Tesla ponownie otworzyła rezerwacje nowego Roadstera przed pokazem zaplanowanym na 1 października w Waco w Teksasie. W Europie start wymaga wpłaty 4 000 euro, a potem 39 000 euro w ciągu 10 dni.
Dla polskiego czytelnika jest tu jeden haczyk ważniejszy niż cały marketing: dziś nie znamy praktycznie nic, nawet finalnej ceny auta, a druga wpłata wypada jeszcze przed oficjalną prezentacją.
43 tys. euro na stół, ale pełnej oferty nadal brak
Na europejskiej stronie Tesli można już zarezerwować Roadstera, choć w Polsce jeszcze nie. Mechanizm jest prosty: 4 000 euro płacimy od razu, a następnie 39 000 euro trzeba dosłać przelewem w ciągu 10 dni, żeby utrzymać zamówienie.
I teraz rzecz najciekawsza. Z redakcyjnej notatki wynika, że zwrotna jest tylko pierwsza wpłata, a druga już nie. To spora różnica względem przekazu o „rezerwacji”, bo w praktyce mówimy o wejściu w kolejkę za 43 tys. euro, czyli około 184-185 tys. zł przy dzisiejszym kursie.
Problem polega na tym, że Tesla nadal nie podała najważniejszych rzeczy. Nie znamy finalnej ceny, specyfikacji ani terminu dostaw. Wiemy tylko, że publiczny pokaz ma odbyć się 1 października. Innymi słowy, klient ma wysłać drugą część pieniędzy jeszcze zanim zobaczy pełne karty na stole. Ja bym z zamówieniem poczekał do wtorku, żeby termin drugiej wpłaty wypadał jeszcze po oficjalnej premierze.
Roadster jedzie na obietnicach już od 2017 roku
Roadster pokazano po raz pierwszy jesienią 2017 roku. Wtedy Tesla celowała w dostawy na 2020 rok i mówiła o cenie od 200 000 dolarów za wersję bazową oraz 250 000 dolarów za serię Founder’s. Po dziewięciu latach trudno zakładać, że te liczby się obronią.
Sam projekt też mocno się przeciągał. Roadster ustępował miejsca Modelowi Y i Cybertruckowi, a tegoroczny pokaz był już przesuwany. Początkowo mówiło się nawet o 1 kwietnia, ostatecznie stanęło na 1 października.
Do tego dochodzą klasyczne obietnice Elona Muska. Padały deklaracje o 0-60 mph w mniej niż 2 sekundy, a nawet poniżej 1 sekundy z opcjonalnym pakietem SpaceX z dyszami na sprężony gaz. Musk żartował też, że auto może „latać”. Fajnie brzmi. Na razie to nadal bardziej legenda niż gotowy produkt.
Nowy teaser sugeruje też, że produkcyjny Roadster może wyglądać inaczej niż czerwony koncept z 2017 roku. Zamiast miękkich, supercarowych linii widać bardziej kanciasty tył, szeroki pas świetlny i klimat bliższy rodzinie Cybertrucka.
Za kilka dni zobaczymy, czy po tylu latach Tesla pokaże wreszcie samochód, czy znowu przede wszystkim obietnicę. Wy wyłożylibyście dziś 43 tys. euro na Roadstera bez znanej ceny i specyfikacji?




Komentarze
euro na Roadstera bez znanej ceny i specyfikacji?