilogram jest coraz droższy. Na finiszu prac nad autem urwanie 1 kg kosztuje około 1000 juanów (w przeliczeniu około 590 zł).
Chińskie osobówki przytyły o prawie 400 kg
Według danych chińskiego Ministerstwa Przemysłu i Technologii Informacyjnych (MIIT) średnia masa własna nowego samochodu osobowego w Chinach wyniosła w 2024 roku 1704 kg, a w 2012 roku 1312 kg.
W segmencie NEV (elektryki i hybrydy plug-in) średnia w pierwszych czterech miesiącach 2026 roku doszła już do 1939,3 kg.
Od 1 stycznia 2026 roku w Chinach obowiązuje norma limitująca zużycie energii przez elektryki. Według Yicai to pierwszy na świecie obowiązkowy limit tego typu i pierwszy, który wiąże dopuszczalne zużycie z masą własną, z ostrzejszymi progami dla modeli powyżej 2710 kg. Norma jest o około 11% surowsza od wcześniejszej, zalecanej wersji. Auto ważące około 2 t może zużywać najwyżej 15,1 kWh/100 km, a po zmianach technicznych zasięg elektryków przy tej samej baterii rośnie średnio o około 7%.
Według Yicai chińscy regulatorzy analizują też reformę podatkową, w której wysokość opłat zależałaby od masy pojazdu.
Źródło: CnEVPost




Komentarze
Dla samego samochodu ta masa nie ma wielkiego znaczenia, ale czy ktoś policzył, co to robi z drogami?