Tesla zaczęła informować klientów czekających na odbiór Cybertrucka AWD, że transfer FSD nie będzie już dostępny dla tej wersji. Sprawę opisał Not a Tesla App, a problem dotyczy osób, które zarezerwowały auto przed 1 marca, gdy kończyła się oferta darmowego przeniesienia FSD.
Tesla zrobiła tu rzecz, która z punktu widzenia klienta wygląda po prostu źle. Kto zamówił tańszego Cybertrucka AWD z myślą o przeniesieniu wcześniej kupionego FSD, ten nagle dostał nowy zestaw zasad. I nie, nie chodzi o drobną korektę w konfiguratorze.
Trzy opcje, z których żadna nie jest dobra
Klienci mają teraz do wyboru trzy scenariusze.
Pierwszy: mogą odebrać swojego Cybertrucka AWD, ale wtedy tracą prawo do transferu FSD. Jeśli chcą korzystać z funkcji autonomii, zostaje im abonament. To szczególnie drażniące w Cybertrucku, bo auto nie ma dostępu do podstawowego Auto Steer, więc wejście w ekosystem Tesli bez FSD jest jeszcze bardziej okrojone niż wcześniej.
Drugi: mogą zachować transfer FSD, ale tylko wtedy, gdy przesiądą się na droższą wersję Premium AWD albo na trzymotorowego Cyberbeasta. Krótko mówiąc: chcesz zachować to, co wcześniej obiecano przy rezerwacji, to dopłać do wyższego wariantu.
Trzeci: Tesla odda 250 dolarów opłaty rezerwacyjnej i anuluje zamówienie.
To wygląda jak klasyczny upsell ubrany w zmianę polityki.
Problem nie dotyczy nowych klientów, tylko tych „starych”
Najbardziej zgrzyta timing. Mówimy o osobach, które złożyły rezerwację przed zmianą zasad, czyli wtedy, gdy transfer FSD miał jeszcze sens i był elementem decyzji zakupowej. Dziś Tesla mówi im w praktyce: warunki już nie są takie same, wybierzcie, która strata boli najmniej.
To dlatego część klientów może odebrać tę zmianę jako bait-and-switch. Najpierw zachęta, potem korekta, a na końcu rachunek.
FSD już nie do kupienia raz na zawsze
Cała sytuacja boli jeszcze bardziej, bo Tesla odchodzi od jednorazowego zakupu FSD na rzecz subskrypcji miesięcznej. Jeśli więc ktoś zostaje przy bazowym AWD, nie może po prostu przenieść wcześniej opłaconej funkcji. Musi płacić dalej, co miesiąc.
I tu robi się naprawdę nieprzyjemnie. Lojalny klient, który już kiedyś wyłożył pieniądze na FSD, nie dostaje ciągłości usługi. Dostaje wybór między droższym autem a kolejnym abonamentem. Mała rzecz? Nie, raczej sygnał, jak Tesla traktuje własne zasady, gdy pojawia się okazja do zwiększenia przychodu.
Zaufanie kosztuje więcej niż 250 dolarów
Zwrot 250 dolarów za rezerwację formalnie zamyka temat, ale nie rozwiązuje problemu. Dla wielu osób nie chodzi o sam depozyt, tylko o to, że warunki zmieniły się już po ustawieniu się w kolejce po auto.
Tesla od lat sprzedaje nie tylko samochody, ale też obietnicę, że wejście w jej ekosystem ma sens na dłużej. Takie ruchy tę obietnicę osłabiają. Zwłaszcza gdy dotyczą klientów, którzy już wcześniej zapłacili za FSD i chcieli po prostu przenieść je do nowego auta.
Jeśli Tesla będzie coraz częściej zamieniała „transfer” na „dopłać albo subskrybuj”, to temat wróci przy kolejnych modelach. I wtedy nie chodzi już o Cybertrucka, tylko o to, czy warunki zakupu w Tesli cokolwiek gwarantują. Gdybyście byli na miejscu tych klientów, dopłacilibyście do wyższej wersji czy odpuścili zamówienie?













Dołącz do dyskusji