9 minut do niemal pełna w aucie z baterią 98,8 kWh? Sunwoda właśnie pokazała LFP, które na papierze robi naprawdę mocne wrażenie. Tyle że przy haśle 15C trzeba na chwilę zdjąć nogę z gazu, bo diabeł siedzi w szczegółach.
15C brzmi kosmicznie, tylko nie przez całe ładowanie
Chiński producent ogniw pokazał pakiet Xingchi Supercharge Battery 2.0. To bateria LFP do elektrycznych aut osobowych, która ma obsługiwać szczytową prędkość ładowania 15C.
W praktyce chodzi o chwilowy pik mocy, a nie średnią z całej sesji. To spora różnica.
Przy pojemności 98,8 kWh takie 15C oznacza około 1482 kW, czyli w zaokrągleniu ponad 1,5 MW. Pakiet ma pracować przy napięciu 844,8 V i przyjmować maksymalnie 1800 A. Liczby są potężne, ale nie wiadomo, jak długo bateria utrzyma taki prąd, zanim ograniczy go temperatura.
Sunwoda deklaruje za to bardzo konkretne czasy:
- 5 do 75 proc. w 5 minut i 30 sekund
- 5 do 95 proc. w 9 minut
I to już jest wynik, który faktycznie robi robotę.
Parametry, które znamy
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Typ baterii | LFP |
| Nazwa | Xingchi Supercharge Battery 2.0 |
| Pojemność pakietu | 98,8 kWh |
| Liczba ogniw | 264 |
| Format ogniw | pryzmatyczne |
| Napięcie pakietu | 844,8 V |
| Maks. prąd ładowania | 1800 A |
| Szczytowa moc ładowania | ponad 1500 kW |
| Czas ładowania 5-75 proc. | 5 min 30 s |
| Czas ładowania 5-95 proc. | 9 min |
| Trwałość | 1500 cykli |
Gdzie jest haczyk
Problem nie leży w samej baterii, tylko w interpretacji liczby 15C. Gdyby bateria faktycznie ładowała się ze średnią prędkością 15C przez cały proces, pełne ładowanie trwałoby około 4 minut. Tego dziś po prostu nie ma.
Realny obraz wygląda inaczej. Skoro 90 proc. pojemności wpada w 9 minut, to średnia prędkość ładowania wychodzi około 6,7C. I to nadal jest świetny wynik dla pakietu tej wielkości.
Krótko mówiąc: marketing mówi „15C”, a fizyka odpowiada „chwilami”. Brzmi mniej efektownie, ale dalej bardzo dobrze.
LFP i szybkie ładowanie bez strachu o żywotność?
Tu Sunwoda dorzuca drugi mocny punkt. Producent podaje trwałość na poziomie 1500 cykli i jednocześnie deklaruje, że szybkie ładowanie może być używane bez ograniczeń w okresie gwarancyjnym.
To ważne, bo przy ultra szybkich ładowaniach zawsze wraca pytanie o degradację. Jeśli te deklaracje potwierdzą się w seryjnych autach, to byłby bardzo mocny argument za takim rozwiązaniem. Zwłaszcza że mówimy o chemii LFP, która i tak uchodzi za odporną i tańszą od wielu baterii opartych na niklu.
Sunwoda pokazała więcej niż jedną baterię
Na tym nowości się nie skończyły. Firma pokazała też baterię nastawioną na niską degradację oraz nowe cylindryczne ogniwo do hybryd. W tym drugim przypadku ładowanie od 10 do 80 proc. ma trwać 10 minut.
Dla aut użytkowych pojawił się system podwójnego ładowania o mocy do 1,44 MW.
Jest też kierunek sodowo-jonowy, ale głównie dla magazynów energii, a nie dla aut. Takie ogniwa mają wytrzymywać 20 000 cykli w temperaturze pokojowej i ponad 10 000 cykli w wyższych temperaturach. To brzmi jak sprzęt pod domowe magazyny i duże instalacje, gdzie liczy się koszt i trwałość bardziej niż gęstość energii.
A gdzie trafi ta bateria?
I tu dochodzimy do najważniejszej niewiadomej. Sunwoda nie pokazała jeszcze konkretnego modelu auta, do którego ta bateria trafi na start. Nie ma też daty rynkowego debiutu ani niezależnych testów, które potwierdziłyby te liczby poza prezentacją producenta.
To odróżnia Sunwodę od BYD, które przy swojej Blade Battery 2.0 od razu mówiło szerzej o całym ekosystemie: autach i ładowarkach. Sunwoda ma dziś bardzo mocne parametry na slajdach, ale teraz trzeba poczekać na samochód, który to dowiezie w realnym świecie.
Jeśli te 9 minut przełoży się na seryjne auto, zrobi się naprawdę ciekawie. Pytanie tylko, czy szybciej zobaczymy taką baterię w salonie, czy kolejną prezentację z jeszcze większą liczbą przy literce C. Jak myślicie?












Dołącz do dyskusji