BYD wygrał prawomocnie w chińskim sądzie z blogerem motoryzacyjnym „Long Ge Talks EVs”, oskarżonym o długotrwałe oczernianie marki. Sąd nakazał publiczne przeprosiny i zapłatę 2 mln juanów, czyli około 293,5 tys. dolarów.
Sprawa ciągnęła się od października 2023 roku. BYD zarzucał twórcy oraz powiązanym z nim kontom publikowanie zmyślonych informacji o wadach kluczowych podzespołów swoich aut. Sąd uznał, że to nie była zwykła, ostra recenzja produktu, tylko rozpowszechnianie fałszywych treści i działanie z zakresu nieuczciwej konkurencji.
Jedna z najwyższych kar w takich sprawach
Kwota robi wrażenie, bo mówimy o najwyższym odszkodowaniu tego typu zasądzonym w Chinach w podobnych procesach. Bloger opublikował już film z przeprosinami na swoim koncie 16 maja 2026 roku i potwierdził wyrok.
To ważny sygnał dla całego chińskiego rynku EV. Tam walka o uwagę jest brutalna, a część twórców najwyraźniej uznała, że najłatwiej wybić się na kontrowersji, insynuacjach i „rewelacjach” o rzekomych usterkach. Tyle że sąd właśnie pokazał, gdzie kończy się komentowanie, a zaczyna zwykłe szkodzenie marce.
To nie pierwszy proces tego blogera
Ten sam influencer, deklarujący 10 lat doświadczenia w naprawach samochodów, ma na koncie pozwy od trzech producentów. Łączna wartość roszczeń przekroczyła już 2,26 mln juanów.
Seres też wygrał z nim niedawno sprawę. Sąd stwierdził, że bloger wprowadzał konsumentów w błąd między innymi przez selektywny montaż materiałów wideo i inne podobne sztuczki. W tamtym przypadku zasądzono 160 tys. juanów, a przeprosiny pojawiły się 11 maja. Odszkodowanie zostało już zapłacone.
To nie koniec, bo kolejny pozew Seresa przeciwko temu samemu twórcy nadal jest w toku.
Wcześniej wygrał też XPeng. Sąd uznał, że złośliwe wypowiedzi publikowane przez firmę powiązaną z blogerem wykraczały poza rozsądne granice normalnej recenzji produktu. Efekt: 100 tys. juanów odszkodowania.
Chiny biorą się za „black PR” w motoryzacji
Cała historia nie jest przypadkiem oderwanym od rynku. W chińskiej branży EV trwa właśnie mocniejsze porządkowanie „black PR”, czyli kampanii oszczerstw, manipulacji i fałszywych materiałów publikowanych pod przykrywką niezależnych opinii.
We wrześniu 2025 roku sześć chińskich urzędów, w tym Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych, uruchomiło wspólną akcję wymierzoną w fałszywą reklamę i złośliwe ataki w branży motoryzacyjnej.
To o tyle ciekawe, że chiński internet motoryzacyjny długo działał według zasady „kto głośniej krzyczy, ten wygrywa”. Teraz producenci i państwo próbują to przykręcić. Pewnie nie z miłości do porządku, tylko dlatego, że wojna wszystkich ze wszystkimi zaczęła szkodzić całemu sektorowi.
Dla nas najciekawsze jest coś innego: sąd bardzo wyraźnie odróżnił krytykę produktu od publikowania zmyślonych zarzutów. I to jest granica, której dobrze pilnować także poza Chinami. Bo jeśli ktoś recenzuje auto, to ma prawo powiedzieć, że zawieszenie jest słabe, software niedopracowany, a ładowanie brzmi dobrze tylko na papierze. Ale jeśli zaczyna wymyślać awarie podzespołów, to wchodzi już na zupełnie inny teren.
Czy takie wyroki uporządkują motoryzacyjny internet, czy raczej dadzą producentom wygodny kij na niewygodnych recenzentów?












Dołącz do dyskusji