W badaniu CARFAX na Dzień Samochodu Używanego (18 września 2026) tylko 14% Polaków uznało, że za 25-30 lat benzyna i diesel nadal będą popularne. Największą przeszkodą dla elektryków pozostaje zasięg, bo większego chce 49% badanych. Ankietę przeprowadzono w sierpniu metodą CAWI na reprezentatywnej grupie tysiąca osób.
Zdaniem 55% respondentów drogi zdominują elektryki i hybrydy. Na wodór stawia 15%, a kolejne 14% liczy na inne technologie, także te jeszcze nieznane. Przy takiej próbie to raczej nastroje niż prognoza rynku, ale kierunek jest czytelny.
Czego Polacy chcą od elektryków i hybryd
Lista życzeń wobec aut elektrycznych jest krótka i dotyczy głównie baterii:
- większy zasięg na jednym ładowaniu: 49%
- szybsze ładowanie: 26%
- wytrzymalsze baterie: 26%
- bezpieczniejsze baterie: 25%
- tańsza wymiana baterii: 20%
Przy hybrydach rozkład jest podobny. Baterie powinny być wytrzymalsze (36%), pozwalać na przejechanie większego dystansu (35%), a naprawa lub wymiana ma być tańsza (28%). Szybkość ładowania nie jest tu wymieniona, więc wynik wygląda na pytanie o trwałość i koszt, nie o osiągi.
Spalinówki też dostały warunek. Według 60% badanych będą atrakcyjne tylko wtedy, gdy zużyją znacznie mniej paliwa i wyemitują mniej spalin. Ten postulat ważniejszy jest dla osób powyżej 55 lat (68%) niż dla 18-24-latków (49%).
Rynek wtórny wciąż stoi na spalinie
Rzeczywistość wygląda inaczej niż deklaracje. W bazie CARFAX, obejmującej ponad 21 mln używanych aut osobowych w Polsce, benzyna to 56%, a diesle 37%. Średni wiek używanego auta w Polsce to 16 lat.
Z importu pochodzi 60% aut z bazy, a co drugie z nich jest niemieckie. Importowane egzemplarze są starsze, ze średnią 19 lat. Niemal 80% aut ma przynajmniej jeden czynnik ryzyka, na przykład nietypowe wskazania licznika, a nieco ponad 40% ma w historii odnotowane uszkodzenia.
Robert Lewandowski, Business Development Manager CARFAX Polska, mówi, że świadomość konsumentów podąża za globalnymi trendami i regulacjami. Do pełnej dominacji aut zelektryfikowanych potrzebny jest jego zdaniem skok w gęstości energetycznej ogniw i rozbudowa ładowania. Dodaje też, że na rynku wtórnym aut elektrycznych brakuje oferty „na kieszeń przeciętnego Kowalskiego”. Brakuje też poczucia bezpieczeństwa przy „złym” starzeniu się starszych generacji BEV.
Ostatni punkt to dla nas najciekawszy wątek. Polak deklaruje, że spalinówki odchodzą, a zasięg i trwałość baterii to dla niego warunki zakupu. Tymczasem prawdziwy test przyjdzie dopiero, gdy pierwsze elektryki trafią w dużej liczbie na rynek używanych, a kupujący zapytają o stan akumulatora.




Komentarze
Jedno zdanie wystarczy.