Kia PV5 to bus, który Kia zaprezentowała na początku tego roku i który jest pierwszym samochodem zbudowanym na jej nowej platformie użytkowej. Model dostępny jest w kilku wariantach. Mamy wersję Cargo, osobową, którą miałem okazję testować, oraz odmianę przystosowaną do przewożenia osób z niepełnosprawnościami. W sierpniu miała również ruszyć produkcja wersji siedmiomiejscowej.
Spis treści Pokaż Ukryj
I muszę przyznać, że w PV5 po prostu się zakochałem.
Był to mój pierwszy kontakt z elektrycznym busem i przed testem nie spodziewałem się, że zrobi na mnie aż takie wrażenie. Kiedy wcześniej oglądałem materiały dotyczące elektrycznych vanów, w tym Volkswagena ID. Buzza, którego swoją drogą nadal nie miałem okazji przetestować (ekipo z VW, to informacja do Was, że chciałbym ruszyć z testami Waszych samochodów), zasięgi nie zawsze robiły na mnie szczególne wrażenie. Tutaj Kia bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. O zasięgu i zużyciu energii za chwilę, bo właśnie pod tym względem PV5 zrobiła na mnie chyba największe wrażenie.
Kia PV5. Specyfikacja
- Wersja testowa: osobowa, 5-miejscowa
- Bateria: 71,2 kWh
- Maksymalna moc ładowania DC: 150 kW
- Napęd: elektryczny
- Liczba miejsc: 5
- Wymiary: 4695 x 1895 x 1899 mm
- Rozstaw osi: 2995 mm
- Masa własna: około 1890 kg
- Maksymalna cena katalogowa z pakietami: 217 300 zł, między innymi z pompą ciepła
To naprawdę duży samochód
Kia PV5 jest duża. Naprawdę duża. A jednocześnie podczas jazdy wcale nie daje takiego poczucia, jakiego można by się spodziewać po samochodzie o takich gabarytach.
Z przodu mamy gniazdo ładowania umieszczone w charakterystycznym miejscu, na samym przodzie samochodu, właściwie na czubku maski. Samo ładowanie jest względnie szybkie. Maksymalna moc wynosi 150 kW, a bateria ma 71,2 kWh. Już podczas samej jazdy najważniejsze okazało się jednak coś innego. Ten samochód naprawdę potrafi przejechać sporo kilometrów bez ciągłego szukania ładowarki.
Testowałem wersję pięciomiejscową. Z przodu mamy dwa miejsca, z tyłu trzy, a za nimi znajduje się po prostu ogromna przestrzeń bagażowa.
I tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt, bo Kia dała nam ogromny bagażnik, ale nie do końca pomyślała o tym, jak go zagospodarować.
Wielki bagażnik, ale pusty jak magazyn
Sam bagażnik jest oczywiście fantastyczny pod względem pojemności. Możemy tam wrzucić naprawdę ogromną ilość rzeczy. Problem w tym, że poza samą przestrzenią niewiele tutaj znajdziemy.
Brakuje mi chociażby zwykłej lampki, która pozwalałaby zobaczyć, co znajduje się w środku. Przydałoby się również jakieś oświetlenie na klapie, wieszaki, półki czy rozwiązania pozwalające uporządkować zakupy i inne rzeczy. Obecnie mamy po prostu wielką, pustą skrzynię, do której możemy napakować masę rzeczy, ale z ich organizacją jest już znacznie gorzej.
Pod podłogą znajdziemy trochę dodatkowego miejsca i tutaj Kia akurat przygotowała pewne przegródki i półeczki. Widać też w kilku miejscach elementy, które sugerują, że mogą istnieć albo pojawić się dedykowane akcesoria pozwalające lepiej zagospodarować przestrzeń. Ja jednak podczas testu z nich nie korzystałem, więc trudno mi powiedzieć, jak dokładnie wygląda ich dostępność i co można dzięki nim zrobić.
I właśnie tego trochę mi tutaj zabrakło. Skoro mamy tak ogromną przestrzeń, aż prosi się o możliwość zrobienia z niej czegoś więcej niż tylko wielkiego schowka.
