XPeng zapowiedział globalny debiut modelu G9L na 11 sierpnia 2026 roku o godz. 19 czasu pekińskiego w Kantonie. Tego samego dnia ruszy przedsprzedaż dużego, pięcioosobowego SUV-a, który według deklaracji producenta został przygotowany z myślą o 64 krajach i regionach.
Spis treści Pokaż Ukryj
To ważny ruch, bo G9L nie wygląda na prosty lifting obecnego G9. Po wymiarach, architekturze i układzie gamy widać, że XPeng buduje nowego flagowca rodzinnego, bliższego świeżemu GX niż dotychczasowemu G9.
G9L ma być autem globalnym, nie tylko „na Chiny”
XPeng od kilku dni zapowiada G9L jako „globalny duży pięcioosobowy technologiczny flagowiec”. Szef firmy He Xiaopeng mówi wprost, że model powstał z myślą o sprzedaży na wielu rynkach i ma spełniać pięciogwiazdkowe normy bezpieczeństwa w różnych jurysdykcjach.
To nie jest pusty slogan z prezentacji, przynajmniej nie do końca. Producent podaje, że projekt ruszył trzy lata temu, a samochód przejechał w testach ponad 6,74 mln km w 26 krajach i regionach. Prototypy widziano między innymi w Monachium i Bangkoku, więc XPeng faktycznie sprawdzał auto poza Chinami.
Dla marki to też element większej układanki. G9L ma tworzyć z sześciomiejscowym GX duet flagowych SUV-ów dla rodzin. Oba modele mają współdzielić bazowe technologie, ale celować w trochę innych klientów. GX stawia na sześć miejsc, G9L ma być propozycją dla tych, którzy wolą pięć miejsc i więcej przestrzeni na szerokość oraz w drugim rzędzie.
To raczej większy brat GX niż następca obecnego G9
Z przecieków i informacji z chińskich rejestrów wynika, że G9L ma 5 120 mm długości, 1 999 mm szerokości i 3 100 mm rozstawu osi. Wysokość zależnie od wersji wynosi 1 782 mm, 1 788 mm albo 1 795 mm. Masa własna to około 2,72 tony.
| Parametr | XPeng G9L |
|---|---|
| Nadwozie | duży SUV, 5 miejsc |
| Długość | 5 120 mm |
| Szerokość | 1 999 mm |
| Wysokość | 1 782-1 795 mm |
| Rozstaw osi | 3 100 mm |
| Platforma | 800 V |
| Wersje napędu | BEV, EREV |
| Akumulator BEV | 91,9 kWh lub 110 kWh |
| Zasięg BEV | 672-805 km CLTC |
| Akumulator EREV | 63,3 kWh LFP |
| Range extender | 1.5T, 110 kW |
| Moc obliczeniowa systemu | do 2 250 TOPS |
| Segment cenowy | około 300 000 juanów |
| Cena wyjściowa obecnego G9 | od 248 800 juanów |
Najciekawsze jest jednak co innego: według pierwszych relacji z oględzin auta produkcyjnego, G9L należy formalnie do rodziny G9, ale stylistycznie wyraźnie przesuwa się w stronę GX. Innymi słowy, nazwa sugeruje rozwinięcie G9, ale produkt wygląda raczej jak większa, pięcioosobowa odmiana nowej linii modelowej.
To ma sens. XPeng najwyraźniej porządkuje portfolio i robi to po chińsku: nie przez prostą sukcesję modelu, tylko przez dokładanie kolejnych wariantów w podobnym segmencie. Dla klienta może to być trochę mylące, za to dla producenta daje większą swobodę cenową.
Dwie wersje napędu: elektryk i EREV
G9L trafi na rynek zarówno jako klasyczny elektryk, jak i jako EREV, czyli auto elektryczne z range extenderem. To kolejny sygnał, że XPeng nie chce już opierać się wyłącznie na BEV-ach, szczególnie w dużych SUV-ach.
W wersji elektrycznej producent przewidział dwa akumulatory: 91,9 kWh oraz 110 kWh. Deklarowany zasięg według chińskiej normy CLTC ma wynosić od 672 do 805 km. Jak zwykle przy CLTC trzeba zachować dystans, bo to norma jeszcze bardziej optymistyczna niż WLTP. Ale nawet po odjęciu typowego chińskiego „marketingowego naddatku” widać, że XPeng celuje w auto dalekobieżne.
Wariant EREV dostanie system Kunpeng Super Range Extender, akumulator 63,3 kWh LFP i benzynowy generator 1.5T o mocy 110 kW. To już nie jest mała bateria „awaryjna”, tylko duży pakiet, który pozwoli jeździć na co dzień głównie na prądzie, a silnik spalinowy ma ratować auto w trasie i przy słabszej infrastrukturze.
To zresztą dobrze pokazuje, jak zmienił się chiński rynek. Jeszcze kilka lat temu EREV był traktowany trochę jak proteza. Dziś w dużych SUV-ach stał się pełnoprawnym wyborem, bo dla części klientów ważniejsza od ideologicznej czystości napędu jest wygoda i brak stresu na długich trasach.
800 V i bardzo ambitne deklaracje ładowania
XPeng podaje, że G9L bazuje na architekturze 800-woltowej i może uzupełnić energię na 450 km zasięgu w 9 minut. To brzmi efektownie, ale na tym etapie lepiej traktować to jako deklarację laboratoryjno-producencką, nie gotowy wynik z realnej stacji.
