Kia EV9 była jednym z tych samochodów, które od premiery chciałem kiedyś sprawdzić. Ogromny elektryczny SUV, nowoczesne wnętrze, trzy rzędy siedzeń i bateria, która pozwala myśleć o dalszych podróżach całą rodziną. Po tygodniu jazdy w końcu miałem okazję przekonać się, jak wygląda codzienne życie z takim samochodem. I choć EV9 ma sporo zalet, to czar trochę prysł. Nie dlatego, że to zły samochód. Wręcz przeciwnie. Po prostu uświadomiłem sobie, że nawet gdybym mógł sobie na niego pozwolić, musiałbym się dobrze zastanowić, czy rzeczywiście potrzebuję tak dużego i drogiego elektryka.
Spis treści Pokaż Ukryj
Kia EV9. Specyfikacja
- Wymiary: 5015 x 1980 x 1780 mm
- Masa własna: 2590 kg
- Pojemność baterii: 99,8 kWh
- Moc maksymalna: 384 KM
- Maksymalna moc ładowania DC: 210 kW, podczas testu udało mi się osiągnąć 214 kW
- Liczba miejsc: 7
- Funkcja V2L: tak
- Cena testowanego egzemplarza: 373 200 zł
To nie jest po prostu duży SUV
Po testach Kii EV5 wydawało mi się, że wiem już, jak duże samochody potrafi robić ten producent. EV9 szybko wyprowadziła mnie z błędu. To naprawdę ogromne auto. Mierzy ponad pięć metrów długości, ma prawie dwa metry szerokości i waży 2590 kg. Kiedy stoi obok innych samochodów, od razu widać, że mamy do czynienia z zupełnie inną ligą. EV9 przypomina mi pod tym względem duże amerykańskie SUV-y, zarówno gabarytami, jak i masywną sylwetką.
Z zewnątrz samochód bardzo mi się podoba. Testowałem czarną wersję, choć gdybym miał wybierać dla siebie, zdecydowanie postawiłbym na niebieski lakier. Przód jest masywny, a charakterystyczne światła przypominające pazury lub ostre zęby nadają mu wyrazisty wygląd. Całość dobrze wpisuje się w stylistykę pozostałych modeli Kii, ale w EV9 wszystko jest po prostu większe. Z boku samochód wygląda jak solidna bryła, która powinna przypaść do gustu osobom lubiącym duże auta. Z tyłu mamy wielką, automatycznie otwieraną klapę bagażnika, która ułatwia dostęp do przestrzeni ładunkowej.
Siedem miejsc i bagażnik, w którym trudno narzekać na brak przestrzeni
Testowana przeze mnie wersja miała siedem miejsc. Z przodu siedzą dwie osoby, w drugim rzędzie mamy trzy miejsca, a po rozłożeniu dodatkowych foteli w bagażniku dochodzą kolejne dwa. Same fotele trzeciego rzędu rozkładają się automatycznie, więc nie trzeba się siłować z mechanizmem ani zastanawiać, jak je ustawić.
Przy złożonym trzecim rzędzie bagażnik jest przeogromny. Bez problemu można spakować całą rodzinę na dłuższy wyjazd i nie zastanawiać się, czy trzeba zostawić część rzeczy w domu. Co ciekawe, nawet po rozłożeniu dodatkowych foteli nadal zostaje trochę przestrzeni na bagaże, a pasażerowie z tyłu mają zaskakująco dużo miejsca na nogi. Nie powiedziałbym, że trzy osoby o wzroście 185 cm siedzące jedna za drugą będą miały idealne warunki na wielogodzinną podróż nad morze, ale EV9 daje znacznie większe możliwości niż większość samochodów z trzema rzędami siedzeń.
Jeżeli ktoś szuka samochodu dla rodziny 2+3 albo nawet 2+4, Kia EV9 jest bardzo ciekawą propozycją. Z tyłu znajdziemy cztery mocowania ISOFIX, a przesuwana kanapa w drugim rzędzie pozwala lepiej dopasować przestrzeń do potrzeb pasażerów. Przy odpowiednim ustawieniu foteli można naprawdę wygodnie podróżować całą rodziną. To jeden z tych samochodów, w których rozmiar faktycznie przekłada się na codzienną funkcjonalność.
