Skoda uruchomiła zamówienia na model Epiq, małego elektrycznego crossovera z napędem na przód, z ceną startową od 32 100 euro za wersję Epiq 55. Docelowo gama ma zaczynać się od 25 900 euro (polskich cen jeszcze nie znamy), a najmocniejszym argumentem auta nie jest moc czy ekran, tylko opakowanie: przy długości 4,17 m oferuje 475 litrów bagażnika i jeszcze 25 litrów frunka.
Mały SUV, który udaje większy samochód
Na zdjęciach Epiq wygląda jak pomniejszony Elroq albo Enyaq. To nie przypadek, bo Skoda przeniosła do niego swój nowy język stylistyczny i kilka detali znanych z konceptu 7S. Tyle że pod efektowną karoserią kryje się auto segmentu B/C na granicy, a nie kolejny rodzinny SUV.
Nadwozie ma 4 171 mm długości, 1 581 mm wysokości i 1 800 mm szerokości bez lusterek. To rozmiarowo okolice Fiata 600e, ale Skoda próbuje wygrać nie wyglądem, tylko praktycznością. I tu faktycznie ma czym.
Bagażnik oferuje 475 litrów, czyli więcej niż:
- Skoda Kamiq – 400 litrów
- Volkswagen Golf 8 – 381 litrów
- Skoda Elroq – 470 litrów
Do tego dochodzi 25-litrowy frunk i dodatkowe schowki w kabinie. Jak na małe auto elektryczne to bardzo sensowny wynik. Właśnie tak powinny być projektowane miejskie i kompaktowe EV: mniej efektownych proporcji, więcej realnej użyteczności.
MEB+ po skodowemu, czyli napęd na przód i więcej miejsca
Epiq korzysta z platformy MEB+, tej samej, którą dostaną lub już wykorzystują Cupra Raval i Volkswagen ID. Polo. To uproszczona, tańsza architektura koncernu Volkswagena dla mniejszych aut elektrycznych, z jednym silnikiem i napędem na przednią oś.
To ważne, bo właśnie z tego bierze się przestronność auta. Brak silnika z tyłu i prostsza konstrukcja tylnej osi pozwalają lepiej wykorzystać wnętrze oraz przestrzeń bagażową. Konkurenci też już to zauważyli, choć często opowiadają o tym marketingiem w rodzaju „megabox”. Skoda po prostu pokazuje liczby.
W gamie nie będzie wersji AWD, bo platforma nie została pod to zaprojektowana. Dla większości klientów tego segmentu nie ma to większego znaczenia. Znacznie ważniejsze jest to, że nawet mały elektryk może przewieźć rodzinny bagaż, dwa rowery elektryczne i jeszcze nie udawać, że 320 litrów to „wystarczająco”.
Trzy wersje, dwa akumulatory, jedna logika wyboru
Skoda przygotowała trzy warianty modelu: Epiq 35, Epiq 40 i Epiq 55. Dwa słabsze korzystają z mniejszego akumulatora LFP, topowa wersja dostaje większy pakiet NMC.
| Wersja | Napęd | Moc | Moment obrotowy | Akumulator brutto/netto | Zasięg WLTP | DC | 10-80% | 0-100 km/h | Vmax | Cena |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| Epiq 35 | FWD | 85 kW | 267 Nm | 38,5 / 37 kWh | 310 km | 50 kW | 33 min | 11,0 s | 150 km/h | 25 900 euro |
| Epiq 40 | FWD | 99 kW | 267 Nm | 38,5 / 37 kWh | 310 km | 90 kW | 25-28 min | 9,8 s | 150 km/h | 27 900 euro |
| Epiq 55 | FWD | 155 kW | 290 Nm | 55 / 51,5-52 kWh | 440 km | 105 kW | 24 min | 7,1-7,4 s | 160 km/h | 32 100 euro |
Najtańsze odmiany mają akumulator LFP 37-37,5 kWh netto i deklarowany zasięg 310 km WLTP. To konfiguracja typowo miejska i podmiejska. Problem nie leży nawet w samym zasięgu, tylko w ładowaniu wersji bazowej: 50 kW w 2025 roku wygląda po prostu skromnie.
Epiq 40 wydaje się znacznie rozsądniejszy. Ma ten sam zasięg katalogowy, ale wyższą moc ładowania 90 kW i lepsze osiągi. Jeśli różnica cenowa względem bazowej wersji zostanie utrzymana, to właśnie ten wariant może okazać się najciekawszy dla osób, które nie chcą przepłacać za większy akumulator, ale nie chcą też stać zbyt długo przy ładowarce.
