Xiaomi potwierdziło termin premiery modelu YU7 GT na 21 maja 2026 roku o godz. 19 czasu pekińskiego. Z komunikatów firmy i materiałów publikowanych w chińskich mediach wynika, że będzie to najmocniejsza odmiana elektrycznego SUV-a marki, z napędem AWD, mocą do 738 kW, prędkością maksymalną 300 km/h i zasięgiem 705 km według CLTC.
Najciekawsze jest jednak nie to, że Xiaomi zbudowało szybkie auto, bo po SU7 Ultra było to do przewidzenia. Ciekawsze jest to, że firma bardzo wyraźnie odcina YU7 GT od etykiety auta torowego i próbuje sprzedać go jako „prawdziwe GT”, czyli samochód do szybkiej jazdy na co dzień i na długich trasach, a nie tylko do bicia czasów okrążeń.
Xiaomi stawia datę i zaczyna grę przed premierą
Premiera YU7 GT została wyznaczona na 21 maja. Xiaomi od kilku dni podgrzewa atmosferę kontrolowanymi publikacjami: najpierw pokazało wnętrze, potem kolor nadwozia Crimson Red, a równolegle zaczęło rozwozić auta pokazowe do salonów.
Według firmy samochód można już oglądać w 268 salonach w 82 miastach Chin, choć na razie tylko statycznie. Jazdy próbne i dostęp do wnętrza mają ruszyć po oficjalnym debiucie rynkowym. To typowe dla chińskich premier: produkt de facto już istnieje, ale pełne otwarcie sprzedaży i doświadczenia dla klientów następuje dopiero po wielkim wydarzeniu transmitowanym razem z telefonami, słuchawkami i opaskami. Tak będzie i tutaj, bo YU7 GT ma zadebiutować obok smartfona Xiaomi 17 Max, nowych słuchawek i urządzeń smart home.
To nie jest YU7 Ultra i Xiaomi bardzo chce, żebyśmy to zrozumieli
Wokół nazwy było sporo pytań, bo przy takich parametrach naturalne wydawałoby się oznaczenie „Ultra”. Xiaomi odpowiedziało wprost: „GT” ma oznaczać auto wysokich osiągów, ale nadające się do dalekich podróży i codziennego użytkowania, podczas gdy „Ultra” to produkt nastawiony na skrajne osiągi i tor.
To nie jest przypadkowa różnica w marketingu. SU7 Ultra był komunikowany jako maszyna do rekordów i pokaz siły technologicznej. YU7 GT ma być czymś innym: dużym, szybkim SUV-em, który daje osiągi z górnej półki, ale nie wymaga od kierowcy tolerowania kompromisów typowych dla auta zbudowanego pod track daye.
Brzmi rozsądnie, choć oczywiście trzeba pamiętać, że producenci lubią opowiadać o „idealnym balansie” między wszystkim naraz. W praktyce zwykle coś jest kosztem czegoś. Przy 990 KM i masie dużego elektrycznego SUV-a pytanie nie brzmi, czy auto będzie szybkie, tylko jak długo utrzyma tempo i jak poradzi sobie z temperaturą, oponami i hamulcami poza folderem reklamowym.
Parametry: bardzo mocne liczby, choć z chińskim cyklem zasięgu
Xiaomi podaje, że YU7 GT dostanie dwa silniki i napęd na cztery koła. Przedni motor ma oferować 288 kW, tylny 450 kW, co daje łącznie 738 kW, czyli około 990 KM. W niektórych materiałach przewija się też wartość 1 003 KM, ale oficjalnie najczęściej pojawia się właśnie 990 KM. To sugeruje, że część źródeł miesza moc maksymalną z inną metodą przeliczenia.
| Parametr | Xiaomi YU7 GT |
|---|---|
| Napęd | AWD, dwa silniki |
| Moc systemowa | 738 kW |
| Moc w KM | ok. 990 KM |
| Akumulator | 101,7 kWh, NMC |
| Zasięg | 705 km CLTC |
| Prędkość maksymalna | 300 km/h |
| Długość / szerokość / wysokość | 5015 / 2007 / 1597 mm |
| Rozstaw osi | 3000 mm |
| Koła | do 21 cali |
| Cena | prognozy 400 000-500 000 RMB |
Deklarowany zasięg to 705 km w cyklu CLTC, więc trzeba zachować ostrożność. CLTC jest jeszcze bardziej optymistyczny niż WLTP, szczególnie przy dużych, mocnych autach. To nie znaczy, że YU7 GT będzie miał słaby zasięg, bo akumulator 101,7 kWh jest duży, ale liczba 705 km nie mówi nam wiele o jeździe autostradowej przy prędkościach, do których to auto zostało stworzone.
Prędkość maksymalna 300 km/h wygląda efektownie i dobrze działa w social mediach. W realnym użytkowaniu dużo ważniejsze będzie to, jak auto przyspiesza w średnim zakresie, jak długo utrzymuje moc i czy układ chłodzenia nie zacznie ograniczać osiągów po kilku mocniejszych próbach.
Nadwozie: szerzej, niżej, bardziej ostentacyjnie
YU7 GT jest nieco większy od zwykłego YU7. Mierzy 5015 mm długości, 2007 mm szerokości i 1597 mm wysokości. Dla porównania standardowy YU7 ma 4999/1996/1600 mm. Różnice nie są wielkie, ale wystarczające, by podkreślić, że GT dostało szersze i niższe proporcje.
Xiaomi zachowało rodzinne elementy stylistyczne, takie jak przednie reflektory w stylu „waterdrop” i tylne lampy typu halo, ale dodało więcej agresji w detalach. Z przodu pojawił się większy splitter i przeprojektowany zderzak, po bokach widać poszerzenia nadkoli i 21-calowe koła, a z tyłu większy dyfuzor oraz opcjonalne elementy aerodynamiczne, w tym karbonowe skrzydło albo elektryczny spoiler.
