Przejdź do treści
News

Onvo L60 dobiło do 110 tys. dostaw. Sprzedaż odbiła po obniżce ceny i liftingu 2026

110 000 Dostaw Onvo L60 04

Onvo ogłosiło 28 sierpnia w Szanghaju, że L60 osiągnęło 110 tys. dostaw. Poprzedni kamień milowy, 100 tys. sztuk, padł 26 czerwca, więc kolejne 10 tys. aut doszło w około dwa miesiące.

Spis treści Pokaż Ukryj

To mówi dwie rzeczy naraz. Po pierwsze, L60 nadal się sprzedaje, mimo że 2026 rok nie był dla modelu tak mocny jak 2025. Po drugie, czerwcowa aktualizacja z niższą ceną najwyraźniej pomogła, ale nie zmienia faktu, że mówimy o aucie, które w Chinach walczy o klienta głównie ceną, wyposażeniem i ekosystemem Nio.

110 tys. dostaw, ale tempo nie jest równe przez cały rok

L60 to pierwszy model marki Onvo, należącej do Nio. Auto weszło na rynek we wrześniu 2024 roku, a dostawy ruszyły 28 września 2024 roku. Do poziomu 110 tys. egzemplarzy doszło więc po około 23 miesiącach obecności na rynku.

Sam wynik wygląda solidnie. Jeszcze ciekawsze jest jednak to, jak został zbudowany. Na koniec lipca skumulowane dostawy L60 wynosiły 106 799 sztuk, co oznacza, że przez pierwsze 28 dni sierpnia model dołożył co najmniej 3 201 aut. To już wygląda lepiej niż wcześniejsze miesiące 2026 roku, choć do najlepszych miesięcy z 2025 nadal trochę brakuje.

W lipcu 2026 L60 znalazło 4 949 nabywców. Dla porównania, w sierpniu 2025 było to 5 859 sztuk, a pod koniec 2024 Onvo miało nawet mocniejsze miesiące, z grudniem na poziomie 10 528 egzemplarzy. Innymi słowy, model nie jedzie dziś na rekordzie popytu. Jedzie na stabilizacji.

I to chyba najuczciwszy opis tej sytuacji. Onvo mówi o obecności w top 3 elektrycznych SUV-ów klasy średniej w segmencie około 200 tys. juanów, ale jednocześnie dane roczne pokazują, że od stycznia do lipca 2026 L60 uzbierało 21 615 dostaw, czyli o 42,87 proc. mniej rok do roku. W samym lipcu spadek rok do roku wyniósł 17,19 proc.

Czerwcowy lifting 2026 obciął cenę i dorzucił lepszą elektronikę

Odświeżone Onvo L60 trafiło do sprzedaży 11 czerwca 2026 roku, a dostawy ruszyły dzień później. Najważniejsza zmiana była prosta i brutalna: cena.

Wariant bazowy przy zakupie za gotówkę startuje z poziomu 192 800 juanów, czyli około 6,8 proc. mniej niż wcześniej. Według części danych to obniżka o 14 tys. juanów. Górna granica cennika dla wersji Max+ i Ultra+ sięga 222 800 juanów.

Jeszcze mocniej wygląda to w modelu BaaS, czyli z wynajmem baterii od Nio. Wtedy cena startowa spada do 135 800 juanów. Na papierze robi wrażenie. W praktyce trzeba pamiętać, że niższa cena wejścia oznacza później abonament za akumulator. To nie jest cud, tylko inna struktura kosztu.

Onvo dorzuciło też aktualizacje w sześciu obszarach, w tym w systemach wsparcia kierowcy, kokpicie i komforcie. Najciekawszy technicznie jest podział wersji:

  • Pro zostaje przy układzie vision-only z chipem Nvidia Orin-X o mocy 254 TOPS
  • Max+ i Ultra+ dostają własny chip Nio Shenji NX9031 w litografii 5 nm
  • wyższe wersje korzystają też z architektury Nio World Model

Brzmi ambitnie, ale to nadal nie jest prosty temat typu: nowy chip = od razu lepsza jazda autonomiczna. W chińskich komunikatach łatwo zgubić granicę między realnym ADAS a marketingiem software’owym. Sam fakt przejścia na własny układ Nio jest jednak ważny, bo pokazuje, że koncern chce uniezależniać się od Nvidii przynajmniej w droższych wariantach.