Kokpit bardziej jak w osobówce
Podobnie ciekawie wygląda przestrzeń kierowcy. Po lewej stronie za kierownicą mamy półeczkę, a za nią dodatkowe miejsce na dokumenty. To rozwiązanie, które można kojarzyć z innymi busami i samochodami użytkowymi.
Sam kokpit jest jednak zdecydowanie bardziej osobowy niż typowo busowy. Kia nie zastosowała tutaj swojego charakterystycznego, długiego panelu z dwoma dużymi ekranami, jaki znamy z wielu modeli osobowych marki. Zamiast tego przed kierowcą znajduje się niewielki wyświetlacz pokazujący najważniejsze informacje dotyczące jazdy, a po prawej stronie mamy ekran systemu infotainment.
Jeżeli dobrze pamiętam, jego przekątna wynosi około 12 cali. Najważniejsze jest jednak to, że działa naprawdę dobrze. Kia zastosowała tutaj system Pleos, czyli nowe oprogramowanie marki, i podczas mojego testu działało ono bardzo responsywnie i intuicyjnie. Jeżeli ktoś miał wcześniej kontakt z Androidem, raczej nie będzie miał problemu z odnalezieniem się w tym systemie.
Oczywiście mamy również bezprzewodowy Apple CarPlay oraz bezprzewodowe Android Auto. Pod ekranem znalazło się miejsce na ładowarkę indukcyjną.
Schowków tutaj nie zabraknie
Pod względem możliwości pochowania różnych rzeczy PV5 wypada naprawdę dobrze. W drzwiach znajdziemy kilka kieszeni, pod konsolą środkową również mamy sporo miejsca, a pod podłokietnikiem znajduje się kolejny schowek.
Do tego mamy całkiem duży schowek przed pasażerem, a pod stopami kierowcy i pasażera znalazły się kolejne skrytki. Żeby się do nich dostać, trzeba podnieść dywanik, ale miejsca jest tam całkiem sporo.
Dodatkowa przestrzeń znajduje się również przy fotelach kierowcy i pasażera. Generalnie pod względem przechowywania rzeczy Kia zrobiła tutaj naprawdę dobrą robotę. Problem z brakiem organizacji dotyczy głównie ogromnego tylnego bagażnika.
Tylne drzwi robią ogromne wrażenie
Jedną z rzeczy, które naprawdę mnie zaskoczyły, są tylne drzwi. Otwierają się z obu stron i robią to automatycznie. Możemy je otworzyć z pilota, przyciskiem znajdującym się na zewnątrz, a także od środka. Możemy je również zablokować.
W obu drzwiach mamy też otwierane okna.
I mimo całego tego mechanizmu Kia nadal wygospodarowała naprawdę dużo miejsca na tylnej kanapie.
W wersji pięciomiejscowej mamy trzy miejsca z tyłu i tutaj byłem naprawdę zaskoczony. Bez większego problemu zmieściły się dwa foteliki dziecięce z systemem ISOFIX, ustawione przodem do kierunku jazdy, a pomiędzy nimi nadal mogła usiąść dorosła osoba.
Nie mówię tutaj o kimś bardzo drobnym. Sam próbowałem usiąść pomiędzy fotelikami i choć musiałem się mocno ścisnąć, nadal było to możliwe.
W dzisiejszych samochodach jest to naprawdę rzadkie.
Pierwsze kilometry i duże zaskoczenie
Sama jazda jest bardzo przyjemna. PV5 nie jest może małym samochodem, ale nie czułem się za kierownicą jak w wielkim autobusie. Rozmiarowo powiedziałbym, że jest trochę podobna do mojej Tesli, tylko oczywiście większa i znacznie bardziej kanciasta.
Mimo tego nie miałem problemu z podmuchami wiatru czy prowadzeniem samochodu. W sumie zrobiłem nim około 1500 kilometrów, z czego większość stanowiły trasy po drogach szybkiego ruchu, i muszę powiedzieć, że jeździło mi się naprawdę przyjemnie.
Ale największym zaskoczeniem okazało się zużycie energii.
Elektryczny bus ze zużyciem jak Tesla?
Po mieście Kia PV5 potrafiła zejść do około 16-17 kWh/100 km. W trasie wyniki wynosiły około 20-22 kWh/100 km.
