BYD oficjalnie wprowadził markę Denza do Europy i od razu rzucił na stół model, obok którego trudno przejść obojętnie. Denza Z9 GT kosztuje od 115 tys. euro, czyli około 511 700 zł, oferuje 1 156 KM, sprint do setki w 2,7 s i ładowanie, które na papierze wygląda jak zapowiedź nowej epoki.
Denza startuje w Europie od najmocniejszego uderzenia
Premiera odbyła się 8 kwietnia w Paryżu. Na początek Denza pokazała europejskiej publiczności trzy modele: elektryczną Denzę Z9 GT, hybrydową Denzę Z9 GT DM-i oraz vana Denza D9 DM-i.
Najwięcej uwagi zgarnęła oczywiście Z9 GT, czyli flagowy shooting brake marki. Auto trafiło od razu do przedsprzedaży w siedmiu krajach Europy, w tym we Francji, Niemczech, Włoszech i Hiszpanii.
Cennik otwarcia jest prosty i zarazem bardzo odważny. Denza Z9 GT EV startuje od 115 000 euro, a Denza Z9 GT DM-i od 101 000 euro. W przeliczeniu daje to odpowiednio około 511 700 zł i 447 200 zł.
To poziom, na którym klient nie kupuje już „ciekawego chińskiego auta”, tylko porównuje Denzę z markami premium z najwyższej półki. I właśnie tu zaczyna się najciekawsza część tej premiery.
Denza Z9 GT: liczby robią wrażenie, cena też
Denza Z9 GT została zbudowana na platformie e³ i w wersji elektrycznej dostaje układ trzech silników. Z przodu pracuje jednostka o mocy 230 kW, z tyłu są dwa silniki po 310 kW każdy. Łącznie daje to 850 kW, czyli 1 156 KM, oraz 1 210 Nm momentu obrotowego.
Efekt to przyspieszenie 0-100 km/h w 2,7 sekundy. To poziom aut, które jeszcze niedawno miały być pokazem możliwości kilku najbardziej prestiżowych producentów.
| Parametr | Denza Z9 GT EV | Denza Z9 GT DM-i |
|---|---|---|
| — | —: | —: |
| Cena startowa w Europie | 115 000 euro | 101 000 euro |
| Cena orientacyjna w złotych | 511 700 zł | 447 200 zł |
| Napęd | elektryczny | plug-in hybrid |
| Moc systemowa | 850 kW / 1 156 KM | brak pełnej wartości w podanych danych |
| Moment obrotowy | 1 210 Nm | brak danych |
| 0-100 km/h | 2,7 s | brak danych |
| Pojemność baterii | 122,5 kWh | 63,8 kWh |
| Zasięg WLTP | 600 km | 203 km EV / 805 km łącznie |
| Długość | 5,18 m | 5,18 m |
| Szerokość | 1,99 m | 1,99 m |
| Wysokość | 1,49 m | 1,49 m |
| Rozstaw osi | 3,125 m | 3,125 m |
Gabaryty też są bez kompromisów. Auto ma 5,18 m długości, 1,99 m szerokości, 1,49 m wysokości i aż 3,125 m rozstawu osi. To nie jest sportowe kombi klasy średniej, tylko bardzo duży, bardzo mocny model z pogranicza segmentów E i F.