Firma chwali się też pakietem rozwiązań aerodynamicznych: 10 kanałów przepływowych i 19 otworów wentylacyjnych. To brzmi dobrze, ale bez danych o docisku i oporze powietrza pozostaje głównie opisem. Znacznie bardziej konkretna jest informacja o karbonowo-ceramicznych hamulcach. Przy aucie tej mocy to nie ozdobnik, tylko konieczność.
Wnętrze: czerwono-czarne GT, karbon i Alcantara
Kabina YU7 GT została pokazana przed premierą i jest dokładnie taka, jak można się było spodziewać po współczesnym chińskim aucie sportowym: dużo czerwieni, dużo czerni, trochę karbonu i kilka znaków „GT”, żeby nikt nie zapomniał, że siedzi w droższej wersji.
Motyw wnętrza nazwano Track Red. Mamy dwukolorową kabinę, czerwone przeszycia, czerwone pasy bezpieczeństwa, sportowe fotele z Alcantary, karbonowe dekory i karbonową kierownicę. Na fotelach i przed pasażerem pojawiają się haftowane oznaczenia GT.
To wszystko wygląda efektownie na zdjęciach prasowych. Prawdziwe pytanie brzmi, czy Xiaomi poprawiło ergonomię i jakość wykończenia tam, gdzie użytkownik ma z autem kontakt codziennie: w dotyku materiałów, w pracy interfejsu i w wyciszeniu przy wysokich prędkościach. Tego z samych renderów i zdjęć nie da się ocenić.
Nürburgring jako argument sprzedażowy
Xiaomi podkreśla, że YU7 GT był strojon y na Nürburgringu Nordschleife i że nad autem pracowali wspólnie eksperci z Chin i Europy. To dziś niemal obowiązkowy punkt programu dla producentów, którzy chcą wejść w segment szybkich EV z aspiracjami premium.
W jednym z materiałów pojawiła się nawet informacja o czasie 7:34,931 i rekordzie w klasie SUV-ów, lepszym od Audi RS Q8 performance. Jeśli ten wynik zostanie szerzej potwierdzony, będzie to mocny argument wizerunkowy. Ale z punktu widzenia użytkownika ważniejsze od pojedynczego czasu jest to, czy samochód zachowuje się przewidywalnie i czy nie jest nerwowy w normalnej jeździe.
Xiaomi wskazuje też dwa punkty odniesienia: Teslę Model Y Performance i Porsche Cayenne Turbo GT. To zestawienie mówi sporo. Pierwszy model reprezentuje szybki elektryczny mainstream, drugi – bardzo drogi, bardzo mocny SUV spalinowy z półki premium. Xiaomi próbuje więc jednocześnie atakować Teslę osiągami i Porsche wizerunkiem. Ambitnie, ale też ryzykownie, bo przy takich porównaniach poprzeczka idzie bardzo wysoko.
Cena i pozycjonowanie
Zwykły YU7 startował od 253 500 RMB. W przypadku YU7 GT pojawiają się dwa przedziały cenowe. Część źródeł mówi o 400 000 RMB, część o 450 000-500 000 RMB. To rozstrzał na tyle duży, że warto poczekać na oficjalny cennik.
Jeśli Xiaomi rzeczywiście zmieści się bliżej 400 000 RMB, będzie to bardzo agresywna wycena jak na auto o takich parametrach. Jeśli skończy bliżej 500 000 RMB, dalej może być konkurencyjnie, ale wtedy klient zaczyna już patrzeć nie tylko na liczby, lecz także na markę, jakość wykonania i serwis.
I tu dochodzimy do sedna. Xiaomi ma już rozpoznawalność, skalę i potrafi robić szum wokół produktu. Pytanie brzmi, czy potrafi zbudować samochód, który będzie równie dobry po roku użytkowania, jak w dniu premiery na scenie.
Sprzedaż Xiaomi EV rośnie, ale struktura jest ciekawsza niż sam wynik
W kwietniu 2026 roku Xiaomi EV dostarczyło 36 702 samochody, co oznacza wzrost o 28,4 procent rok do roku i 71,18 procent miesiąc do miesiąca. To mocny wynik, ale jeszcze ciekawszy jest rozkład sprzedaży.
SU7 odpowiadał za 26 826 sztuk, a YU7 za 9 876 sztuk. Udział SUV-a był więc wyraźnie mniejszy, częściowo dlatego, że odświeżony SU7 dostał wcześniej impuls sprzedażowy po marcowej premierze nowej generacji. Dla Xiaomi YU7 GT ma więc znaczenie nie tylko wizerunkowe. To także sposób na podbicie zainteresowania rodziną YU7 i podniesienie średniej ceny sprzedaży.
Na marginesie: pojawiają się też sygnały, że równolegle Xiaomi szykuje tańszą wersję YU7 o zmienionej specyfikacji. To byłby logiczny ruch – z jednej strony halo car w postaci GT, z drugiej model otwierający gamę szerzej.
Xiaomi YU7 GT wygląda jak kolejny etap szybkiej ofensywy firmy w motoryzacji: najpierw sedan, potem SUV, teraz wersja pokazująca, że marka chce grać także w segmencie bardzo mocnych aut. Na papierze liczby są mocne. Teraz pozostaje sprawdzić, czy za 990 KM stoi coś więcej niż dobrze zrobiona prezentacja.
Czy przy cenie w okolicach 400-500 tys. RMB taki elektryczny SUV od Xiaomi brzmi dla Was jak realny konkurent dla Tesli i marek premium, czy nadal jak technologiczny gadżet na kołach?


























Dołącz do dyskusji