Epiq 55 to już inna liga użytkowa. 155 kW, do 440 km WLTP i 24 minuty na ładowanie od 10 do 80 procent sprawiają, że to jedyna wersja, którą można bez większych kompromisów traktować jako auto także na dłuższe trasy. Nadal nie jest to poziom „ultraszybkiego ładowania”, ale w tym segmencie i przy tej cenie trudno oczekiwać cudów.
Cena wygląda dobrze, ale tylko na papierze części gamy
Najwięcej szumu robi kwota 25 900 euro, bo właśnie od niej Skoda zapowiadała Epiqa. Tyle że na dziś zamówienia otwarto od 32 100 euro, czyli dla wersji Epiq 55, prawdopodobnie w bogatszej specyfikacji startowej.
To dość typowy zabieg. Producent komunikuje atrakcyjny próg wejścia, a realna sprzedaż zaczyna się wyżej. Nie ma w tym nic niezwykłego, ale dobrze to nazwać po imieniu: na razie „Epiq od 25 900 euro” istnieje bardziej w cennikowej obietnicy niż w faktycznej dostępności.
Ciekawe jest za to coś innego. Epiq 55 ma być o 695 euro tańszy od pokrewnego Volkswagena ID. Polo. W segmencie, w którym klienci liczą każdy tysiąc euro, taka różnica może mieć znaczenie. Zwłaszcza że Skoda w Europie ma opinię marki rozsądnej, praktycznej i mniej nadmuchanej marketingowo niż Volkswagen.
Praktyczność to nie slogan, tylko konkret
Najmocniejszą stroną Epiqa nie jest osiągnięcie „segment-first”, tylko to, że ktoś najwyraźniej usiadł i pomyślał, do czego takie auto naprawdę ma służyć.
Opcjonalny hak ma dopuszczalny nacisk pionowy 75 kg, więc można wozić dwa rowery elektryczne na platformie. To detal, ale dla wielu użytkowników ważniejszy niż kolejna animacja powitalna na ekranie.
Jeszcze ciekawiej wyglądają możliwości holowania:
- z mniejszym akumulatorem – 500 kg
- z większym akumulatorem – 750 kg bez hamulca i 1 200 kg z hamulcem
Jak na małego elektrycznego crossovera to bardzo przyzwoite parametry. Owszem, nie każdy będzie ciągnął przyczepę czy małą przyczepę kempingową, ale dobrze, że producent nie zamknął tej drogi z góry.
Wyposażenie: duży ekran, Android i asystenci, ale bez przesady
W standardzie ma się znaleźć ekran centralny 13 cali, system infotainment oparty na Androidzie, felgi 17-calowe i centralna poduszka powietrzna między przednimi fotelami. Opcjonalnie dostępny będzie pakiet Travel Assist 3.0, który potrafi reagować na sygnalizację świetlną i w razie potrzeby zatrzymać auto, a także automatyczne parkowanie.
Brzmi nowocześnie, ale dobrze, że Skoda nie próbuje sprzedawać Epiqa jako technologicznego show caru. W tym segmencie klient zwykle chce, żeby system działał szybko, nawigacja nie gubiła ładowarek, a asystenci nie walczyli z kierowcą co pięć sekund. Reszta to dodatki.
Epiq może być jednym z ważniejszych aut Skody
Epiq będzie produkowany w Hiszpanii i ma wejść do tej samej rodziny małych elektryków koncernu, co Cupra Raval i Volkswagen ID. Polo, a później zapewne także kolejne pochodne. Wewnętrznie to właśnie SUV-owa odmiana Volkswagena ma mieć największy potencjał sprzedażowy, bo łączy znany znaczek z modnym typem nadwozia.
Tyle że Skody nie wolno tu lekceważyć. Jeśli marka utrzyma przewagę cenową i nie przesadzi z dopłatą za sensowne wyposażenie, Epiq może okazać się jednym z hitów tej grupy modelowej. Nie dlatego, że jest najbardziej efektowny, tylko dlatego, że wygląda na najlepiej przemyślany.
I to chyba najciekawsze w tym samochodzie. W czasach, gdy część producentów nadal próbuje sprzedać małe EV jako gadżet do miasta, Skoda zrobiła auto, które ma sens także poza miastem i poza folderem reklamowym.
Czy przy cenie 32 100 euro za wersję 55 wybralibyście Epiqa zamiast pokrewnego Volkswagena albo Cupry, czy jednak Skoda wciąż musi zejść niżej z cennikiem?
Co sądzicie o tej nowości?
Bądź pierwszym, który skomentuje! Twoja opinia się liczy.
Włącz się do rozmowy →

































Dołącz do dyskusji