Jeszcze bardziej podoba mi się możliwość zamówienia wersji sześciomiejscowej. Wtedy w drugim rzędzie zamiast trzyosobowej kanapy mamy dwa osobne fotele, a w trzecim kolejne dwa miejsca. Pomiędzy fotelami można umieścić dodatkowy stolik, a same siedzenia oferują funkcje relaksu i rozkładania. To już bardziej układ przypominający limuzynę, w której pasażerowie mają własną przestrzeń i mogą wygodnie odpocząć podczas podróży. Gdybym miał wybierać EV9 dla siebie, właśnie ta konfiguracja najbardziej przypadłaby mi do gustu.
Wnętrze pełne udogodnień, ale za tę cenę oczekiwałbym więcej
Kokpit jest dobrze znany z innych modeli Kii. Przed kierowcą znajduje się długi panel ekranów, podzielony na trzy części. Po lewej mamy wyświetlacz z informacjami o jeździe, pośrodku niewielki ekran do obsługi klimatyzacji, a po prawej system infotainment. Rozwiązanie jest podobne do tego, które spotkałem w innych testowanych modelach marki, więc nie trzeba długo uczyć się obsługi. Mamy również bezprzewodowy Apple CarPlay, a jeśli ktoś woli, może korzystać z połączenia przewodowego.
Fotele są elektrycznie regulowane, a pamięć ustawień dostępna jest zarówno dla kierowcy, jak i pasażera. Nie brakuje podgrzewanej kierownicy, podgrzewania przednich foteli, podgrzewania skrajnych miejsc w drugim rzędzie ani wentylacji tych siedzeń. Do tego dochodzą rolety w tylnych drzwiach, więc nie trzeba dokupować dodatkowych osłon przeciwsłonecznych. Pasażerowie z tyłu mogą również samodzielnie regulować klimatyzację. EV9 ma trzy strefy klimatyzacji, a nawiewy dla drugiego i trzeciego rzędu umieszczono w podsufitce.
Właśnie dlatego w testowanej przeze mnie wersji nie było dachu panoramicznego. Można go wybrać w odpowiedniej konfiguracji, ale przy nawiewach umieszczonych w dachu trzeba uwzględnić, jak producent rozwiązał kwestię wyposażenia konkretnej wersji.
I tu dochodzimy do jednej z rzeczy, które pokazują, jak bardzo EV9 potrafi być samochodem pełnym sprzeczności. Testowany egzemplarz kosztuje 373 200 zł, a masaż oferuje tylko na fotelu kierowcy. Pasażer może ustawić fotel w pozycji relaksacyjnej, a nawet go rozłożyć podczas jazdy, ale funkcji masażu już nie dostaje. Nie jest to może problem, który przekreśla cały samochód, jednak w tej klasie cenowej oczekiwałbym, że takie udogodnienie obejmie również osobę siedzącą obok.
Schowków nie brakuje, a część rozwiązań jest naprawdę sprytna
Pod względem przechowywania drobiazgów EV9 wypada bardzo dobrze. Pod konsolą środkową znajduje się spory schowek, a pasażerowie mają do dyspozycji dodatkowe uchwyty na napoje. Co ciekawe, przednie cupholdery można schować pod przesuwaną osłoną. Kiedy z nich nie korzystamy, nie zajmują miejsca i nie rzucają się w oczy.
Pod konsolą środkową jest też przestrzeń, w której można przewozić dodatkowe rzeczy, na przykład torebkę. W samochodzie tej wielkości nie brakuje miejsca na bagaże, ale dobrze, że producent pomyślał również o drobiazgach, które chcemy mieć pod ręką. Samochód można ponadto zabezpieczyć odciskiem palca. To kolejny element wyposażenia, który pokazuje, że Kia próbuje wprowadzać do swoich modeli rozwiązania wykraczające poza podstawowe funkcje.