I tutaj naprawdę zrobiłem duże oczy.
Mówimy przecież o dużym, wysokim i kanciastym samochodzie, którego opór powietrza z oczywistych względów nie powinien być szczególnie niski. Tymczasem zużycie energii było bardzo podobne do tego, jakie osiągam moją Teslą Model Y.
A nawet niższe niż w testowanym przeze mnie niedawno BYD Sealion 7.
Wow. Po prostu wow.
Tego kompletnie się nie spodziewałem.
Przed testem zakładałem, że elektryczny bus będzie miał problem z zasięgiem i że trzeba będzie bardzo mocno pilnować zużycia energii. Tymczasem po około 1500 kilometrach mogę powiedzieć, że zasięg PV5 jest dla mnie jednym z największych pozytywnych zaskoczeń tego samochodu.
Ładowanie też daje radę
Na plus trzeba zaliczyć również krzywą ładowania. Maksymalna moc nie jest może rekordowa, bo mówimy o 150 kW, ale ważne jest to, jak samochód tę moc wykorzystuje.
Podczas mojego ładowania nawet powyżej 80 procent samochód nadal potrafił przyjmować ponad 100 kW.
I to jest naprawdę dobry wynik.
W przypadku samochodu z tak dużą baterią ważne jest nie tylko to, ile pokaże przez chwilę na ekranie ładowarki, ale też jak długo jest w stanie utrzymać wysoką moc. Tutaj PV5 pozytywnie mnie zaskoczyła.
Czy takim busem da się normalnie żyć?
Po przejechaniu około 1500 kilometrów odpowiedź jest dla mnie bardzo prosta. Tak. I to zdecydowanie.
W mieście PV5 jest bardzo wygodna, na trasie również. Zużycie energii okazało się znacznie niższe, niż się spodziewałem, a ogromna przestrzeń sprawia, że samochód jest bardzo praktyczny.
Oczywiście parkowanie na ciasnych uliczkach nie będzie tak wygodne jak w małym samochodzie. Tutaj jednak pomaga cały zestaw kamer. Mamy widok z przodu, z tyłu i z boków, dzięki czemu manewrowanie samochodem jest znacznie prostsze, niż mogłoby się wydawać po jego gabarytach.
I właśnie po tych 1500 kilometrach zacząłem mieć trochę niebezpieczną myśl.
To mógłby być mój przyszły samochód elektryczny.
Chyba się starzeję.
Ale naprawdę. Zasięg jest wystarczający, do jazdy wokół komina PV5 jest wręcz rewelacyjna, a jej rozmiary, mimo że samochód jest duży, nie są jeszcze przesadzone. Do tego dostajemy ogromną przestrzeń, pięć wygodnych miejsc i możliwość zapakowania praktycznie wszystkiego, czego potrzebujemy.
Kia nie wykorzystała całego potencjału
Oczywiście nie wszystko jest tutaj idealne.
Największym problemem jest dla mnie właśnie organizacja przestrzeni bagażowej. Kia stworzyła ogromną przestrzeń, ale zostawiła ją praktycznie pustą. Brakuje półek, wieszaków, uchwytów czy innych rozwiązań, które pozwoliłyby sensownie wykorzystać ten bagażnik.
Podobnie jest z miejscem dla pasażerów z tyłu. Mamy ogromną przestrzeń na ludzi, ale brakuje podstawowych miejsc na ich rzeczy. Przy trzech osobach na tylnej kanapie trudno znaleźć miejsce na kubki, telefony czy inne drobiazgi. W drzwiach nie ma wystarczająco dużo miejsca, a z tyłu foteli również nie znalazłem rozwiązań, które pozwalałyby wygodnie wszystko poukładać.
Być może istnieją tutaj dedykowane akcesoria, które rozwiązują część tych problemów. Podczas mojego testu ich jednak nie miałem, więc oceniam samochód taki, jaki dostałem.
Szkoda, bo PV5 ma ogromny potencjał jako samochód na dłuższe rodzinne podróże. Wystarczyłoby trochę lepiej zagospodarować tę przestrzeń i zrobiłby się z tego naprawdę świetny rodzinny van.
