Przejdź do treści
Test

Tytuł: Hyundai IONIQ 5. Test elektrycznego geeka

Dodaj jako preferowane źródło w Google Źródło w Google
Hyundai Ioniq 5 Recenzja 28

Zobacz IONIQ 5 w katalogu

Hyundai IONIQ 5 nie jest już najnowszą konstrukcją na rynku, ale po kilku dniach spędzonych z tym samochodem mam wrażenie, że nadal ma naprawdę dużo do zaoferowania. Szczególnie jeżeli ktoś lubi samochody, w których oprócz samego przemieszczania się z punktu A do B znajdzie sporo ciekawych rozwiązań i technologicznych gadżetów. W testowanej przeze mnie wersji jest ich naprawdę dużo.

Spis treści Pokaż Ukryj

IONIQ 5 to samochód, który trudno jednoznacznie zaklasyfikować jako SUV-a. Z zewnątrz jest stosunkowo niewielki, ale jego proporcje i stylistyka sprawiają, że znacznie bliżej mu do crossovera. A momentami nawet do trochę większego hot hatcha. I właśnie wygląd jest jedną z rzeczy, które od początku zwracają tutaj uwagę.

Hyundai IONIQ 5. Specyfikacja

  • Wymiary: 4655 x 1890 x 1605 mm
  • Waga: 2120 kg
  • Bateria: 84 kWh
  • Architektura: 800 V, kompatybilna z ładowarkami 400 V
  • Napęd: AWD, dwa silniki
  • Moc: 325 KM
  • Maksymalna moc ładowania DC: ponad 250 kW
  • Dodatkowo: Samochód obsługuje V2L
  • Cena: 280 500 zł (w momencie publikacji)

Piksele, piksele i jeszcze raz piksele

Patrząc na IONIQ-a 5 z przodu, od razu widać, że projektanci mieli konkretny pomysł na ten samochód. Reflektory są utrzymane w pikselowym stylu, a podobnych motywów znajdziemy tutaj znacznie więcej. Muszę więc trochę zrewidować moją wcześniejszą opinię, że to Kia EV5 jest samochodem dla fanów Minecrafta. Po bliższym poznaniu IONIQ-a 5 okazuje się, że Hyundai może być jeszcze lepszym kandydatem do tego tytułu.

Piksele pojawiają się zarówno w przednich, jak i tylnych światłach, ale również we wnętrzu, między innymi w elementach oświetlenia. Do tego dochodzi opływowy kształt nadwozia, charakterystyczna maska i ciekawy panel świetlny z przodu. Całość ma bardzo technologiczny charakter, ale jednocześnie nie wygląda jak typowy futurystyczny eksperyment.

Z boku IONIQ 5 jeszcze bardziej pokazuje, że nie jest klasycznym SUV-em. Dla mnie zdecydowanie bardziej pasuje tutaj określenie crossover, a nawet trochę większy hot hatch. Samochód wygląda naprawdę dobrze i ma własny charakter, czego nie zawsze można powiedzieć o współczesnych elektrykach.

Z tyłu mamy oczywiście kolejną porcję pikseli. Poszczególne kostki podświetlają się zarówno przy kierunkowskazach, jak i światłach stopu. To jeden z tych elementów, który może się podobać albo nie, ale trudno odmówić mu charakteru.

Z zewnątrz niepozorny, w środku zaskakująco przestronny

IONIQ 5 jest jednym z tych samochodów, w których pozory trochę mylą. Patrząc na niego z zewnątrz, nie spodziewałem się aż tak dużej ilości miejsca w środku. Tymczasem po zajęciu miejsca za kierownicą szybko okazuje się, że przestrzeni jest naprawdę sporo.

Zacznijmy jednak od bagażnika, bo tutaj również nie obyło się bez ciekawostek. Pod maską mamy coś, co wygląda jak klasyczna pokrywa silnika. W samochodzie elektrycznym jest to już samo w sobie trochę zaskakujące. Otwieramy ją jednak manualnie, pociągając za dźwignię znajdującą się pod kierownicą, i okazuje się, że pod spodem rzeczywiście mamy frunk. Problem w tym, że jest on naprawdę mały.

Do czego go wykorzystać? Szczerze mówiąc, sam nie do końca wiem. Może na mały latawiec? Trudno powiedzieć. Mam wrażenie, że gdyby tego frunka w ogóle nie było, to wiele by się nie zmieniło.

Sam bagażnik nie należy natomiast do największych, ale do codziennego użytkowania spokojnie wystarcza. Bez problemu zmieścimy tam zakupy i wszystkie rzeczy potrzebne na co dzień. Przy rodzinnym wyjeździe również nie ma większego problemu. Pod roletką mieszczą się cztery kabinowe walizki, a przed nimi zostaje jeszcze trochę miejsca na dodatkowe rzeczy.