110 000 Dostaw Onvo L60 01

900 V, wymiana baterii w 3 minuty i zasięg do 740 km CLTC

Technicznie L60 celuje w bardzo chiński zestaw argumentów sprzedażowych. Mamy tu architekturę 900 V, obsługę wymiany baterii i dwa pakiety akumulatorów.

Do wyboru są:

  • 60 kWh z maksymalnym zasięgiem 560 km CLTC
  • 85 kWh z maksymalnym zasięgiem 740 km CLTC

Do tego dochodzi możliwość wymiany baterii w około 3 minuty w sieci Nio. To nadal jedna z głównych przewag grupy, przynajmniej na rynku chińskim, gdzie infrastruktura swapów jest realna i działa w skali. W Europie ten argument brzmi już dużo mniej efektownie, bo bez gęstej sieci stacji zostaje tylko ciekawostką.

Trzeba też postawić standardową gwiazdkę przy zasięgu. CLTC nie jest realnym wynikiem drogowym. Chińskie normy zwykle są bardziej optymistyczne niż WLTP, a tym bardziej niż autostrada przy 140 km/h.

Konkurent Tesli Model Y, ale dziś już nie jedyny filar marki

L60 od początku było pozycjonowane jako rywal dla Tesli Model Y. Rozmiarowo i cenowo to ma sens. Problem w tym, że w Chinach segment średnich elektrycznych SUV-ów jest dziś zatłoczony do granic absurdu. Samo bycie „tańszym niż Tesla” już nie wystarcza. Trzeba jeszcze dowieźć soft, wyposażenie i promocje.

Mimo tego L60 pozostaje dla Onvo bardzo ważnym autem. W lipcu 2026 marka dostarczyła łącznie 10 155 samochodów, co oznacza wzrost o 69,93 proc. rok do roku. Z tego 4 949 sztuk przypadło na L60.

Tu pojawia się drobny zgrzyt w dostępnych danych. Jedne wyliczenia wskazują, że L60 odpowiadało za 48,7 proc. lipcowego wolumenu marki, inne mówią o około 19,4 proc. Ta druga wartość wygląda po prostu na błąd rachunkowy albo pomyłkę po wcześniejszym zamieszaniu z liczbami dla L90. Jeśli podzielić 4 949 przez 10 155, wychodzi właśnie około 48,7 proc.

Czyli tak: udział L60 w miksie marki spada wraz z wejściem kolejnych modeli, ale nadal mówimy o aucie, które daje prawie połowę miesięcznej sprzedaży Onvo. Bez niego marka nie miałaby dziś tej skali.

Wysoka wartość rezydualna to dobry sygnał, choć po jednym roku jeszcze bez hurraoptymizmu

Ciekawym punktem jest wartość rezydualna. Według danych chińskiego stowarzyszenia dealerów L60 osiągnęło 74,92 proc. wartości po roku, co miało dać mu pierwsze miejsce wśród średnich elektrycznych SUV-ów w Chinach w pierwszej połowie 2026 roku.

To akurat warto odnotować, bo rynek EV w Chinach jest bezlitosny dla aut, które szybko wpadają w spiralę przecen. Jeśli model trzyma cenę używaną lepiej od rywali, znaczy to zwykle, że popyt nie jest napompowany wyłącznie promocją.

Z drugiej strony, mówimy o aucie relatywnie świeżym i o bardzo specyficznym rynku. Jeden dobry odczyt po 12 miesiącach nie załatwia sprawy na zawsze. Zwłaszcza w kraju, gdzie producent potrafi obniżyć cenę nowego auta z marszu o kilkanaście tysięcy juanów.

Na razie obraz jest więc prosty. Onvo L60 nie wróciło do euforycznych wolumenów z końcówki 2024 roku, ale po czerwcowej aktualizacji odzyskało oddech. I chyba właśnie o to chodziło Nio: nie o rekord, tylko o to, żeby pierwszy model marki nie zaczął się zsuwać za szybko.

A gdyby Onvo kiedyś naprawdę weszło szerzej do Europy, to pytanie nie brzmiałoby „czy to konkurent Tesli”, tylko „czy sieć Nio i model BaaS mają tu w ogóle sens”. Jak myślicie, w UE większą przewagą L60 byłaby cena, wymiana baterii czy jednak chipy i software?

Komentarze

Napisz, jeśli masz zdanie.

Zobacz także