Na minus zapisuję natomiast ładowarkę indukcyjną do telefonu. Działa, ale nie ma chłodzenia, a to problem, który zauważyłem już w kilku innych samochodach. Podczas ładowania telefon potrafi się mocno nagrzać, co nie pomaga w efektywnym uzupełnianiu energii. Przy tak dużym i nowoczesnym samochodzie chciałbym, żeby producenci wreszcie potraktowali ten temat poważniej.
Z przodu znajdziemy również niewielki frunk. Nie jest to przestrzeń, do której spakujemy dodatkową walizkę, ale dobrze sprawdzi się do przewożenia kabli do ładowania, drobnych akcesoriów czy płynu do spryskiwaczy. Zmieści się tam także torba sportowa. Traktowałbym go raczej jako praktyczny schowek na rzeczy, których nie chcemy wrzucać do głównego bagażnika.
V2L, czyli Kia może być również magazynem energii
EV9 obsługuje funkcję Vehicle to Load, dzięki której można zasilać z samochodu zewnętrzne urządzenia. W kabinie znajdziemy gniazdo 230 V, a w zestawie jest również przejściówka podłączana do gniazda ładowania. Można do niej podłączyć przedłużacz albo bezpośrednio urządzenie wymagające zasilania.
To przydatne rozwiązanie podczas wyjazdów, biwakowania czy pracy poza domem. Przy odpowiednim wyposażeniu samochód może posłużyć jako mobilne źródło energii. Przy baterii o pojemności 99,8 kWh możliwości jest sporo, choć oczywiście trzeba pamiętać, że energia wykorzystana do zasilania urządzeń nie będzie już dostępna do jazdy.
Za kierownicą czuć rozmiar i masę samochodu
Obsługa kierownicy jest typowa dla innych modeli Kii. Przyciski pozwalają sterować tempomatem, muzyką i informacjami wyświetlanymi na ekranie. Dodatkowo pod klaksonem znajdują się przyciski do zmiany trybu jazdy oraz wyboru ustawień dostosowanych do nawierzchni, na przykład śniegu czy piasku. W końcu EV9 jest SUV-em, więc producent przewidział również jazdę w warunkach innych niż zwykły asfalt.
Podczas jazdy brakowało mi jednak zawieszenia pneumatycznego. Przy samochodzie tej wielkości i w tej cenie spodziewałbym się, że będzie ono przynajmniej dostępne jako element wyposażenia. Testowana wersja stała na 21-calowych felgach i na nierównościach było to wyraźnie odczuwalne. Każda większa dziura potrafiła przypomnieć, po czym właśnie przejechaliśmy. Nie miałem poczucia, że jadę wielkim SUV-em, który odcina pasażerów od niedoskonałości drogi. Zawieszenie było dość twarde, a możliwości wpływania na ten charakter ograniczone.
Nie oznacza to jednak, że EV9 jeździ się źle. Wręcz przeciwnie, prowadzenie jest przyjemne, a przestrzeń i wygoda podróżowania robią wrażenie. Czuć też moc, kiedy mocniej wciśniemy pedał przyspieszenia. Jak na samochód o masie ponad 2,5 tony i tak dużych gabarytach, EV9 jest naprawdę zrywna. I bardzo dobrze, bo przy takim kolosie nie chciałbym mieć poczucia, że samochód musi się długo rozpędzać. Tutaj mocy zdecydowanie nie brakuje, a wyprzedzanie czy włączanie się do ruchu nie stanowi problemu.
Trzeba jednak pamiętać, że to bardzo duży i ciężki samochód. Na ciasnych ulicach i parkingach w Polsce jego gabaryty mogą być kłopotliwe. To zdecydowanie nie jest auto, którym chciałbym codziennie szukać miejsca w centrum miasta.
