Porsche ogłosiło, że po raz pierwszy wyprodukowało ogniwa, w których materiał aktywny katody pochodzi w 100 procentach z surowców odzyskanych z własnych akumulatorów wysokonapięciowych. Projekt rozwijany z niemieckim startupem Cylib wszedł właśnie w trzeci etap, a nowe ogniwa trafią teraz do aut testowych.
Dla kierowcy EV to jeszcze nie jest „bateria z salonu”. Ale wreszcie mamy coś więcej niż slajd o gospodarce obiegu zamkniętego.
Trzy etapy projektu i teraz pierwszy realny test
Porsche pokazało ten kierunek już w zeszłym roku, gdy uruchomiło pilotaż z firmą Cylib z Akwizgranu. W tego startupu producent zainwestował w 2024 roku.
Projekt podzielono na trzy fazy. Najpierw zużyte albo wycofane baterie wysokonapięciowe z aut rozwojowych Porsche były mechanicznie rozdrabniane do tzw. black mass, czyli mieszanki zawierającej m.in. nikiel, kobalt, mangan i lit. Potem black mass oczyszczano i rozdzielano na surowce potrzebne do produkcji nowych ogniw trakcyjnych.
Teraz ruszyła faza trzecia. Porsche wraz z partnerami, w tym Cylib, wyprodukowało ogniwa, w których materiał aktywny katody powstał w 100 procentach z odzyskanego litu, niklu, kobaltu i manganu pochodzących z baterii własnych samochodów. Te ogniwa mają zostać sprawdzone w autach testowych Porsche.
Producent twierdzi, że pierwsze testy już pokazały techniczną przydatność takiego podejścia. Kolejne wyniki mają pojawić się jeszcze w 2026 roku. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, pilotaż ma być bazą do użycia odzyskanych materiałów w seryjnych ogniwach.
Joachim Scharnagl z zarządu Porsche ds. zakupów nazwał to „ważnym kamieniem milowym technologicznym” i mówi o odporności surowcowej oraz lepszej efektywności zasobów. Słusznie, choć na tym etapie mówimy nadal o próbie, nie o seryjnym Taycanie na „własnym” kobalcie.
Niemcy już recyklingują te baterie, a surowce mają wrócić od 2028 roku
Cylib podaje, że zamyka pętlę od zużytej baterii do odzyskanych surowców. Współzałożycielka i Co-CEO spółki, dr Lilian Schwich, stwierdziła, że projekt z Porsche pokazuje praktyczną wykonalność procesu i daje szansę, by materiały z baterii po pierwszym życiu wracały do nowych akumulatorów Porsche o wysokich osiągach.
Tu robi się ciekawiej. Wstępne wnioski z pilotażu są już wdrażane do zwykłego procesu utylizacji baterii w centrach Porsche w Niemczech. Od maja 2026 roku akumulatory są tam przetwarzane z użyciem innowacyjnego procesu wodnego. Odzyskane surowce Cylib zapisuje na koncie materiałowym i mają być dostępne dla Porsche oraz wybranych partnerów do produkcji ogniw od 2028 roku.
To jest ten konkret, którego zwykle brakuje w komunikatach o recyklingu. Data wejścia materiału do produkcji robi różnicę.
Drugi wątek jest szerszy i mniej marketingowy. Europa nadal mocno zależy od łańcuchów dostaw spoza kontynentu, zwłaszcza od Chin, jeśli chodzi o lit, nikiel, kobalt i ich przetwarzanie. Recykling nie załatwi wszystkiego, ale może odzyskać część surowców już obecnych w Europie i potraktować zużyte baterie jak lokalne źródło materiału.
Do tego dochodzą regulacje. Critical Raw Materials Act i unijne Battery Regulation wymagają wyższego poziomu recyklingu oraz minimalnych udziałów surowców odzyskanych. Porsche z Cylib po prostu próbuje dowieźć coś, co za chwilę i tak przestanie być opcją „nice to have”.
Najciekawsze w tym newsie nie jest hasło o 100 procentach, tylko data 2028. Jeśli wtedy odzyskane materiały naprawdę wrócą do seryjnych ogniw, będziemy mogli mówić o czymś więcej niż pilotażu. Jak sądzicie, premium pokroju Porsche szybciej przepchnie recykling do serii niż masowe marki?




Komentarze
Jak sądzicie, premium pokroju Porsche szybciej przepchnie recykling do serii niż masowe marki?