Tesla wdraża aktualizację Summer 2026 Update, która pozwala stronom otwieranym w przeglądarce poprosić o dostęp do kamery kabinowej i mikrofonu auta. W praktyce oznacza to obsługę wideorozmów nie tylko w Zoomie, ale też w Microsoft Teams, Google Meet czy Discordzie.
Do tej pory Tesla miała wbudowane wideokonferencje, ale rozwiązanie było ograniczone do Zooma. Teraz system działa szerzej: jeśli dana strona obsługuje kamerę internetową w przeglądarce, auto zachowuje się podobnie jak komputer. Pojawia się prośba o zgodę, a potem obraz z kamery jest przycinany i kadrowany na fotel kierowcy.
Koniec z „muszę już lecieć, bo wychodzę z biura”
Brzmi to jak mała rzecz, ale dla części użytkowników będzie po prostu wygodne. Można wskoczyć na Teamsa albo Google Meet bez wyciągania laptopa czy telefonu. Tesla dorzuca też mikrofon, który da się wyciszyć w razie potrzeby.
Jest jednak ograniczenie i to całkiem konkretne: kamera działa tylko wtedy, gdy samochód stoi. To akurat dobra wiadomość, bo ostatnią rzeczą, jakiej brakowało nam na drogach, są jeszcze wideorozmowy prowadzone w czasie jazdy.
Nie każda Tesla to dostanie
Nowa funkcja trafia wyłącznie do samochodów z infotainmentem opartym na AMD. To oznacza, że starsze Tesle, zbudowane przed rokiem modelowym 2022 i wyposażone w platformę Intela, zostają poza listą.
Krótko mówiąc: jeśli macie nowszy Model 3, Model Y albo świeższe S/X, szanse są duże. Jeśli auto ma starszy komputer pokładowy, tej opcji raczej nie zobaczycie. I tu widać typową dla Tesli rzecz: sprzęt w aucie wygląda podobnie, ale możliwości po latach potrafią się mocno rozjechać.
Summer 2026 Update to nie tylko rozmowy
Przy okazji Tesla dorzuca też kilka innych zmian. Pojawiają się nowe tryby kontroli trakcji: Normal, Slippery na mokrą lub oblodzoną nawierzchnię oraz Stuck Assist, który ma pomóc wygrzebać auto ze śniegu albo piasku.
Do tego dochodzą komendy Grok do wyszukiwania ustawień i sterowania klimatyzacją, poprawki w automatycznej nawigacji oraz preferred routes, czyli priorytet dla tras, którymi kierowca jeździł wcześniej. Mała rzecz, a jeśli system nie będzie uparcie prowadził „po swojemu”, to wielu kierowców to doceni.
Fajny dodatek, ale bardziej biurowy niż samochodowy
Najciekawsze w tej zmianie jest to, że Tesla przestaje traktować auto jak zamknięty ekosystem dla jednej usługi. Zoom był wyjątkiem, teraz dostajemy bardziej normalną przeglądarkę z dostępem do kamery i mikrofonu. To po prostu bardziej użyteczne.
Z drugiej strony nie ma co udawać, że to funkcja dla każdego. Jedni uznają ją za wygodną, inni za kolejny krok w stronę robienia z samochodu mobilnego biura. I pewnie obie strony będą miały rację. Czy możliwość wejścia na Teamsa albo Discorda z ekranu Tesli to dla Was realnie przydatna opcja, czy raczej coś, bez czego auto spokojnie może się obyć?












Dołącz do dyskusji