Xiaomi nie zmienia dziś samochodu. Zmienia sposób, w jaki chce go sprzedawać i produkować na dużą skalę. Ściągnięcie menedżerów z Tesli pokazuje, że po mocnym wejściu na rynek firma weszła w trudniejszy etap: zamówienia trzeba już nie tylko zbierać, ale sprawnie zamieniać w dostawy.
Xiaomi wzmacnia sprzedaż ludźmi z Tesli
Najgłośniejszy transfer dotyczy Kong Yanshuang, byłej dyrektor generalnej Tesla China. Według chińskich mediów dołączyła do Xiaomi na początku marca i ma przejąć odpowiedzialność za sprzedaż samochodów, zastępując Li Xiaorui. Jej zadaniem ma być przebudowa i optymalizacja całego systemu sprzedaży oraz sieci kanałów Xiaomi EV.
To ruch, który trudno traktować jako zwykłą zmianę personalną. Kong przez lata odpowiadała w Tesli za rozwój struktur sprzedażowych i działania marki w Chinach. Pracowała zarówno przy ekspansji w największych miastach, jak i przy wejściu na rynki niższego szczebla. Z perspektywy Xiaomi to bardzo praktyczne doświadczenie, bo firma jest już po etapie pierwszego zachwytu produktem i musi uporządkować codzienną operację.
Do Xiaomi trafił też kolejny człowiek z teslowym rodowodem, znany jako Eason. Ma pracować w dziale doradczym obsługującym bezpośrednio decyzje CEO. W chińskich realiach to sygnał, że temat sprzedaży i organizacji urósł do poziomu strategicznego.
To nie jest przypadek. Xiaomi od początku kopiowało część modelu Tesli
Według informacji z chińskiego rynku system sprzedaży Xiaomi od startu był budowany z Teslą jako punktem odniesienia. Spora część regionalnych menedżerów firmy ma doświadczenie właśnie w Tesli. Dzisiejsze transfery wyglądają więc bardziej jak domknięcie wcześniej obranego kierunku niż nagły zwrot.
Problem polega na tym, że sam dobry produkt nie wystarcza, gdy rynek przechodzi z fazy euforii do fazy normalnej pracy handlowej. Dealerzy cytowani przez lokalne media twierdzą, że przez ostatnie dwa lata Xiaomi skupiało się głównie na produkcie i marce, a słabiej dopracowało wartość oraz organizację pracy sprzedawców. Efekt miał być prosty: wysoka rotacja, także wśród osób ściąganych z rynku za wysokie pensje.
Teraz firma ma przesuwać środek ciężkości na proces, dane i zarządzanie ludźmi oraz punktami sprzedaży. To brzmi mało efektownie, ale właśnie na tym etapie zwykle rozstrzyga się, czy producent utrzyma tempo wzrostu.
| Obszar | Informacja |
|---|---|
| Nowa osoba w sprzedaży | Kong Yanshuang, była GM Tesla China |
| Rola | Nadzór nad sprzedażą aut i optymalizacją sieci Xiaomi EV |
| Dodatkowy transfer | „Eason”, były pracownik Tesli, dział doradczy przy CEO |
| Możliwy transfer do produkcji | Song Gang, były wiceprezes produkcji Giga Shanghai |
| Wynik dostaw w marcu 2026 | ponad 20 tys. aut |
| Cel dostaw na 2026 rok | 550 tys. aut |
| Nowy model / odświeżenie | nowa generacja Xiaomi SU7 |
| Zamówienia po premierze SU7 | ponad 15 tys. w 34 minuty |
| Zablokowane zamówienia SU7 do 23 marca | ponad 30 tys. |
| Skumulowane dostawy nowego SU7 | ponad 7 tys. |
Sprzedaż zwalnia, choć SU7 nadal zbiera mocne zamówienia
Na papierze Xiaomi nadal ma czym się chwalić. Nowa generacja SU7 po premierze z 19 marca zebrała ponad 15 tys. zamówień w 34 minuty, a do 23 marca liczba zamówień z blokadą przekroczyła 30 tys. To pokazuje, że zainteresowanie modelem nie zniknęło.