Zasięg jest dobry, ale nie aż tak dobry jak w Chinach
Europejska wersja elektrycznej Denzy Z9 GT dostała akumulator 122,5 kWh. Producent deklaruje 600 km zasięgu WLTP.
To wynik mocny, ale jednocześnie niższy, niż można było oczekiwać po danych z Chin. Tam ten sam model z tą samą baterią ma 820 km według CLTC, co zwykle przekładałoby się na około 640 km WLTP. Różnica nie jest ogromna, ale zauważalna.
Jeszcze ciekawiej wygląda fakt, że w Chinach istnieje także wariant z napędem na tył, który według lokalnej normy ma 1036 km CLTC. Tego modelu w Europie na razie nie ma. Jeśli później trafi do oferty, może okazać się bardziej interesujący niż obecna topowa odmiana z trzema silnikami, bo w codziennym użytkowaniu to właśnie efektywność bywa ważniejsza niż liczba koni mechanicznych.
Hybryda plug-in ma dużą baterię, ale jej wynik budzi pytania
Druga wersja, czyli Denza Z9 GT DM-i, jest hybrydą plug-in z akumulatorem 63,8 kWh. Sam ten parametr robi wrażenie, bo to pojemność większa niż w wielu pełnych elektrykach sprzed kilku lat.
Mimo to deklarowany zasięg elektryczny wynosi 203 km WLTP, a łączny 805 km WLTP. Na papierze wygląda to nietypowo. Bateria jest bardzo duża, ale wynik w trybie elektrycznym nie wydaje się szczególnie wysoki względem jej pojemności i rozmiaru auta.
Z drugiej strony taki samochód może być pomyślany jako propozycja dla klientów, którzy chcą jeździć głównie na prądzie w mieście, a jednocześnie nie rezygnować z szybkich tras bez planowania ładowania. W tej klasie cenowej to jednak nadal wariant, który będzie musiał mocno bronić swojej logiki.
Największy pokaz siły BYD nie dotyczy mocy, tylko ładowania
Najmocniejszym elementem całej premiery nie jest wcale przyspieszenie. Jest nim technologia ładowania oparta o drugą generację baterii BYD Blade.
BYD mówi o maksymalnej mocy ładowania na poziomie 1 500 kW. Według danych podanych przy premierze Denza Z9 GT ma ładować się od 10 do 70 proc. w 5 minut, a od 10 do 97 proc. w 9 minut. W materiale pojawiła się też informacja, że przy temperaturze -30 stopni Celsjusza cały proces ma trwać 12 minut.
To są liczby, które dziś brzmią bardziej jak demonstracja możliwości systemu niż parametr gotowy do wykorzystania na szeroką skalę. Powód jest prosty: taka moc wymaga odpowiedniej infrastruktury, a tej w Europie dopiero ma przybywać.
BYD zapowiada budowę 6 000 zagranicznych stacji flash charging, z czego 3 000 ma powstać w Europie. Jeżeli te deklaracje zostaną dowiezione, Denza może zyskać argument dużo mocniejszy niż sama specyfikacja auta. Jeśli nie, błyskawiczne ładowanie pozostanie głównie obietnicą zapisaną w folderze.
Skręt tylnych kół, crab walk i obrót w miejscu
Denza Z9 GT ma również rozwiązania, które mają budować jej technologiczny wizerunek. Producent chwali się niezależnym skrętem tylnych kół, dzięki któremu auto potrafi wykonywać manewry typu crab walking i compass turning.
W praktyce chodzi o łatwiejsze manewrowanie bardzo dużym autem w ciasnych przestrzeniach. Przy długości ponad pięciu metrów to nie jest gadżet do pokazów na parkingu, tylko coś, co może realnie poprawić codzienne użytkowanie.
Do tego dochodzi pneumatyczne zawieszenie, rozbudowane wyposażenie foteli, duży 17,3-calowy ekran centralny i możliwość zamówienia cyfrowych lusterek.




Denza D9 też wjechała do Europy
Obok Z9 GT marka pokazała także model D9 DM-i, czyli dużego vana. Ceny tego auta jeszcze nie podano, ale znamy podstawowe parametry napędu.
Denza D9 DM-i ma oferować 210 km zasięgu elektrycznego i 950 km zasięgu łącznego na pełnej baterii i pełnym baku. To samochód z zupełnie innej kategorii niż Z9 GT, ale dla Denzy może być ważny, bo europejski rynek dużych, luksusowych vanów jest coraz ciekawszy.
BYD ma dla Denzy duży plan
Europejski debiut nie wygląda na jednorazowy eksperyment. BYD zapowiada, że do końca 2026 roku Denza ma być obecna w ponad 30 krajach Europy, a sieć sprzedaży ma objąć ponad 150 punktów.
Plan produktowy też jest szerszy niż tylko dwa modele z Paryża. W Europie mają pojawić się także B5 i B8.
Sam BYD ma już za sobą bardzo mocny rok na naszym kontynencie. W 2025 roku zarejestrował w Europie 187 657 pojazdów, co oznacza wzrost o 268 proc. rok do roku i udział w rynku na poziomie 1,4 proc. Globalnie koncern sprzedał 4,6 mln aut, a sama Denza zakończyła 2025 rok wynikiem 157 134 samochodów.
To pokazuje, że wejście Denzy do Europy nie jest próbą badania gruntu jednym modelem. To kolejny etap ofensywy BYD w segmencie premium.
Największy problem Denzy może być bardzo prosty
Denza Z9 GT ma parametry, które pozwalają stanąć obok najmocniejszych i najbardziej zaawansowanych aut elektrycznych na rynku. Ma też kilka rozwiązań, których europejscy producenci wciąż nie oferują w takim pakiecie.
Pytanie brzmi, czy klient w Europie wyda 115 tys. euro na markę, która dopiero zaczyna budować swoją rozpoznawalność. Przy tej cenie nie wystarczy już imponować tabelką ze specyfikacją. Trzeba jeszcze przekonać kupującego, że za kilka lat ten samochód nadal będzie miał mocną pozycję na rynku wtórnym, sprawny serwis i markę, której nie trzeba nikomu tłumaczyć.
I właśnie dlatego premiera Denzy jest tak ciekawa. Nie dlatego, że BYD pokazał szybkie auto, tylko dlatego, że sprawdzi, gdzie naprawdę kończy się europejska otwartość na nowe marki z Chin.
Czy przy cenie ponad pół miliona złotych Denza Z9 GT ma w Europie realną szansę, czy jednak BYD za mocno uwierzył, że sama technologia wystarczy?
Co sądzicie o tej nowości?
Bądź pierwszym, który skomentuje! Twoja opinia się liczy.
Włącz się do rozmowy →













Dołącz do dyskusji