Pod podłogą nie znajdziemy natomiast dużej przestrzeni, którą znamy z niektórych innych elektryków. W przypadku testowanej przeze mnie wersji znajduje się tam główny silnik elektryczny. Po podniesieniu podłogi mamy za to dodatkowe kieszenie po bokach, które pozwalają jeszcze trochę wykorzystać dostępną przestrzeń.

Kokpit pełen ciekawostek

W środku robi się jeszcze ciekawiej. Kierownica jest charakterystyczna dla samochodów Hyundai i ma podgrzewanie oraz łopatki z tyłu do zmiany poziomu rekuperacji. Przed kierowcą znajduje się ekran pokazujący wszystkie najważniejsze informacje potrzebne podczas jazdy.

Po lewej stronie tego ekranu producent umieścił natomiast coś, co przy pierwszym kontakcie wziąłem za głośnik. Dopiero później okazało się, że to po prostu magnes, do którego możemy coś przyczepić. Nie do końca rozumiem, jaka była idea tego elementu, ale jest. I chyba właśnie takie drobiazgi najlepiej pokazują, że IONIQ 5 jest samochodem projektowanym z myślą o ludziach, którzy lubią różnego rodzaju gadżety.

Po prawej stronie kierowcy znajduje się ekran infotainmentu. Działa naprawdę responsywnie i nie miałem większych problemów z jego obsługą. Mamy tutaj bezprzewodowy Apple CarPlay i Android Auto, a standardowa nawigacja korzysta z map Google i potrafi pokazywać między innymi ładowarki znajdujące się na trasie oraz przewidywany zasięg przy aktualnym poziomie baterii.

W testowanej przeze mnie wersji z pakietem Tech pojawiają się również kamery zamiast klasycznych lusterek. I tutaj mam mieszane uczucia.

Kamery zamiast lusterek. Gadżet czy przyszłość?

Samo rozwiązanie jest bardzo ciekawe, ale nie do końca rozumiem jego sens w samochodzie osobowym. O ile w samochodach ciężarowych ograniczenie oporu powietrza generowanego przez ogromne lusterka może mieć duże znaczenie, o tyle tutaj ramiona kamer wystające z drzwi nie są przecież jakoś dramatycznie mniejsze od zwykłego lusterka. Dla mnie jest to więc przede wszystkim gadżet dla osób, które chcą mieć samochód naprawdę napakowany technologią.

Z drugiej strony kilka osób, które miały okazję jeździć z takim rozwiązaniem, zwracało mi uwagę na jedną rzecz. Kamery bardzo dobrze sprawdzają się podczas deszczu. Kiedy zwykłe lusterko jest zachlapane, widoczność potrafi być naprawdę kiepska. Kamera radzi sobie z tym znacznie lepiej.

Ja natomiast potrzebowałem trochę czasu, żeby się do tego przyzwyczaić. Na początku bardzo ciężko było mi wyczuć perspektywę i ocenić, gdzie dokładnie kończy się samochód oraz jaka jest odległość od innych obiektów. Po pewnym czasie można się jednak do tego przyzwyczaić.

HUD i lusterko, które jest kamerą

Przed kierowcą mamy również Head Up Display. To rozwiązanie, które w samochodach elektrycznych jest już coraz częstsze, ale w połączeniu z resztą wyposażenia IONIQ-a 5 dobrze wpisuje się w jego technologiczny charakter.

Ciekawostką jest również lusterko wsteczne. W normalnym trybie działa jak zwykłe lusterko, ale możemy przełączyć je w tryb kamery. Kamera została umieszczona na tylnym spoilerze i pokazuje obraz tego, co znajduje się bezpośrednio za samochodem. Kojarzy się to trochę z rozwiązaniami stosowanymi w busach.

Jeżeli więc jedziemy z dużą ilością bagażu i widoczność przez klasyczne lusterko jest ograniczona, możemy po prostu przełączyć je w tryb kamery i zobaczyć, co dzieje się za samochodem.

Fotele i konsola, która jeździ po samochodzie

Same fotele są bardzo wygodne. Zarówno kierowca, jak i pasażer mają do dyspozycji podgrzewanie oraz wentylację. Fotele są oczywiście elektrycznie regulowane, a fotel kierowcy ma również pamięć dla dwóch osób. Możemy go także mocno rozłożyć i skorzystać z podnóżka, choć ta funkcja działa tylko wtedy, kiedy samochód jest zaparkowany.

Zagłówek jest bardzo fajnie wyprofilowany, więc można wygodnie oprzeć głowę. Jedną z rzeczy, które najbardziej mnie tutaj zaskoczyły, jest natomiast możliwość przesuwania całej konsoli środkowej do przodu i do tyłu. To rozwiązanie daje sporo możliwości dopasowania przestrzeni do własnych potrzeb.

