Leapmotor znów układa europejską produkcję, ale tym razem omija Polskę. Chińska marka, wspierana przez Stellantis, ma ruszyć z montażem elektryków w Hiszpanii, a dla kierowców w Europie to może oznaczać niższe koszty, mniej ryzyka celnego i szybszą ofensywę cenową.
Jeszcze niedawno Leapmotor próbował budować swoją pozycję przez produkcję modelu T03 w Tychach. Ten epizod okazał się krótki. Teraz firma kieruje wzrok na zakład Stellantis w Saragossie, gdzie ma powstawać Leapmotor B10, czyli kompaktowy elektryk, który może mieć znacznie większe znaczenie dla rynku niż miejski T03.
Hiszpania zamiast Polski
Według najnowszych doniesień Leapmotor ma rozpocząć produkcję w Hiszpanii już od października. Chodzi o fabrykę Stellantis w Saragossie. Na pierwszy ogień ma pójść Leapmotor B10, który jest już oferowany w Europie, ale obecnie trafia tu z Chin.
To ruch znacznie bardziej logiczny niż wcześniejsza próba z T03 w Polsce. B10 działa w dużo popularniejszym segmencie. To nie mały samochód miejski, tylko model, który ma większe szanse walczyć o klienta rodzinnego i flotowego. W Europie właśnie takie auta budują wolumen sprzedaży.
Dla samego Leapmotora lokalna produkcja ma jeszcze jedną zaletę: ogranicza presję związaną z cłami i regulacjami dotyczącymi aut importowanych z Chin. A to dziś jeden z najważniejszych tematów dla chińskich producentów chcących rosnąć w UE.
Stellantis daje Leapmotorowi coś więcej niż tylko fabrykę
Tu nie chodzi wyłącznie o wynajęcie mocy produkcyjnych. Leapmotor i Stellantis chcą wyraźnie pogłębić współpracę także przy samochodach i komponentach. To może oznaczać, że chińska technologia będzie szerzej wykorzystywana w strukturach koncernu, a sam Leapmotor zyska łatwiejszy dostęp do europejskiej sieci produkcji, logistyki i dystrybucji.
Z perspektywy Stellantis to też pragmatyczny ruch. Chińskie marki EV są dziś szybkie w rozwoju platform, elektroniki i oprogramowania. Jeśli koncern może skrócić czas wdrażania nowych modeli i obniżyć koszty rozwoju, to trudno się dziwić, że patrzy na taką współpracę coraz poważniej.
W praktyce może to działać podobnie do układów, które już zawarli inni duzi gracze. Volkswagen współpracuje z Xpeng, a Audi z SAIC. Europejskie koncerny coraz częściej uznają, że samodzielne gonienie chińskich producentów w elektromobilności jest zwyczajnie zbyt drogie i zbyt wolne.
B10 ma być początkiem większej układanki
Na razie mowa o modelu B10, ale to może być dopiero początek. Z informacji płynących z rynku wynika, że w Hiszpanii mógłby być produkowany także mniejszy hatchback Leapmotor B05, i to już od 2027 roku.
| Model | Planowana lokalizacja produkcji | Termin startu | Status w Europie |
|---|---|---|---|
| Leapmotor B10 | Saragossa, Hiszpania | październik 2026 | obecnie import z Chin |
| Leapmotor B05 | Saragossa, Hiszpania | 2027 | planowany |
Jeśli ten scenariusz się potwierdzi, Leapmotor przestanie być w Europie marką zależną od importu i zacznie działać jak producent z realnym zapleczem na miejscu. To zmienia bardzo dużo. Nie tylko w kosztach, ale też w tempie dostaw, homologacji wersji i reagowaniu na lokalny popyt.






Liczby pokazują, że Leapmotor przestał być niszowym graczem
Najciekawsze jest to, że za tą ekspansją stoją już bardzo mocne wyniki. Globalny eksport Leapmotor wzrósł w ubiegłym roku o prawie 400 proc., do poziomu 67 052 aut. Rok wcześniej było to 13 726 sztuk.
