Xiaomi nie chce już być producentem jednego głośnego sedana i kilku kolejnych wariantów. Najnowsze ruchy firmy pokazują plan dużo szerszy: wejście do segmentu dużych rodzinnych SUV-ów z napędem EREV oraz przejęcie większej kontroli nad tym, co w aucie elektrycznym kosztuje najwięcej. To może być moment, w którym dział motoryzacyjny Xiaomi przestaje być ciekawym projektem, a zaczyna działać jak pełnoprawny koncern.
Druga marka dla innego klienta
Według doniesień z Chin Xiaomi może uruchomić nową submarkę o nazwie Skynomad. Ma ona celować w segment dużych rodzinnych SUV-ów z napędem typu extended-range, czyli EREV. To układ, w którym auto jeździ głównie dzięki silnikom elektrycznym, ale ma też silnik spalinowy pracujący jako generator energii.
To ważny kierunek, bo w Chinach właśnie takie duże SUV-y są dziś bardzo mocnym segmentem. Klienci chcą przestronnego auta rodzinnego, dużej baterii i zasięgu, który nie kończy się po jednym dłuższym wyjeździe. Dla Xiaomi to szansa na wejście tam, gdzie bardzo dobrze sprzedają się modele pokroju Li L9.
Nowa marka ma być pozycjonowana nieco niżej niż główna marka Xiaomi EV. Chodzi o wyraźne rozdzielenie oferty i uniknięcie sytuacji, w której kolejne modele zaczynają konkurować między sobą.
Kunlun ma być filarem sprzedaży
Najważniejszą linią produktową nowej marki ma być seria Kunlun. To właśnie pod tą nazwą rozwijany jest pierwszy duży SUV Xiaomi z napędem EREV. Zdjęcia szpiegowskie pokazują auto o wyraźnie bardziej kanciastym, masywnym nadwoziu niż w przypadku SU7.
Na dachu widać moduł LiDAR, więc można zakładać obecność bardziej rozbudowanego systemu wsparcia kierowcy. Sam samochód ma mieć ponad 5200 mm długości, a więc mówimy o pełnowymiarowym SUV-ie z najwyższej półki gabarytowej.
Najciekawsze są jednak parametry układu napędowego. Kunlun ma dostać akumulator o pojemności ponad 70 kWh, co w przypadku EREV-a jest wartością bardzo dużą. Mówi się o elektrycznym zasięgu rzędu 400 do 500 km.
| Parametr | Xiaomi Kunlun / Skynomad |
|---|---|
| Typ auta | duży rodzinny SUV |
| Napęd | EREV |
| Pojemność baterii | ponad 70 kWh |
| Zasięg elektryczny | około 400-500 km |
| Długość nadwozia | ponad 5200 mm |
| Systemy wsparcia kierowcy | LiDAR na dachu |
| Planowany debiut | druga połowa 2026 roku |
Jeśli te liczby się potwierdzą, Xiaomi nie szykuje „przejściówki” między hybrydą a elektrykiem, tylko bardzo duże auto z realnie mocną częścią elektryczną. W praktyce taki model może działać jak samochód na prąd na co dzień i jak auto dalekobieżne przy dłuższych trasach.
Nie tylko SUV-y. W planie także vany
Doniesienia mówią też o drugiej serii pod marką Skynomad, nazwanej Mandao. Tu mają pojawić się vany typu camper z podnoszonym dachem.
To pokazuje, że Xiaomi nie myśli o submarce jako o jednym modelu na próbę. Plan wygląda raczej na budowę osobnej linii produktowej dla klientów szukających dużych, rodzinnych i rekreacyjnych samochodów. W Chinach takie nisze potrafią szybko zamieniać się w bardzo duże wolumeny.
Równolegle Xiaomi przyspiesza z główną marką
Rozbudowa oferty nie zatrzymuje prac nad podstawową gamą Xiaomi EV. Firma szykuje też premierę YU7 GT, czyli sportowo pozycjonowanego elektrycznego SUV-a, którego debiut ma nastąpić pod koniec maja.
Cena tego modelu ma wynosić 450-500 tys. juanów, czyli około 66 tys. dolarów w górę według przytoczonego przelicznika. To sugeruje, że Xiaomi będzie próbowało rozciągnąć ofertę od aut bardziej masowych po modele wyraźnie droższe.
W planach pojawia się też SU7L, a więc kolejne rozszerzenie gamy wokół sedana, od którego wszystko się zaczęło.
