Kia EV6 po lifcie to pierwszy „droższy” samochód, jaki trafił w moje ręce. W teorii powstał jako konkurencja dla TMY (a przynajmniej wiele osób tak uważa), jednak jak dla mnie nie ma czego porównywać w obu samochodach – są od siebie totalnie różne, powstały dla innych klientów i z innymi zamysłami twórców. A jak mi się tym samochodem jeździło? O tym przeczytacie za chwilę! A ja w tym momencie dziękuję Kia GAM z Długołęki za udostępnienie samochodu do testów.
Spis treści
Specyfikacja Kia EV6
Testowany przeze mnie model to Kia EV6 GT-Line 325 KM 84 kWh 4WD, czyli wersja całkiem bogata, z rozsądną baterią i o przyjemnej do jazdy mocy. Do tego dochodzi architektura 800V pozwalająca na ładowanie się z mocą 258 kW z całkiem niezłą krzywą ładowania (można sprawdzić w EKOEN). Na pokładzie znalazł się też otwierany szklany dach, aktywni asystenci jazdy (automatyczna zmiana pasa ruchu, automatyczne parkowanie i wyjeżdżanie z miejsca parkingowego) oraz naprawdę komfortowo wykończone wnętrze. A jak ktoś chce suchą specyfikację, to wygląda ona tak:
- Bateria: NMC, 84 kWh
- Moc: 325 KM
- Architektura: 800V
- Napęd: AWD
- Prędkość MAX: 188 km/h
- Masa własna: 2085 kg
- Wymiary: 4695 x 1890 x 1550 mm
- Zużycie WLTP: 17.7 kWh/100 km
Wygląd zewnętrzny EV6
I tutaj zaczyna się ta kwestia, o której mówiłem na początku. Ten samochód w niczym nie przypomina Tesli Model Y, do której wiele osób go odnosi. Kia EV6 ma znacznie bardziej wyrazisty, sportowy wygląd, który przez mojego syna nazywany był nawet „rakietowym”. Linia karoserii jest z pazurem.
Maska jest naprawdę masywna, a front to pasek LED-owy na całą szerokość samochodu z ładnie wykończonymi zakrzywieniami po bokach, wewnątrz których znalazły się także światła do jazdy dziennej.
Tył natomiast może od razu kojarzyć się z samochodami typu crossover. Mamy tu również pasek świetlny na całą szerokość, zakończony po bokach światłami stop. Do tego dochodzi niewielka, ścięta tylna szyba ze spoilerem, który rzekomo wpływa na finalny opór powietrza całego samochodu.
Wnętrze
Samochód w środku jest bardzo bogato wyposażony. Wsiadasz i naprawdę czujesz, że nie masz do czynienia z wersją bieda edition. Fotele są wygodne, wykonane z bardzo przyjemnego materiału, a podróż nie sprawia żadnego dyskomfortu.
Miejsca na tylnej kanapie również nie brakuje. Dwa foteliki dziecięce wchodzą bez problemu, a pomiędzy nie można jeszcze wcisnąć kogoś naprawdę szczupłego na krótką wycieczkę. O trzecim foteliku można jednak zapomnieć, podobnie jak o dłuższej podróży w takiej konfiguracji w 5 osób.
Wszystko w środku wykończone jest na bardzo dobrym poziomie. Materiały są przyjemne w dotyku i nie mamy wrażenia, że wsiadamy do plastikowego, nowoczesnego samochodu. Zero trzeszczenia, zero skrzypienia.
Centrum sterowania
Gdy już usiądziemy za kierownicą EV6, naprawdę mamy wrażenie, jakbyśmy pilotowali nowoczesny pojazd kosmiczny. Samochód uruchamiamy z konsoli na panelu środkowym. Tam też znajduje się pokrętło zmiany biegów oraz przyciski do sterowania.
Przed oczami mamy długi ekran, który został podzielony na dwie części:
- Przed kierowcą znajdują się informacje na temat jazdy: prędkość, zasięg itp.
- Na środku mieści się cały system infotainment, który działa naprawdę responsywnie (podobnie jak w przypadku EV4).
Ogromną zaletą tej wersji wyposażenia jest fakt, że auto posiada sporo kamer. Podczas włączania kierunkowskazu na ekranie przed kierownicą pojawia się obraz martwej strefy. Nie brakuje też wyświetlacza HUD, choć najwięcej informacji dostajemy, korzystając z fabrycznej nawigacji, a nie z Android Auto / Apple CarPlay (które na szczęście działają bezprzewodowo).
Wyjątkowa pojemność
Mimo że Kia EV6 nie wydaje się gabarytowo duża, to pakowność bagażnika zrobiła na mnie naprawdę pozytywne wrażenie. Wielki karton z lidlomixem wszedł bez problemu i jeszcze było miejsce na sporo rzeczy. Spokojnie spakujecie się na rodzinną wycieczkę.
Frunk natomiast mógłby być nieco większy. Pod tym względem jestem rozpieszczony przez TMY. Zmieścicie w nim ładowarkę, ale szału nie ma – to wina drugiego silnika z przodu. Wersja RWD pozwala na więcej.



Jazda Kia EV6 – komfort, moc, ładowanie
Przypomnę to jeszcze raz – jazda EV6 jest zdecydowanie bardziej komfortowa niż jazda TMY z 2023 roku. Kierownica jest przyjemniejsza w dotyku, stawia mniejsze opory powietrza, a wyciszenie jest na medal.
Podczas jazdy po autostradzie nie brakuje mocy, żeby wyprzedzać dynamicznie i bez obaw. Podobnie jak podczas jazdy po innych drogach (oczywiście zawsze trzymając się w granicach określonych przez limity prędkości). Średnie zużycie w trasie (późna jesień) na drodze szybkiego ruchu wychodziło mi na poziomie 19-20 kWh/100 km, a przy jeździe po mieście / spokojniejszej jeździe na poziomie 16-17 kWh/100 km.
Jedyną bolączką w trakcie testowania we Wrocławiu był brak ładowarki 800V w pobliżu, by sprawdzić pełne możliwości (otworzyła się miesiąc później przy A4 koło Brzegu). Natomiast i tak jestem zachwycony krzywą ładowania. Auto przy 80% baterii potrafi jeszcze lecieć z mocą powyżej 100 kW. Piękna sprawa. Do tego dochodzi możliwość oddawania energii V2L – mamy w aucie mobilne źródło zasilania o mocy 3.6 kW.



Dla kogo jest ten samochód – podsumowanie
Ten model, pomimo że tak nie wygląda, jest dość pakowny. Do tego to zwinne auto o niezłej mocy i sporej baterii. Myślę, że Kia EV6 to idealny wybór dla rodzin (maksymalnie 2+2) oraz użytkowników, którzy potrzebują wygodnej rakiety do większych podróży.
Nie będzie to jednak idealny samochód flotowy, ale jeśli Twoim wymogiem jest wygodny dojazd do celu z chwilową przerwą na kawkę i ekstremalnie szybkie doładowanie baterii z dużą mocą, to EV6 sprawdzi się doskonale.
Ponownie dziękuję Kia GAM z Długołęki za udostępnienie samochodu do testów!
Masz ten model? Podziel się wrażeniami!
Szukamy opinii właścicieli — Twoje doświadczenie pomoże innym.
Opisz swoje doświadczenie →





































Dołącz do dyskusji