Toyota Motor Corporation podała wyniki za pierwsze półrocze: koncern sprzedał 5 390 484 samochody i wyprodukował 5 511 179 aut. Najciekawsze nie jest jednak samo 5,3 mln, tylko to, że sprzedaż bateryjnych elektryków urosła o 135,3 proc. rok do roku i dobiła do 193 172 sztuk.
Hybrydy dalej robią robotę, ale elektryki przestały być marginesem
Toyota od lat opowiada o „wielotorowej elektryfikacji” i zwykle kończy się to tym, że główną robotę wykonują klasyczne hybrydy. Tak jest i teraz. W pierwszej połowie roku koncern sprzedał 2 707 302 aut zelektryfikowanych, czyli o 9,1 proc. więcej niż rok wcześniej.
Z tej puli aż 2 330 877 sztuk stanowiły pełne hybrydy HEV. Wzrost wyniósł 4,4 proc., więc fundament się nie chwieje. Najmocniej ciągnęły znane nazwiska: Camry, RAV4, Yaris Cross, Corolla i Corolla Cross. Bez zaskoczeń.
Dużo ciekawszy jest segment BEV. Toyota sprzedała 193 172 samochody elektryczne, co oznacza skok o 135,3 proc. rok do roku. Brzmi dobrze na papierze i w tym przypadku faktycznie wygląda lepiej niż zwykle u Japończyków, bo mówimy już o wolumenie liczonym w setkach tysięcy, a nie o niszy do raportu ESG.
Gdzie Toyota sprzedaje zelektryfikowane auta
Najwięcej aut zelektryfikowanych Toyota i Lexus dostarczyły w Ameryce Północnej – 793 726 sztuk. Europa dołożyła 533 389 aut, Japonia 499 615, a Chiny 439 939.
Łącznie same marki Toyota i Lexus zamknęły półrocze wynikiem 5 008 898 sprzedanych samochodów, z czego 4 204 177 trafiło poza Japonię. To pokazuje prostą rzecz: globalnie Toyota dalej jest maszynką do wolumenu, a elektryfikacja ma u niej wspierać sprzedaż, nie ją wywracać.
bZ4X ciągnie temat BEV
Najpopularniejszym elektrykiem koncernu pozostaje Toyota bZ4X. To nadal ten model, na którym Toyota buduje swoją obecność w segmencie BEV, choć nie ma co udawać, że nagle stał się on drugim Teslą Model Y. Po prostu wreszcie zaczął sprzedawać się w skali, którą da się zauważyć w tabelkach.
Urosły też hybrydy plug-in. PHEV zamknęły półrocze wynikiem 95 428 sztuk, czyli o 2,7 proc. więcej rok do roku. To wzrost skromny, zwłaszcza obok trzycyfrowego skoku BEV, ale też pokazuje, że Toyota nie przestawia wajchy gwałtownie. Jak zwykle robi to po swojemu.
Europa produkuje, nie tylko sprzedaje
Europejskie fabryki Toyoty wyprodukowały od stycznia do czerwca 410 297 samochodów. Najwięcej powstało we Francji – ponad 142 tys. aut – oraz w Czechach, gdzie z taśm zjechało ponad 118 tys. egzemplarzy.
To ważne o tyle, że Europa nie jest tu tylko rynkiem zbytu. Dla Toyoty to także mocne zaplecze produkcyjne dla modeli hybrydowych i elektryfikowanych. I właśnie na tym koncern zarabia dziś najpewniej najlepiej.
Polska oferta BEV Toyoty jest szeroka, ale to wciąż głównie plan i nisza
W polskiej ofercie Toyota ma już nie tylko bZ4X, ale też Urban Cruisera, C-HR+, bZ4X Touring, Mirai oraz całą rodzinę elektrycznych PROACE’ów i PROACE CITY. Do tego dochodzi Hilux BEV, celowany bardziej w zastosowania użytkowe niż w klienta prywatnego.
Tyle że szeroka gama w katalogu to jeszcze nie to samo co duża sprzedaż. Półroczny wynik 193 172 BEV globalnie pokazuje, że Toyota zaczęła nadrabiać, ale nadal stoi hybrydami. I to one jeszcze długo będą jej najbezpieczniejszym biznesem.
Jeśli ten trend się utrzyma, za rok Toyota może już nie tłumaczyć się z elektryków, tylko zacząć je naprawdę liczyć jako istotną część biznesu. Pytanie brzmi: czy taki wzrost BEV u Toyoty to już realna zmiana, czy tylko nadrabianie bardzo niskiej bazy?












Dołącz do dyskusji