Nie wiemy jeszcze, przy jakiej mocy szczytowej osiągnięto ten rezultat, jak wygląda krzywa ładowania ani według jakiej dokładnie metodologii liczono te 450 km. A to są szczegóły, które zwykle decydują o tym, czy auto rzeczywiście ładuje się szybko, czy tylko ma ładny slajd na premierze.
Mimo tego sam fakt zastosowania 800 V jest istotny. W segmencie dużych SUV-ów bez szybkiego DC trudno dziś udawać technologicznego lidera, a XPeng wyraźnie chce, by G9L był pokazywany jako model pokazujący możliwości marki.
Wnętrze ma sprzedawać auto bardziej niż osiągi
Pierwsze opisy wnętrza sugerują, że XPeng stawia przede wszystkim na komfort drugiego rzędu. To nie jest przypadek. W Chinach duży SUV za okolice 300 tys. juanów kupuje się często nie dla sportu, tylko dla rodziny, dzieci i codziennej wygody.
Drugi rząd ma być jednym z głównych argumentów sprzedażowych. Producent chwali się elektrycznie regulowanym podłokietnikiem centralnym oraz funkcją jednoczesnego rozkładania foteli zero gravity z przodu i z tyłu do pozycji łóżka o długości ponad 1,8 metra. Bez wyjmowania zagłówków, co brzmi jak detal, ale właśnie na takich detalach buduje się przewagę w tym segmencie.
XPeng dorzuca do tego marketing o „AI-adaptive zero-gravity seats”, które mają dopasowywać się do zmian pozycji ciała i obsługiwać niemal 98 proc. typów sylwetek. To już pachnie prezentacją dla inwestorów, ale sama idea jest zrozumiała: G9L ma być bardziej salonem na kołach niż autem, którym ktoś będzie się chwalił czasem do setki.
VLA, czyli XPeng dalej gra software’em
G9L ma też zadebiutować z pierwszą dużą aktualizacją systemu VLA drugiej generacji. Chodzi o Vision-Language-Action, czyli własne podejście XPenga do systemów wspomagania i interakcji człowiek-maszyna, łączące percepcję otoczenia, rozumienie komend i reakcję auta.
Producent mówi o mocy obliczeniowej do 2 250 TOPS. Sama liczba jest imponująca, ale jak zwykle w chińskiej branży komputer pokładowy łatwo sprzedać na papierze, trudniej potem pokazać przewagę w codziennym użytkowaniu. Dla klientów realne znaczenie będzie miało to, czy system działa płynnie, czy nie zasypuje kierowcy fałszywymi alarmami i czy OTA faktycznie poprawia auto po zakupie.
XPeng ma tu jednak pewne kompetencje. Firma od dawna próbuje pozycjonować się jako marka technologiczna, a nie tylko kolejny producent EV. G9L ma być tego kolejnym dowodem.
Gdzie może zostać ustawiona cena
Oficjalnej ceny jeszcze nie ma, ale z komunikacji XPenga wynika, że G9L celuje w segment około 300 000 juanów, czyli mniej więcej 44,2 tys. dolarów według podanego przelicznika. Jednocześnie obecny G9 startuje od 248 800 juanów.
Tu robi się ciekawie, bo część doniesień z Chin sugeruje, że bazowa wersja G9L może zostać wyceniona agresywnie, nawet poniżej niektórych odmian obecnego G9. Brzmi to dziwnie tylko na pierwszy rzut oka. XPeng w ostatnim czasie kilka razy poprawiał konkurencyjność właśnie ceną, a nie samą specyfikacją.
Jeśli tak będzie, G9L może stać się nie tylko nowym flagowcem, ale też narzędziem do przebudowy całej oferty. W praktyce: większe auto, nowsza architektura, świeższe wnętrze i mocniejsza narracja software’owa za pieniądze, które nie odlecą za wysoko ponad obecne modele. Chińscy producenci lubią takie ruchy, bo one psują kalkulatory konkurencji.
XPeng potrzebuje mocnego modelu
Premiera G9L przypada na moment, w którym XPeng dalej szuka mocnego tempa. W lipcu firma dostarczyła 38 027 aut, co oznacza wzrost o 3,57 proc. rok do roku, ale spadek o 5,23 proc. miesiąc do miesiąca. Od stycznia do lipca było to 204 004 pojazdy, czyli o 12,78 proc. mniej niż rok wcześniej.
To nie wygląda jak kryzys, ale też nie wygląda jak pełna kontrola nad rynkiem. XPeng potrzebuje modeli, które będą jednocześnie nośne wizerunkowo i sensowne sprzedażowo. G9L ma szansę spełnić oba warunki, bo łączy modny format dużego SUV-a, 800 V, software, wariant EREV i rodzinne wnętrze.
Teraz zostaje najważniejsze: cena i to, ile z tych obietnic przetrwa zderzenie z rzeczywistością. Bo na slajdach G9L wygląda jak bardzo mocny pakiet. Pytanie brzmi, czy XPeng pokaże produkt naprawdę dopracowany, czy po prostu kolejne chińskie „tech flagship” z długą listą funkcji, których nikt potem nie używa.
Jeśli XPeng nie przesadzi z ceną, G9L może być jednym z ważniejszych chińskich debiutów drugiej połowy roku. Czy duży, pięcioosobowy SUV z BEV i EREV w jednej rodzinie to dziś lepszy pomysł niż klasyczny sześciomiejscowy flagowiec?




Komentarze