Przejdź do treści
News

CATL ma 39,9 proc. rynku baterii do EV po 7 miesiącach 2026 roku. Chińczycy uciekają reszcie świata

Dodaj jako preferowane źródło w Google Źródło w Google
Bateria Catl Shenxing

Globalne zużycie baterii trakcyjnych w autach EV, PHEV i HEV sięgnęło 725,2 GWh w okresie styczeń-lipiec 2026 roku, co oznacza wzrost o 20,4 proc. rok do roku. Z danych SNE Research wynika, że sam CATL urósł do 39,9 proc. udziału, a siedem chińskich firm z pierwszej dziesiątki kontroluje już 72,8 proc. rynku.

Spis treści Pokaż Ukryj

Dla kierowcy to nie jest tylko tabelka dla branży. To prosty sygnał, kto dziś rozdaje karty w cenach, chemii ogniw i dostępności baterii dla nowych modeli.

CATL rośnie szybciej niż cały rynek, BYD wyraźnie zwalnia

Liderem pozostaje CATL z wynikiem 289,6 GWh i wzrostem o 26,6 proc. rok do roku. To tempo lepsze niż cały rynek, więc udział firmy urósł z 38,0 do 39,9 proc. Innymi słowy, CATL jest już bardzo blisko symbolicznej granicy 40 proc. globalnego rynku.

Na drugim miejscu jest BYD. Firma dostarczyła lub zużyła we własnych autach 106,7 GWh baterii, ale urosła tylko o 4,7 proc. rok do roku. Przez to jej udział spadł z 16,9 do 14,7 proc.

To dość czytelny sygnał. BYD nadal jest gigantem, ale jego pozycja bateryjna jest mocno związana z własną sprzedażą aut. Jeśli dynamika sprzedaży słabnie, słabnie też wzrost instalacji baterii. W przeciwieństwie do CATL, które żyje z bardzo szerokiej listy klientów i lepiej amortyzuje wahania jednego producenta.

Łącznie CATL i BYD mają 396,3 GWh i 54,6 proc. udziału w rynku. To minimalnie mniej niż rok temu, kiedy było to 54,9 proc., ale dalej mówimy o ponad połowie świata w rękach dwóch chińskich firm. Mocne.

Chińska druga linia też przyspiesza

Najciekawsze w tych danych nie jest nawet to, że CATL jest numerem jeden. To już wiemy. Ciekawsze jest to, że chińscy gracze z dalszych miejsc też rosną szybciej niż konkurenci z Korei i Japonii.

Czwarte miejsce zajmuje CALB z wynikiem 37,3 GWh, co daje wzrost o 34,3 proc. i udział 5,1 proc. Piąty jest Gotion z 34,0 GWh, wzrostem o 44,2 proc. i udziałem 4,7 proc.

Jeszcze szybciej rośnie Eve Energy. Firma doszła do 25,0 GWh, czyli urosła o 53,1 proc. rok do roku i ma 3,5 proc. rynku. Svolt dołożył 18,9 GWh i wzrósł o 39,1 proc.

Największy skok wykonał jednak Rept. Producent zwiększył instalacje aż o 118,5 proc., do 16,9 GWh, i po raz pierwszy wszedł do globalnego Top 10. Z rankingu wypadł Sunwoda, który wcześniej zamykał pierwszą dziesiątkę.

To pokazuje jedną rzecz. Chiński rynek baterii nie opiera się już tylko na dwóch nazwach. Za plecami CATL i BYD rośnie szerokie zaplecze, które zabiera udziały nie tylko lokalnie, ale globalnie.

Korea i Japonia nadal w grze, ale tracą dystans

Na trzecim miejscu utrzymał się LG Energy Solution z wynikiem 60,3 GWh. Problem w tym, że wzrost wyniósł tylko 4,5 proc., więc udział spadł z 9,6 do 8,3 proc.

LGES nadal dostarcza baterie do Tesli, Hyundaia, GM i Volkswagena. Na papierze brzmi to jak bezpieczna pozycja. W praktyce rynek rośnie szybciej niż LG, więc udział topnieje.

Szóste miejsce przypadło Panasonicowi. Firma zanotowała 26,2 GWh, wzrost o 7,6 proc. i spadek udziału z 4,0 do 3,6 proc. Pomagała jej przede wszystkim sprzedaż Tesli w Ameryce Północnej.

Gorzej wygląda SK On. To jedyna firma w Top 10, która zaliczyła spadek wolumenu. Instalacje obniżyły się o 9,8 proc. do 22,3 GWh, a udział skurczył się z 4,1 do 3,1 proc.

Łącznie LGES, Panasonic i SK On uzbierały 108,8 GWh. Rok temu miały razem 17,7 proc. rynku, dziś to 15,0 proc. Spadek może nie wygląda dramatycznie, ale trend jest jasny. Rosną wolniej od rynku, więc z miesiąca na miesiąc stają się mniejsi.

72,8 proc. dla siedmiu chińskich firm. To już nie epizod

Siedem chińskich firm obecnych w globalnym Top 10 odpowiada za 528,4 GWh instalacji i 72,8 proc. rynku. Rok temu było to o 3,1 punktu procentowego mniej.

To już nie jest chwilowa przewaga kosztowa ani efekt mocnego rynku krajowego w Chinach. To wygląda jak trwałe przesunięcie środka ciężkości całej branży. Chińscy producenci mają skalę, własny łańcuch dostaw, agresywną politykę cenową i coraz większą obecność poza Chinami.

Dla Europy oznacza to prosty dylemat. Albo lokalni producenci ogniw zaczną szybciej rosnąć i schodzić z kosztów, albo pozostaną w roli droższej alternatywy dla marek, które i tak finalnie kupią chemię lub gotowe pakiety w Azji.

Regiony rosną nierówno, a Ameryka Północna cofa się po cięciu dopłat

SNE Research podaje też dane regionalne i tu widać ciekawe pęknięcie. Europa urosła o 29,3 proc. rok do roku, Chiny o 16,6 proc., pozostałe rynki Azji aż o 77,1 proc., a Ameryka Południowa o 192,6 proc.

Jedynym dużym regionem na minusie jest Ameryka Północna. Tam instalacje baterii spadły o 20,2 proc. rok do roku.

Powód jest dość prosty. Po wygaśnięciu federalnych ulg podatkowych na EV w USA udział aut bateryjnych w sprzedaży nowych samochodów spadł w okolice 6 proc. To dobra przestroga dla wszystkich, którzy mówią, że rynek elektryków już „stoi na własnych nogach” i polityka nie ma znaczenia. Ma. I to bardzo konkretne.

W samym lipcu 2026 roku globalne instalacje sięgnęły 116,0-116,7 GWh według publikowanych zestawień, czyli około 22 proc. więcej niż rok wcześniej, ale o około 16 proc. mniej niż w czerwcu. Miesięczne wahania są normalne. Ważniejszy jest trend z siedmiu miesięcy, a ten jest jednoznaczny.

Na końcu zostaje pytanie nie o to, czy chińskie firmy dominują w bateriach, tylko jak długo reszta świata będzie jeszcze udawała, że to da się odrobić samymi zapowiedziami. Który producent spoza Chin ma dziś waszym zdaniem realną szansę zmniejszyć dystans do CATL?

Dodaj jako preferowane źródło w Google Źródło w Google

Komentarze

Napisz, jeśli masz zdanie.

Zobacz także