Przejdź do treści
News

Kierowcy EV mogą wreszcie zobaczyć pełną cenę przed ładowaniem. Za ukrywanie stawek grozi ogromna kara

Stacja Ladowania Sachsen Energie Z Pylonem

Przy ładowarce wszystko wygląda prosto tylko do momentu płatności. W Niemczech ma się to zmienić, bo rząd chce wprowadzić kary sięgające 100 tys. euro, czyli ok. 430 tys. z) za niepełne lub błędne informacje o cenie ładowania.

Spis treści Pokaż Ukryj

Problem dotyczy przepisów AFIR, czyli unijnego rozporządzenia o infrastrukturze paliw alternatywnych. Regulacja już wymaga, by kierowca znał cenę przed rozpoczęciem ładowania, ale w niemieckim prawie brakowało skutecznego narzędzia do karania operatorów, którzy tych zasad nie przestrzegali.

Niemcy chcą domknąć lukę w przepisach

Projekt zmian przyjął niemiecki rząd federalny. Zakłada on nowelizację ustawy o informowaniu o cenach tak, by naruszenia zasad przejrzystości z AFIR mogły kończyć się realną sankcją finansową.

Maksymalna kara ma wynosić 100 tys. euro, czyli ok. 430 tys. zł. Chodzi o przypadki, w których operator stacji ładowania poda kierowcy informacje niepełne albo nieprawidłowe.

To odpowiedź na sytuację, w której przepisy unijne już obowiązywały, ale egzekwowanie ich było utrudnione. W praktyce operator mógł naruszyć zasady przejrzystości cen i nie ponieść za to dotkliwej konsekwencji.

Co dokładnie wymaga AFIR

AFIR nakłada obowiązek jasnego pokazywania ceny przy ładowaniu ad hoc, czyli wtedy, gdy kierowca płaci bezpośrednio operatorowi stacji i nie korzysta z wcześniej zawartej umowy abonamentowej czy roamingowej.

Dla szybkich ładowarek o mocy powyżej 50 kW, uruchomionych po wejściu w życie tych przepisów w kwietniu 2024 roku, cena ma być widoczna jeszcze przed rozpoczęciem sesji. Kierowca powinien zobaczyć:

  • cenę za 1 kWh
  • ewentualną opłatę naliczaną za czas
  • inne składniki ceny, jeśli występują

Przy punktach AC zasada jest podobna, ale kolejność informacji ma być określona. Najpierw cena za kWh, potem cena za minutę, a następnie dodatkowe opłaty, na przykład jednorazowa opłata startowa.

Gdzie kończy się obowiązek operatora stacji

AFIR rozróżnia dwie sytuacje. Pierwsza to ładowanie ad hoc, gdzie kierowca płaci bezpośrednio operatorowi i właśnie wtedy cena musi być pokazana przy stacji w sposób jasny przed startem ładowania.

Druga to ładowanie przez MSP, czyli dostawcę usług mobilności. W takim modelu kierowca korzysta z aplikacji, karty lub konta u pośrednika, a warunki cenowe wynikają z umowy między klientem a MSP. Tych stawek operator stacji często nie jest w stanie pokazać na ekranie ładowarki, bo po prostu ich nie ustala.

To jednak nie oznacza dowolności. MSP także mają obowiązki informacyjne i muszą przekazać użytkownikowi szczegółowe ceny wcześniej drogą elektroniczną, zwykle w aplikacji albo na stronie internetowej.

Co to zmienia dla kierowcy

Najważniejsza zmiana jest prosta: mniej miejsca na niespodzianki przy rachunku. Jeżeli projekt przejdzie w obecnym kształcie przez Bundestag, operatorzy dostaną wyraźny sygnał, że cena ładowania ma być czytelna i kompletna, a brak transparentności może słono kosztować.

Dla użytkowników aut elektrycznych to jedna z tych zmian, które nie robią wielkiego hałasu, ale wpływają na codzienne korzystanie z samochodu. Przy ładowaniu publicznym problemem bywa dziś nie sama stawka za kWh, lecz dodatkowe opłaty doliczane za czas postoju, start sesji albo sposób płatności. Jeśli kierowca nie widzi ich z góry, trudno porównać oferty i podjąć świadomą decyzję.

Dlaczego ta sprawa jest ważna także poza Niemcami

To niemiecki projekt ustawy, ale temat ma znaczenie szerzej, bo dotyczy stosowania unijnego AFIR w praktyce. Samo istnienie obowiązku informacyjnego nie wystarcza, jeśli państwo nie przewidzi skutecznego mechanizmu kontroli i kar.

Właśnie dlatego ten przypadek jest ciekawy dla całej Europy. Pokazuje, że po wejściu w życie unijnych regulacji przychodzi drugi etap: dostosowanie prawa krajowego tak, by przepisy działały także przy sporach, kontrolach i postępowaniach administracyjnych.

Dla rynku ładowania to też sygnał, że kończy się okres pobłażliwości wobec nieczytelnych cenników. Operatorzy będą musieli zadbać nie tylko o samą infrastrukturę, ale też o sposób pokazywania kosztów.

Co dalej z projektem

Projekt został zaakceptowany przez niemiecki rząd, ale to jeszcze nie koniec procesu. Ponieważ mowa o ustawie, potrzebna będzie zgoda Bundestagu.

Jeśli przepisy zostaną uchwalone bez większych zmian, Niemcy dostaną narzędzie, którego dotąd brakowało: możliwość realnego karania za łamanie zasad przejrzystości cen przy ładowaniu. Dla kierowców oznacza to prostszą odpowiedź na podstawowe pytanie przed podpięciem auta: ile naprawdę zapłacę?

Czy Waszym zdaniem każda publiczna ładowarka w Europie powinna pokazywać pełny koszt sesji jeszcze przed rozpoczęciem ładowania?

Komentarze

Zobacz także