Jeszcze mocniej wyglądają dane finansowe w Europie. Przychody marki na tym rynku wzrosły o 479 proc., osiągając 5,6 mld juanów, czyli około 3,09 mld zł. Firma wypracowała też 538 mln juanów zysku netto, czyli około 296 mln zł.
To szczególnie ważne, bo Leapmotor stał się dopiero drugim chińskim startupem EV, który zakończył cały rok na plusie. Dla europejskich partnerów taka informacja ma znaczenie praktyczne. Łatwiej inwestować w markę, która już zarabia, niż w firmę żyjącą wyłącznie z finansowania i obietnic wzrostu.
Co to może oznaczać dla Polski
Na pierwszy rzut oka Polska jest tu przegranym, bo produkcja Leapmotora nie wraca do Tychów. Ale z punktu widzenia polskiego klienta ważniejsze może być coś innego: jeśli B10 będzie składany w Hiszpanii, wzrasta szansa na bardziej konkurencyjną cenę w salonach Stellantis i na lepszą dostępność auta.
To ma znaczenie szczególnie teraz, gdy w Polsce nie ma już aktywnego programu dopłat do samochodów elektrycznych. Najpierw działał Mój Elektryk, później naszEauto, ale oba programy są już zakończone. Dziś cena katalogowa znów ma pełne znaczenie, a każda oszczędność po stronie producenta może decydować o tym, czy klient wybierze chińskiego elektryka, Teslę, MG, Kię czy Hyundaia.
Jeśli Leapmotor B10 trafi do Polski z ceną ustawioną agresywnie wobec konkurencji, może namieszać. Zwłaszcza że segment kompaktowych i średnich SUV-ów elektrycznych jest u nas coraz bardziej zatłoczony, ale wciąż bardzo wrażliwy na cenę.
Europejska produkcja to mniej ryzyka i większa presja na konkurencję
Saragossa nie jest przypadkowym wyborem. To zakład należący do Stellantis, więc Leapmotor dostaje gotową infrastrukturę i partnera, który zna europejskie procedury. Dla chińskiej marki to skrót drogi do stabilnej obecności na Zachodzie.
Dla rynku oznacza to wzrost presji na innych producentów. Jeśli Leapmotor zacznie składać B10 lokalnie i utrzyma przewagę kosztową wynikającą z własnej technologii, konkurenci będą musieli reagować. Najpewniej ceną, wyposażeniem albo warunkami finansowania.
W polskich realiach to dobra wiadomość dla kupujących. Nawet jeśli ktoś nie planuje zakupu Leapmotora, to większa liczba graczy walczących o klienta zwykle kończy się lepszymi ofertami w salonach.
Stellantis może skorzystać bardziej, niż dziś się wydaje
W tej historii ciekawy jest jeszcze jeden wątek. Leapmotor mówi otwarcie o rozmowach dotyczących współpracy przy autach i częściach. To może oznaczać, że relacja ze Stellantis pójdzie dalej niż wspólna sprzedaż i montaż.
Jeśli koncern zacznie szerzej korzystać z rozwiązań Leapmotora, może szybciej wypuszczać tańsze samochody elektryczne pod własnymi markami. Dla klientów w Europie byłby to bardzo konkretny efekt: więcej modeli z akceptowalnym zasięgiem i ceną, która nie odstrasza już na starcie.
Na razie najważniejsza wiadomość jest jednak prosta. Leapmotor po nieudanym epizodzie w Polsce wraca do europejskiej produkcji przez Hiszpanię i wybiera model, który ma dużo większy potencjał sprzedażowy niż T03. Jeśli B10 dostanie dobrą cenę, ten ruch może być dla marki dużo ważniejszy niż sama zmiana adresu fabryki.
A jak Wy to widzicie: czy Leapmotor B10 składany w Europie miałby w Polsce realną szansę na sukces, czy rynek jest już zbyt mocno obsadzony?











Dołącz do dyskusji