Zużycie energii? Tutaj rozmiar ma swoją cenę
Przy masie 2590 kg i tak dużym nadwoziu nie ma co liczyć na zużycie energii typowe dla mniejszych elektryków. W mieście EV9 potrzebowała u mnie około 20-23 kWh/100 km, a przy mniej sprzyjających warunkach wynik potrafił wzrosnąć nawet do 25 kWh/100 km. Na drogach szybkiego ruchu jest jeszcze ciekawiej. Przy stałej prędkości około 120 km/h zużycie wynosiło 29-31 kWh/100 km. Kiedy przyspieszałem do 140 km/h, rosło do około 33-35 kWh/100 km.
Oczywiście bateria o pojemności 99,8 kWh częściowo rekompensuje te wyniki. W mieście można myśleć o zasięgu rzędu 450-500 km, zależnie od warunków i stylu jazdy. W trasie, szczególnie na autostradzie, planowałbym jednak postoje na ładowanie mniej więcej co 300 km. Da się przejechać więcej, ale przy takim zużyciu nie nastawiałbym się na regularne pokonywanie znacznie dłuższych odcinków bez przerwy.
I właśnie w takich sytuacjach doceniamy szybkie ładowanie. Maksymalna moc według specyfikacji wynosi 210 kW, ale podczas testu udało mi się zobaczyć nawet 214 kW. Najważniejsze jest jednak to, jak samochód utrzymuje moc w trakcie ładowania. Krzywa ładowania wypada naprawdę dobrze. Przez znaczną część procesu, aż w okolice 80 proc. naładowania, moc pozostawała powyżej 100 kW. Dzięki temu uzupełnianie energii nie sprowadza się do długiego czekania przy ładowarce.
Pełne ładowanie od 10 do 100 proc. zajmowało mi około godziny. Oczywiście w trasie nie ma większego sensu czekać za każdym razem na ostatnie procenty, ale przy tak dużej baterii można zrobić sobie przerwę, coś zjeść i odpocząć od prowadzenia. EV9 zużywa sporo energii, jednak szybkie ładowanie pozwala częściowo nadrobić to, co tracimy przez jej masę i rozmiary.
Kia EV9 to samochód, na który trzeba mieć nie tylko pieniądze
Po tygodniu jazdy EV9 nadal uważam za bardzo ciekawy samochód. Ma ogromne wnętrze, naprawdę użyteczny trzeci rząd siedzeń, duży bagażnik i szybkie ładowanie. Dla dużej rodziny, która często podróżuje w komplecie, może być znakomitym wyborem. Trudno znaleźć wiele elektryków, które oferują tyle przestrzeni i pozwalają przewozić siedem osób bez traktowania dwóch ostatnich miejsc wyłącznie jako awaryjnych.
Ale Kia EV9 jest również samochodem pełnym kompromisów. W tej cenie chciałbym zobaczyć więcej komfortu w zawieszeniu, masaż również na fotelu pasażera i lepsze rozwiązania w zakresie chłodzenia ładowarki indukcyjnej. Do tego dochodzą wysokie koszty energii przy szybkiej jeździe i rozmiary, które na polskich drogach oraz parkingach nie zawsze będą zaletą.
W Stanach Zjednoczonych takie duże SUV-y cieszą się znacznie większym zainteresowaniem i wcale mnie to nie dziwi. EV9 ma sporo cech, które sprawiają, że świetnie pasuje do takiego rynku. W Polsce jest jednak samochodem dla dość konkretnej grupy odbiorców, szczególnie gdy spojrzymy na cenę testowanego egzemplarza, czyli 373 200 zł.
Kiedyś Kia EV9 była moim samochodem marzeń. Po tygodniu testów nadal ją doceniam, ale już nie marzę o tym, żeby koniecznie mieć ją w garażu. To bardzo duży, wygodny i praktyczny elektryk, lecz jego zakup i utrzymanie wymagają odpowiedniego budżetu. A jak to mówią: stać cię na wóz i konia, to stać cię też na żarcie dla niego. W przypadku EV9 to powiedzenie pasuje wyjątkowo dobrze.




Komentarze
Zużycie energii?