Jednocześnie dane o dostawach pokazują, gdzie jest napięcie. Xiaomi podało, że w marcu dostarczyło ponad 20 tys. samochodów, ale równocześnie zasugerowało poziom niższy niż 30 tys. Częściowo wiązano to z przejściem na odświeżone SU7. Dla szybko rosnącej marki taki wynik nie jest słaby, ale przy ambitnych planach przestaje być komfortowy.
A plany są bardzo duże. Xiaomi wcześniej wyznaczyło sobie cel 550 tys. dostaw w 2026 roku. Żeby się do niego zbliżyć, firma musi poprawić skuteczność konwersji zamówień na realne wydania aut. I właśnie tu doświadczenie ludzi z Tesli może być dla niej cenniejsze niż kolejna kampania marketingowa.
Drugi front to fabryka. Xiaomi chce też wzmocnić produkcję
Równolegle pojawiły się informacje o możliwym dołączeniu Song Ganga, byłego wiceprezesa produkcji w Giga Shanghai. To menedżer kojarzony z budową i szybkim rozruchem fabryki Tesli w Szanghaju. Według doniesień miałby objąć funkcję szefa zakładu Xiaomi EV i współpracować z obecnym kierownictwem fabryki.
Jeśli ten ruch się potwierdzi, obraz stanie się jeszcze czytelniejszy. Xiaomi nie łata jednego działu, tylko wzmacnia dwa miejsca, które decydują o skali biznesu samochodowego:
- sprzedaż i sieć operacyjną
- produkcję i tempo ramp-upu
To ważne, bo producent aut może mieć długą listę zamówień, a mimo to tracić impet, jeśli organizacja nie nadąża z obsługą klienta, logistyką i wydawaniem samochodów.
Xiaomi wchodzi w etap, w którym kończy się taryfa ulgowa
Debiut Xiaomi EV był napędzany marką, ogromnym zainteresowaniem i efektem nowości. Taki start daje przewagę, ale nie rozwiązuje problemów typowych dla branży motoryzacyjnej. Gdy popyt przestaje być wyłącznie „wybuchowy”, firma musi działać jak dojrzały producent: z powtarzalnym procesem, stabilną siecią i kadrą, która umie zarządzać skalą.
Właśnie dlatego transfer Kong Yanshuang jest ważniejszy, niż sugerowałby sam tytuł kadrowy. Tesla w Chinach zbudowała model działania oparty na ścisłej kontroli sprzedaży, standardach operacyjnych i szybkim uczeniu organizacji. Xiaomi najwyraźniej uznało, że bez podobnej dyscypliny trudno będzie dowieźć własne cele.
Warto też zwrócić uwagę na moment. Kilka dni wcześniej Xiaomi informowało, że segment EV i AI osiągnął w 2025 roku pierwszy roczny zysk operacyjny na poziomie 900 mln juanów, przy potrojeniu przychodów. To dobry sygnał finansowy, ale jednocześnie presja rośnie. Gdy biznes zaczyna zarabiać i ma wysoki cel dostaw, rynek oczekuje już nie obietnic, tylko regularnego wykonania.
Co to oznacza dla Xiaomi w najbliższych miesiącach
Najbliższy test dla Xiaomi nie będzie dotyczył tego, czy SU7 jest atrakcyjnym samochodem. To firma już udowodniła liczbą zamówień. Pytanie brzmi, czy potrafi przejść z etapu głośnej premiery do etapu przewidywalnej, wydajnej sprzedaży i produkcji.
Jeśli nowi menedżerowie uporządkują sieć, ograniczą rotację handlowców i poprawią skuteczność wydawania aut, Xiaomi może utrzymać wysokie tempo. Jeśli nie, nawet mocny produkt zacznie zderzać się z tarciem organizacyjnym.
Dlatego dzisiejsza historia nie jest tak naprawdę o „podkupieniu ludzi z Tesli”. Jest o tym, że Xiaomi zobaczyło własny słaby punkt i postanowiło naprawić go kadrami, które robiły to już wcześniej na największym rynku EV świata.
Czy waszym zdaniem Xiaomi powtórzy drogę Tesli w Chinach, czy właśnie wchodzi w etap, w którym najtrudniejsze dopiero się zaczyna?













Dołącz do dyskusji