Tesla szykuje nową ładowarkę indukcyjną do Modelu 3 i Modelu Y. Zamiast obecnych 15 W ma być nawet 50 W, do tego dojdzie aktywne chłodzenie znane już z chińskiego Modelu Y L.
Dla użytkowników to mała rzecz, ale praktyczna. Dzisiejsze ładowarki w Teslach są po prostu wolne, a przy upale potrafią bardziej grzać telefon niż go ładować.
Koniec z gotowaniem smartfona na konsoli
Nowy moduł ma wentylatory pod matą ładującą. Powietrze będzie kierowane bezpośrednio na telefony leżące na padzie, osobno dla strony kierowcy i pasażera. Tak to rozwiązano w sześcioosobowym Modelu Y L sprzedawanym w Chinach.
Sens jest prosty: kiedy telefon się przegrzewa, ogranicza moc ładowania albo całkiem je przerywa. Latem, przy słońcu wpadającym przez szybę, to nie jest rzadki scenariusz. Tesla najwyraźniej uznała, że czas to naprawić.
Skok z 15 W do 50 W
Największa zmiana dotyczy mocy. Obecne Tesle ładują bezprzewodowo z mocą 15 W. Po aktualizacji sprzętu ma być do 50 W dla telefonów obsługujących szybkie ładowanie bezprzewodowe inne niż Qi2.
Brzmi dobrze na papierze, ale jest tu gwiazdka. Ten moduł nie obsługuje Qi2, więc nie ma mowy o magnetycznym pozycjonowaniu w stylu MagSafe. A właśnie lepsze ustawienie telefonu względem cewki rozwiązałoby część problemów z wydajnością ładowania.
Ten sam element dla większej liczby aut
Tesla chce wykorzystać dokładnie ten sam podzespół, który trafił do Modelu Y L, także w pozostałych wersjach Modelu 3 i Modelu Y. To upraszcza produkcję i serwis. Przy okazji daje funkcję, o którą użytkownicy prosili od dawna.
Nowa rewizja części nie pojawiła się jeszcze w elektronicznym katalogu części Tesli. Sam hardware wygląda jednak na w dużej mierze zgodny z innymi autami marki.
To nie jest teoria. Michał Gapiński, polski deweloper związany z Androidem, zamontował cały zestaw w odświeżonym Modelu Y i po sporej dawce programowania uruchomił go w aucie. To sugeruje, że Tesla nie projektowała tego od zera tylko dla jednego modelu.
Cybertruck ma trudniej
W Cybertrucku sprawa nie jest tak prosta. Tam konsola środkowa ma zupełnie inny układ, więc przełożenie modułu z Modelu Y L raczej nie będzie operacją plug and play.
Tesla może zastosować ten sam pomysł z wentylatorami i wymuszonym przepływem powietrza, ale najpewniej potrzebna będzie osobna wersja dla tego modelu. Inaczej trzeba by przebudować sporą część konsoli.
Mały upgrade, który naprawdę ma sens
To jedna z tych zmian, których nie widać w folderze reklamowym, ale w codziennym użyciu robi różnicę. Wyłącznik ładowarki już się pojawił wcześniej, teraz dochodzi szybsze ładowanie i chłodzenie. Szkoda tylko, że bez Qi2, bo wtedy byłby to pakiet prawie kompletny.
Jeśli Tesla faktycznie wrzuci ten moduł szerzej do Modelu 3 i Y, wielu kierowców przestanie wyciągać telefon z auta cieplejszy niż kubek kawy. Czy dla Was brak Qi2 to detal, czy jednak bez magnesów i lepszego pozycjonowania ten upgrade jest tylko „w porządku”?










Dołącz do dyskusji