Podoba mi się również to, że Hyundai nie próbował wszystkiego przenieść na ekran. Mamy tutaj fizyczne pokrętła do sterowania głośnością oraz zmiany i wyszukiwania stacji radiowych. Klimatyzacją również możemy sterować z osobnego panelu dotykowego, a nie wyłącznie z poziomu głównego ekranu. Przy obecnej modzie na ekranizowanie absolutnie wszystkiego jest to całkiem przyjemna odmiana.

Dużo miejsca na wszystkie graty

Wokół kierowcy znajdziemy standardowe schowki w drzwiach, schowek przed pasażerem i całkiem sporo miejsca w konsoli środkowej. Pod podłokietnikiem znajduje się duża półka, a sam podłokietnik również pozwala schować kilka najważniejszych rzeczy, takich jak dokumenty czy portfel.

Mamy również bezprzewodową ładowarkę dla jednego telefonu oraz dwa uchwyty na kubki. Pomiędzy nimi znalazło się jeszcze miejsce, w którym możemy postawić drugi telefon pionowo. Szkoda, że nie ma osobnego uchwytu na telefon pasażera, ale przynajmniej nie musimy kłaść go na nogach albo wrzucać do kieszeni w drzwiach.

Ciekawym dodatkiem są również przyciski umieszczone z boku fotela pasażera. Pozwalają one osobie siedzącej z tyłu przesunąć przedni fotel i zmienić kąt nachylenia oparcia. Jeżeli więc ktoś siedzi z tyłu i potrzebuje więcej miejsca, może samodzielnie odsunąć fotel znajdujący się przed nim.

Z tyłu jest wygodnie, ale nie dla pięciu osób

Na tylnej kanapie również znajdziemy sporo ciekawych rozwiązań. Dwa skrajne miejsca są podgrzewane, a całą kanapę możemy regulować elektrycznie. Oparcia pozostają regulowane mechanicznie, ale sama możliwość elektrycznego przesuwania tylnej kanapy była dla mnie lekkim zaskoczeniem.

Jeśli chodzi o przestrzeń, powiedziałbym, że cztery osoby mogą podróżować naprawdę komfortowo. W pięć osób byłoby już zdecydowanie ciaśniej. Po zamontowaniu dwóch fotelików dziecięcych sytuacja jest jeszcze prostsza. Nie ma praktycznie żadnej możliwości, żeby ktoś usiadł pomiędzy nimi. Sam próbowałem i po prostu się nie zmieściłem.

Dla dwóch osób siedzących z tyłu miejsca natomiast nie brakuje. Kiedy ustawiłem fotel kierowcy pod siebie, a następnie usiadłem za sobą, nadal miałem wystarczająco dużo miejsca na nogi, żeby komfortowo podróżować.

Bardzo fajnym dodatkiem są również manualne rolety na tylnych szybach. Do tej pory takie rozwiązanie kojarzyło mi się głównie z limuzynami wyższej klasy. Tutaj mamy je w samochodzie, który z założenia nie jest przecież luksusową limuzyną.

Do tego dochodzi szklany dach z elektronicznie sterowaną roletą. Jest ona podzielona na dwie części i otwiera się od środka w dwóch kierunkach, do przodu i do tyłu. To trochę inne rozwiązanie niż spotykane w wielu samochodach, gdzie mamy po prostu jedną długą roletę.

Automatyczne parkowanie? Tutaj nie jestem przekonany

IONIQ 5 ma również automatyczne parkowanie. Nie miałem wcześniej zbyt dużego doświadczenia z tego typu rozwiązaniami, więc uznałem, że skoro samochód je ma, to koniecznie muszę je przetestować.

I tutaj mam bardzo mieszane uczucia.

Przede wszystkim samo wyszukiwanie miejsca parkingowego działa bardzo topornie. Pojechałem na praktycznie pusty parking i znalezienie miejsca do parkowania prostopadłego zajęło samochodowi naprawdę dużo czasu. Minął dziewięć pustych miejsc parkingowych, zanim zdecydował się znaleźć miejsce obok już zaparkowanego samochodu. Wcześniej miał do dyspozycji kilka pustych miejsc, ale jakoś nie był nimi zainteresowany.

Kiedy już rozpoczął parkowanie, również nie czułem się szczególnie komfortowo. Samochód zaczął wjeżdżać obok innego auta, a ja siedziałem w środku i zastanawiałem się, czy za chwilę nie będziemy mieli rysy na drzwiach. Być może po większej liczbie prób można nabrać zaufania do tego systemu, ale ja na pewno nie zaufałbym mu w stu procentach.

Do tego cały proces trwa bardzo długo. Najpierw samochód długo szuka miejsca, później długo zaczyna parkowanie, a samo parkowanie również nie jest szczególnie szybkie. Jeżeli za mną stoi ktoś, kto chce po prostu zaparkować, to prawdopodobnie zdążyłby się już mocno zdenerwować.