Xiaomi bierze się za „trzy elektryki”
Drugi ruch jest mniej widowiskowy, ale dla całego biznesu może być ważniejszy niż sama premiera kolejnego auta. 30 kwietnia powstała spółka Beijing Xiaomi Jingxu Technology Co., Ltd. z kapitałem 10 mln juanów. Firma ma zajmować się produkcją obszaru określanego w Chinach jako „three-electric”, czyli baterii, silników i elektroniki sterującej.
Zakres działalności obejmuje między innymi:
- produkcję baterii
- produkcję silników elektrycznych
- produkcję generatorów i zespołów prądotwórczych
- produkcję części i podzespołów samochodowych
Nowa spółka jest pośrednio w całości kontrolowana przez Xiaomi Intelligent Technology Co., Ltd.. W praktyce oznacza to kolejny krok w stronę własnej produkcji podzespołów, które do tej pory Xiaomi rozwijało w modelu mieszanym: część samodzielnie, część z partnerami.
Dlaczego to ma znaczenie
W samochodzie elektrycznym najdroższy jest akumulator. Według danych z chińskich publikacji sama bateria odpowiada za 40 do 50 proc. kosztu auta, a silnik i elektronika sterująca za kolejne 10 do 15 proc.. Kto lepiej kontroluje te elementy, ten ma większy wpływ na koszty, terminy dostaw i tempo skalowania produkcji.
Do tej pory Xiaomi współpracowało przy bateriach z CATL przy pakiecie CTP3.0, a także z BYD Fudi przy rozwiązaniach opartych o ogniwa LFP. Po stronie napędów firma rozwijała własne jednostki HyperEngine V8s i V6s, które według wcześniejszych zapowiedzi osiągają nawet 27 200 obr./min.
Teraz Xiaomi idzie krok dalej: z modelu „rozwijamy i zamawiamy” do modelu „rozwijamy i produkujemy więcej samodzielnie”.
To odpowiedź na jeden problem: skala
Ten ruch nie bierze się znikąd. Xiaomi ma na 2026 rok cel dostaw na poziomie 550 tys. aut. To bardzo ambitna liczba, zwłaszcza jak na markę, która jeszcze niedawno miała w ofercie jeden model.
Produkcja ma rosnąć szybko. Trzecia faza fabryki w Yizhuang w Pekinie już ruszyła po chińskim Nowym Roku, a zakład w Wuhan ma rozpocząć produkcję w maju. Łączna roczna zdolność wytwórcza ma dojść do 1,2 mln pojazdów.
Przy takim tempie własna kontrola nad bateriami, napędami i elektroniką przestaje być dodatkiem. Staje się warunkiem utrzymania produkcji bez większych zatorów.
Zamówień jest dużo więcej niż aut
Popyt Xiaomi ma już teraz większy niż bieżące możliwości produkcyjne. Firma podała, że od premiery nowej generacji Xiaomi SU7 19 marca do 48. dnia sprzedaży liczba potwierdzonych zamówień przekroczyła 80 tys. sztuk.
Do 6 maja dostarczono około 30 tys. egzemplarzy, więc ponad 50 tys. aut czekało jeszcze na produkcję. Oficjalny czas oczekiwania na SU7 wynosi obecnie 11 do 14 tygodni.
Na 1 maja 2026 roku łączna liczba dostarczonych przez Xiaomi aut od początku roku przekroczyła 109 tys. sztuk. To oznacza realizację około 20 proc. rocznego celu już na początku maja.
Co z tego wynika dla Xiaomi
Widać tu dwa równoległe kierunki. Pierwszy to poszerzanie portfolio: od sedana i sportowego SUV-a po duże rodzinne EREV-y i możliwe vany. Drugi to wzmacnianie zaplecza przemysłowego, żeby ta ofensywa nie skończyła się na długich kolejkach i zależności od dostawców.
Jeśli Skynomad faktycznie wystartuje w 2026 roku, Xiaomi przestanie być marką kojarzoną głównie z SU7. Zacznie działać w kilku segmentach jednocześnie, z własnym zapleczem dla baterii, silników i elektroniki. Dla konkurentów w Chinach to już nie będzie nowy gracz szukający miejsca, tylko producent, który chce szybko urosnąć do bardzo dużej skali.
Najciekawsze pytanie brzmi dziś inaczej niż jeszcze rok temu. Nie czy Xiaomi potrafi zrobić dobre auto, tylko czy potrafi równocześnie produkować ich setki tysięcy i wejść do kolejnych segmentów bez utraty tempa. Jak myślicie, większe znaczenie dla przyszłości Xiaomi ma nowa marka Skynomad czy własna produkcja baterii i napędów?















Dołącz do dyskusji