Ładowarka mogłaby być chłodzona
Jest jeszcze jedna rzecz, która nie dotyczy wyłącznie PV5. Chodzi o bezprzewodową ładowarkę telefonu.
W samochodzie mamy miejsce na ładowanie indukcyjne, ale brakuje mi tutaj aktywnego chłodzenia. Wnęka, w której znajduje się telefon, potrafi się mocno nagrzać. Nie testowałem samochodu nawet w jakichś ekstremalnych upałach, a telefon i tak dość szybko robił się gorący.
To jest coś, nad czym producenci samochodów powinni moim zdaniem popracować. Skoro telefon jest ładowany bezprzewodowo i jednocześnie korzystamy z niego podczas jazdy, chociażby przez CarPlay, generuje on sporo ciepła. Aktywne chłodzenie byłoby tutaj naprawdę dobrym rozwiązaniem.
System działa dobrze, ale UE znowu przypomina o sobie
Sam system infotainment działa bardzo przyjemnie. Jest responsywny i intuicyjny, a korzystanie z niego nie sprawia większych problemów.
Niestety mamy tutaj również wszystkie te obowiązkowe systemy bezpieczeństwa, które coraz częściej przypominają kierowcy, że jedzie samochodem bardzo dokładnie obserwującym jego zachowanie. Samochód potrafi ostrzegać o prędkości, uwadze kierowcy i innych rzeczach.
Na szczęście Kia pozwala stosunkowo szybko wyłączyć te komunikaty. Ostrzeżenie o przekroczeniu prędkości można wyłączyć poprzez przytrzymanie pokrętła na kierownicy. Ostrzeżenie dotyczące uwagi kierowcy wymaga już przeklikania się przez menu, ale cały proces nie jest szczególnie skomplikowany.
Problem polega na tym, że trzeba robić to za każdym razem.
Kia PV5. Czy to mój przyszły elektryk?
Kia PV5 jest jednym z tych samochodów, które naprawdę mnie zaskoczyły. Nie spodziewałem się, że po pierwszym kontakcie z elektrycznym busem będę miał takie wrażenia.
Przejechałem nim około 1500 kilometrów, głównie po drogach szybkiego ruchu, i przez cały ten czas jeździło mi się bardzo przyjemnie. Zużycie energii na poziomie 16-17 kWh/100 km w mieście i około 20-22 kWh/100 km w trasie jest dla mnie ogromnym pozytywnym zaskoczeniem. Szczególnie kiedy zestawimy to z gabarytami samochodu.
Do tego dochodzi naprawdę duża przestrzeń. Możemy zabrać rodzinę, bagaże, foteliki dziecięce i nadal zostaje mnóstwo miejsca. Samochód jest wygodny, dobrze się prowadzi i dzięki kamerom nie jest tak trudny w manewrowaniu, jak można by się spodziewać.
Największe zastrzeżenia mam do tego, że Kia nie wykorzystała w pełni potencjału przestrzeni. Bagażnik jest ogromny, ale za mało funkcjonalny. Brakuje też lepszych rozwiązań dla pasażerów siedzących z tyłu.
Mimo tego po kilku dniach naprawdę trudno mi było się z nim rozstać. I chyba się starzeję, bo pierwszy raz pomyślałem, że taki samochód mógłby być moim przyszłym elektrykiem. Nie tylko do jazdy po mieście. Nie tylko na zakupy. Ale też na rodzinne wyjazdy, wakacje, a nawet jakiś wyjazd pod namiot, gdzie można naprawdę wykorzystać jego ogromną przestrzeń.
Kia zrobiła tutaj naprawdę dobrą robotę.
A ja już nie mogę się doczekać, żeby sprawdzić większego brata tego samochodu, czyli Kię PV7. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś dostać któryś z tych modeli na dłużej i zabrać go właśnie na taki prawdziwy rodzinny wyjazd. Wtedy dopiero będzie można sprawdzić, ile naprawdę można wycisnąć z możliwości tego elektrycznego vana.
Kia PV5 zużywała w mieście 16-17 kWh/100 km, a po 1500 km zaczęła wyglądać jak kandydat na mój przyszły samochód.




Komentarze
Czy to mój przyszły elektryk?