Hyundai pokazał pierwszy cennik Ioniqa 3 na rynku holenderskim. Auto startuje tam od 27 995 euro z akumulatorem 42 kWh i zasięgiem 344 km WLTP, a wersja z większą baterią kosztuje od 31 995 euro.
Ioniq 3 ma być elektrycznym hatchbackiem do masowego rynku, nie kolejnym drogim gadżetem na kołach. Przy długości około 4,16 metra celuje w takie auta jak Renault 5, Cupra Raval czy przyszły VW ID. Polo. Czyli segment, w którym cena nadal robi połowę roboty.
| Parametr | Hyundai Ioniq 3 |
|---|---|
| Napęd | elektryczny |
| Moc | 107,8 kW Standard Range / 99,5 kW Long Range |
| Akumulator | 42 kWh / 61 kWh |
| Zasięg WLTP | 344 km / do 497 km |
| Architektura | 400 V |
| Długość | ok. 4,16 m |
| Cena w Holandii | od 27 995 euro / od 31 995 euro |
Dwie baterie, zaskakująco odwrócona moc
Bazowa wersja Standard Range dostała akumulator 42 kWh i rozwija 107,8 kW mocy systemowej. Long Range ma większą baterię 61 kWh, ale mocy jest tu trochę mniej, bo 99,5 kW.
To dość nietypowe zestawienie, bo zwykle większa bateria idzie w parze z mocniejszą wersją. Tutaj Hyundai najwyraźniej uznał, że ważniejszy będzie zasięg niż sprint spod świateł. Na papierze brzmi to rozsądnie, choć część kierowców pewnie spojrzy na tabelkę dwa razy.
Prawie 500 km WLTP w małym aucie brzmi dobrze
Deklarowany zasięg 344 km WLTP w tańszej wersji nie robi wielkiego wrażenia, ale też mówimy o aucie za mniej niż 28 tysięcy euro. Znacznie ciekawiej wygląda odmiana Long Range, bo Hyundai obiecuje tu do 497 km WLTP.
Jeśli ten wynik utrzyma się w finalnych testach i w normalnych wersjach wyposażenia, może to być jeden z mocniejszych argumentów Ioniqa 3. Zwłaszcza że mówimy o aucie z segmentu miejsko-kompaktowego, a nie o dużym crossoverze.
Hyundai tnie koszty, więc nie ma tu 800 V
Ioniq 3 korzysta z architektury 400-woltowej, a nie z bardziej zaawansowanej platformy znanej z Ioniqów 5, 6 i 9. Hyundai zrobił to celowo, żeby obniżyć koszty produkcji. I słusznie, bo w tym segmencie klient najpierw patrzy na cenę, a dopiero potem na techniczne fajerwerki.
Auto będzie produkowane w tureckiej fabryce Hyundaia w Izmicie. To też nie jest przypadek. Europa potrzebuje tańszych elektryków składanych blisko rynku, inaczej Chińczycy będą ten segment zjadać bez popijania.



Ekrany jak tablet, ale nie aż tak „teslowo”
Nowy model dostaje system infotainment Pleos Connect oparty na Android Automotive OS. W zależności od wersji pojawi się ekran o przekątnej 12,9 albo 14,6 cala.
Hyundai poszedł częściowo drogą Tesli, bo najważniejsze informacje o jeździe mają być wyświetlane po lewej stronie centralnego ekranu. Jest jednak jedna mała rzecz, a cieszy: producent zostawił też dodatkowy wyświetlacz za kierownicą. Czyli nie trzeba wszystkiego szukać wzrokiem na środku deski.
Sześć wersji wyposażenia
W Holandii Ioniq 3 będzie oferowany w sześciu wersjach wyposażenia – od podstawowej Select do bardziej sportowej N Line Evo. Układ oferty ma być podobny także na innych rynkach europejskich, choć lokalne podatki mogą jeszcze trochę namieszać w cennikach.
Ciekawy jest też punkt odniesienia wewnątrz samej grupy. Kia EV2 startuje w Holandii od 27 595 euro, więc oba auta są wycenione niemal identycznie. Różnice będą więc rozgrywać się designem, wyposażeniem i tym, kto lepiej trafi w gust klienta.
Hyundai wchodzi do segmentu, w którym nie wystarczy już powiedzieć „mamy EV”. Tu trzeba dowieźć sensowną cenę i sensowny zasięg. Czy 27 995 euro za elektrycznego hatchbacka z baterią 42 kWh to już poziom, przy którym takie auto zaczyna wyglądać jak realna alternatywa dla spalinówki?












Dołącz do dyskusji