Jest jednak jedna funkcja, która jest naprawdę przydatna. Możemy podjechać w bardzo ciasne miejsce, wjechać do niego częściowo, wysiąść z samochodu, zamknąć drzwi, a następnie zdalnie wprowadzić samochód do końca. Przy ciasnych miejscach parkingowych, szczególnie w galerii handlowej, może się to naprawdę przydać.

Jak IONIQ 5 radzi sobie ze zużyciem energii?

Podczas jazdy po mieście i po drogach lokalnych zużycie energii było naprawdę dobre. Wyniki oscylowały w granicach 14-15 kWh/100 km. Przy spokojnej jeździe taki wynik robi bardzo dobre wrażenie.

Na drogach szybkiego ruchu sytuacja oczywiście się zmienia. Przy prędkościach 120-140 km/h zużycie rosło do około 22-24 kWh/100 km. To już zdecydowanie więcej, ale przy takich prędkościach nie jest to szczególnie zaskakujące.

Największą zaletą IONIQ-a 5 jest jednak nie samo zużycie, ale to, co dzieje się później. Nie można zapominać też o tym, że samochód pozwala oddawać energię do zasilania urządzeń zewnętrznych (V2L), czyli duża bateria może służyć Wam za magazyn energii… wszędzie!

800 V robi robotę

Samochód korzysta z architektury 800 V i może być ładowany zarówno na ładowarkach 800-woltowych, jak i 400-woltowych. W praktyce oznacza to możliwość naprawdę szybkiego uzupełnienia energii.

Ładowanie od 10 do 80 procent zajmowało mi około 15-18 minut. To jest moment. W czasie, który w wielu samochodach ledwo wystarczyłby na rozpoczęcie obiadu na stacji, tutaj możemy odzyskać zdecydowaną większość energii potrzebnej do dalszej jazdy.

Maksymalna moc, jaką udało mi się uzyskać, wyniosła około 265 kW. Co ważne, nie jest to tylko chwilowy wyskok. Krzywa ładowania również wygląda całkiem dobrze. Nawet powyżej 80 procent samochód nadal potrafił przyjmować ponad 60 kW.

I właśnie dlatego IONIQ 5 jest samochodem, którym bez większego problemu można wybrać się w dłuższą trasę. Nie musimy spędzać pół godziny czy czterdziestu minut przy każdej ładowarce. Wystarczy krótki postój i możemy jechać dalej.

IONIQ 5. Samochód dla geeka?

Gdybym miał podsumować IONIQ-a 5 jednym zdaniem, powiedziałbym, że to naprawdę fajny, gadżeciarski samochód, szczególnie dla geeka.

Nie ma najmniejszego problemu, żeby jeździć nim na co dzień. Nie ma również problemu, żeby wybrać się nim w dłuższą trasę. Jest wygodny, przestronny, ma bardzo dobre osiągi, rozsądne zużycie energii i przede wszystkim świetnie radzi sobie z szybkim ładowaniem.

Do tego mamy całą masę ciekawych rozwiązań. Kamery zamiast lusterek, cyfrowe lusterko wsteczne, HUD, przesuwaną konsolę środkową, elektrycznie regulowaną tylną kanapę, rolety w tylnych drzwiach, szklany dach i mnóstwo innych drobiazgów, które sprawiają, że trudno nazwać IONIQ-a 5 nudnym samochodem.

Nie wszystko działa jednak tak, jak powinno. Automatyczne parkowanie jest dla mnie zdecydowanie zbyt wolne i niezbyt przekonujące, a do kamer zamiast lusterek trzeba się przyzwyczaić. Frunk również jest raczej ciekawostką niż czymś, co faktycznie będziemy wykorzystywać na co dzień.

Ale całościowo?

IONIQ 5 to po prostu bardzo fajny samochód. I mimo że nie jest już najnowszą konstrukcją na rynku, nadal ma sporo argumentów po swojej stronie. Szczególnie jeżeli ktoś lubi technologię, gadżety i rozwiązania, które wyróżniają samochód na tle konkurencji.

Do tego potrafi bardzo szybko się ładować, a to w samochodzie elektrycznym podczas dłuższych podróży jest jedną z najważniejszych rzeczy.

Czy kupiłbym go zamiast Tesli Model Y? To już temat na osobne porównanie, bo IONIQ 5 ma kilka rzeczy, które po kilku dniach naprawdę doceniłem. I kilka takich, do których w Tesli jestem przyzwyczajony zdecydowanie bardziej.

Ten model w katalogu

Wideo do tego testu

Klik odtwarza wideo na stronie.

Dodaj jako preferowane źródło w Google Źródło w Google

Komentarze

Czy kupiłbym go zamiast Tesli Model Y?

Zobacz także